• ZAKAŻENIA SZPITALNE

  • Start

"Zapomniane" choroby zakaźne: rośnie zachorowalność na krztusiec i różyczkę

Autor: Katarzyna Lisowsk/Rynek Zdrowia • • 06 lipca 2013 08:00

Główny Inspektorat Sanitarny ocenia sytuację epidemiologiczną w Polsce jako dobrą, ale wskazuje jednocześnie ryzyko wzmożonej zachorowalności na takie choroby jak krztusiec czy różyczka, które - wydawałoby się - odeszły w zapomnienie. Można się przed nimi skutecznie zabezpieczyć szczepieniami.

"Zapomniane" choroby zakaźne: rośnie zachorowalność na krztusiec i różyczkę
Jak informuje nas Jan Bondar, rzecznik Głównej Inspekcji Sanitarnej, w 2012 r. nie obserwowano epidemicznego występowania chorób zakaźnych, a wzrost liczby zachorowań na niektóre spośród nich miał, podobnie jak w latach ubiegłych, charakter sezonowy lub był kontynuacją obserwowanych wcześniej trendów wieloletnich.

Z danych GIS wynika, że rzadziej dochodzi obecnie do przypadków bakteryjnych zakażeń jelitowych i zatruć pokarmowych. Sporadycznie odnotowywane są zachorowania na czerwonkę bakteryjną oraz na dur brzuszny i dury rzekome.

Biegunki i zatrucia pokarmowe najczęściej są przyczyną chorobowości u dzieci do lat 2. Takie przypadki spowodowane są zakażeniami wirusowymi, zwłaszcza rotawirusowymi, które mogą mieć szczególnie ciężki przebieg w grupie dzieci poniżej 6. miesiąca życia. Specjaliści ostrzegają, że leczenie dziecka, które trafia do szpitala z ostrym zapaleniem żołądka i jelit spowodowanym przez rotawirusy, wymaga szczególnych środków ostrożności, bowiem jeden pacjent może zakazić cały oddział.

- Propagowanie szczepień ochronnych przeciwko rotawirusom u dzieci w wieku 6-24 tygodni wydaje się zatem zasadne - podkreśla Bondar. I zwraca uwagę, że do zakażeń i zatruć pokarmowych u dzieci w wieku do lat 2 dochodzi niemal wyłącznie w środowisku domowym. Istotną rolę w profilaktyce takich zakażeń odgrywa higiena osobista oraz higiena otoczenia.

Krztusiec: znów mamy problem
Z raportu przygotowanego przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny (NIZP-PZH) w Warszawie na zlecenie Głównego Inspektora Sanitarnego wynika, że w ub.r. znaczącemu pogorszeniu uległa sytuacja epidemiologiczna w zakresie krztuśca (z 1669 przypadków zachorowań w 2011 r. do 4683 w 2012 r.).  Najwięcej z nich zarejestrowano w województwach: mazowieckim, łódzkim, wielkopolskim, kujawsko-pomorskim, śląskim, dolnośląskim, małopolskim oraz podlaskim. Natomiast największy wzrost zachorowań zaobserwowano w województwie wielkopolskim.

- Nie można jeszcze mówić o epidemii, ale jeśli chodzi o liczbę zachorowań tendencja wzrostowa jest widoczna - mówiła nam dr Iwona Paradowska-Stankiewicz z NIZP-PZH. - Ponadto obserwuje się przesunięcie występowania zachorowań do starszych grup wiekowych - zwłaszcza pomiędzy 10. a 14. rokiem życia, ale także osób dorosłych. To przesunięcie przyczyniło się do powstania nowego rezerwuaru tej choroby, który niewątpliwie stwarza zagrożenie dla dzieci poniżej pierwszego roku życia. A dla tej grupy choroba może być śmiertelna - dodała specjalistka.

Prof. Teresa Jackowska, mazowiecki konsultant wojewódzki w dziedzinie pediatrii, przypominała wcześniej w rozmowie z Rynkiem Zdrowia, że choroba ta jest bardzo zaraźliwa.

- Dlatego w obecnej sytuacji epidemiologicznej szczególnie ważne jest powszechne stosowanie zaleceń szczepień przypominających wśród nastolatków w 14 roku życia oraz powtarzanie szczepień u osób dorosłych co 10 lat - zaznaczyła konsultantka.

W Polsce ostatnią dawkę szczepionki dzieci otrzymują w wieku sześciu lat. Kolejne szczepienia są już odpłatne.

Różyczka: wzrost zachorowalności wśród chłopców
W naszym kraju odnotowuje się też więcej przypadków zachorowań na różyczkę: jest ich dziesięciokrotnie więcej niż rok temu. Najczęściej chorują osoby w wieku od 15 do 19 lat, ale również młodzi mężczyźni od 20 do 24 roku życia.

Jak wyjaśniał nam prof. Bogdan Wojtyniak z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego- Państwowego Zakładu Higieny, szczepieniami przeciwko różyczce, które wprowadzono w 1988 r., objęto jedynie dziewczęta w 13 r.ż.

- Uodpornianie przed wejściem w wiek rozrodczy miało chronić je przed zakażeniem w okresie ewentualnej ciąży i zapobiegać zespołowi różyczki wrodzonej u noworodka. Wzrost zachorowalności obserwowany obecnie wśród chłopców jest efektem tej decyzji - zaznaczył prof. Wojtyniak.

Obecnie przeciwko różyczce szczepione są już wszystkie dzieci, dlatego w kolejnych latach problem ten powinien zniknąć.

HCV: niska wykrywalność, wysokie ryzyko
W ostatnim czasie występuje też trend wzrostowy dotyczący zachorowań spowodowanych wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV). Polskie dane epidemiologiczne wskazują, że przeciwciała anty-HCV są stwierdzane u 1,9 proc. populacji, co oznacza, że szacunkowa liczba zakażonych może wynosić nawet 730 tys. osób - mówił prof. Waldemar Halota, prezes Polskiej Grupy Ekspertów HCV, podczas konferencji prasowej "Obudź się, póki wirus HCV drzemie".

Jednocześnie wykrywalność wirusa w Polsce jest nieznaczna: według danych Państwowego Zakładu Higieny, dotychczas zdiagnozowano jedynie około 55 tys. przypadków. Aż 80 proc. zakażeń w Polsce to zakażenia szpitalne.

Eksperci zwracają uwagę, że z uwagi na brak swoistych metod zapobiegania zakażeniom HCV w drodze szczepień ochronnych szerzeniu się zachorowań można zapobiec jedynie poprzez działania polegające na wdrażaniu i utrzymywaniu wysokich standardów higieniczno-sanitarnych wykonywania świadczeń zdrowotnych oraz zabiegów o charakterze niemedycznym, przebiegających z naruszeniem ciągłości tkanek.

Mniej zakażeń w szpitalach

Poprawiły się natomiast statystyki dotyczące zakażeń szpitalnych. W 2012 r. zgłoszono do państwowych powiatowych inspektorów sanitarnych 301 ognisk epidemicznych zakażeń szpitalnych, to jest o ponad 11 proc. mniej niż w roku 2011.  Łącznie zachorowało 2291 osób, w tym 133 osób to personel szpitalny.

Zdecydowanie rzadziej do zakażeń szpitalnych dochodzi obecnie w województwach: lubelskim, mazowieckim, podkarpackim, podlaskim, pomorskim, śląskim, świętokrzyskim oraz warmińsko-mazurskim.

Najczęstsze czynniki alarmowe, które wywoływały ogniska epidemiczne w szpitalach w ciągu ostatnich dwóch lat to rotawirusy i laseczki beztlenowe Clostridium difficile.

Jak przypomina Jan Bondar, ten ostatni drobnoustrój, który jest jednym z głównych czynników sprawczych biegunek poantybiotykowych, stał się obecnie najczęstszym czynnikiem alarmowym zgłaszanym w ogniskach epidemicznych zakażeń szpitalnych.

Z danych GIS wynika, że pacjenci z zakażeniem Clostridium difficile niejednokrotnie przyjmowani są do szpitali z placówek opieki długoterminowej, w których procedury higieniczne nie są często przestrzegane, nie jest tam również prowadzony nadzór nad stosowaniem antybiotyków. Problem ten dotyka też coraz liczniejszej populacji polskich seniorów.

Bardzo ciężkim powikłaniem tego zakażenia jest ostre toksyczne rozdęcie okrężnicy (toxic megacolon), które może prowadzić do perforacji jelit i zgonu. Problem w tym, że  bakteria ta jest oporna na antybiotyki, a coraz częściej pojawiają się szczepy oporne również na antybiotyki ostatniej szansy - stosowane, gdy zawiodły inne leki.
Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum