Zakażeń szpitalnych coraz więcej. Jak interpretować te dane?

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 29 czerwca 2018 05:50

Niedawny raport NIK dotyczący zakażeń szpitalnych wywołał burzę. Wynikało z niego, że w kraju dramatycznie wzrasta liczba takich przypadków. Eksperci jednak studzą emocje i przekonują, że wzrost ten częściowo jest skutkiem wzmożenia nadzoru epidemiologicznego nad zakażeniami. Jednak zarazem przyznają, że lecznice wciąż mają problem z raportowaniem zdarzeń niepożądanych.

W ocenie Izby na wysoki poziom zakażeń ma wpływ m.in. brak wyspecjalizowanego personelu medycznego. Fot. PTWP

W 2017 roku zgłoszono do organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej 678 ognisk epidemicznych zakażeń szpitalnych. Jak przyznaje Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego jest to o 27 proc. więcej niż w roku 2016, w którym zgłoszono 532 ogniska epidemiczne.

Więcej badań przesiewowych
Jan Bondar zwraca jednak uwagę, że wyraźny wzrost ilości osób zakażonych ujętych w statystykach w 2017 r. jest wynikiem większej niż w minionych latach liczby badań przesiewowych wykonywanych w ogniskach zakażeń.

- Z nadesłanych raportów okresowych rocznych o sytuacji epidemiologicznej szpitali, wynika, iż najczęściej występującym czynnikiem alarmowym, który w 2017 roku wywoływał we wszystkich województwach ogniska epidemiczne w szpitalach, była, podobnie jak w latach ubiegłych, toksynotwórcza laseczka Clostridium difficile wywołująca zakażenie przewodu pokarmowego - podaje rzecznik GIS.

Zaznacza: - Nasilającym się niekorzystnym zjawiskiem epidemiologicznym w zakresie zakażeń szpitalnych jest szerzenie się zakażeń wywołanych przez pałeczki Gram (-) w tym Klebsiella pneumoniae typu NDM (New Delhi) wykazujące oporność na wszystkie dostępne antybiotyki.

Rzecznik GIS zwraca uwagę, że we wszystkich szpitalach, które zgłosiły występowanie ognisk epidemicznych zakażeń szpitalnych zostały powołane Zespoły Kontroli Zakażeń Szpitalnych w wymaganym przepisami składzie.

- Wspólnie z zespołami kontroli zakażeń szpitalnych podjęto działania w celu wzmożenia nadzoru epidemiologicznego oraz zwiększenia efektywności działań przeciwepidemicznych podejmowanych w szpitalach

Co mówi NIK?
NIK przygotowując raport skontrolował 18 szpitali i także ustalił w tych placówkach wzrost liczby zakażeń, w tym lekoopornymi szczepami bakterii. W ocenie Izby na wysoki poziom zakażeń ma wpływ m.in. brak wyspecjalizowanego personelu medycznego.

Izba wskazała, że według danych z 30 czerwca 2017 r. w Polsce było zawodowo czynnych tylko 110 lekarzy specjalistów w dziedzinie mikrobiologii, w tym 61 w wieku powyżej 55 lat. Niewiele lepiej jest z epidemiologami. Brakuje też pielęgniarek epidemiologicznych.

NIK skontrolowała również dokumentowanie zakażeń w szpitalach i ustaliła, że były one sporządzane nierzetelnie, często z pominięciem wielu danych.

- Zakładając, że w polskich szpitalach ulega zakażeniom tylko 5 proc. procent pacjentów to i tak daje to ok. 400 tys. osób. Źródłem przenoszenia bakterii mogą być m. in. brudne ręce personelu medycznego, niejałowy sprzęt, skażone otoczenie chorego, przyjmowanie pacjentów wymagających szczególnych warunków hospitalizacji bez ich zapewnienia, zatrudnianie osób nieprzygotowanych do pracy w szpitalach - wskazuje NIK.

Według Izby konieczne jest wprowadzenie systemowych zmian, które powinny wpłynąć na poprawę sytuacji epidemiologicznej w polskich szpitalach. "Kontrola wykazała, że mechanizm zapobiegania zakażeniom szpitalnym nie jest skuteczny, a to stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów" - napisano w raporcie.

Zwrócono uwagę, iż zła sytuacja finansowa części szpitali oraz niedobór wykwalifikowanej kadry medycznej powoduje, że nałożone przez prawo obowiązki nie są wykonywane rzetelnie, co spowodowało rozprzestrzenienie się w kilku regionach Polski lekoopornych bakterii.

Nie zła wola, a przeciążenie pracą
Profesor Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku zgadza się z częścią wniosków NIK. Jak mówi nam, fakt, iż część szpitali ma problem z raportowaniem zakażeń to jednak efekt przeciążenia pracą biurokratyczną personelu medycznego, co w połączeniu z brakami kadrowymi daje efekt taki jak podano w raporcie NIK.

- Trzeba jednak podkreślić, że w żadnym wypadku nie jest to efekt braku świadomości dotyczącej wagi problemu. I jeżeli porównamy obecną sytuację w zakresie podejścia do zakażeń szpitalnych z przeszłością, to poprawa w tym obszarze jest zasadnicza. Dekadę temu niemal w ogóle się nie zajmowano tą kwestią - podkreśla nasz rozmówca.

Profesor zwraca uwagę, iż jeszcze kilkanaście lat temu wskazywano, że np. do większości zakażeń wirusem HCV dochodzi w placówkach służby zdrowia. I takie przypadki starano się zataić. - W tym myśleniu nastąpiła diametralna zmiana, bo dziś szpitale wiedzą, że wcześnie zidentyfikowane zakażenie i podjęte działania minimalizujące ryzyko jego rozszerzenia po prostu się opłaca - zaznacza.

Szpitale jednak bezpieczniejsze
O tym, że nasze szpitale stają się coraz bezpieczniejsze dla pacjentów jest przekonany także prof. Andrzej Gładysz z Kliniki Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W jego opinii sytuacja w kraju pod względem liczby przypadków zakażeń szpitalnych uległa zdecydowanej poprawie. Wiąże się to m.in. z wprowadzeniem nowych procedur nastawionych na większe bezpieczeństwo pacjentów.

Ekspert wskazuje, że zakażenia szpitalne występują na całym świecie, a wiele z nich nie jest związanych z zaniedbaniami lub błędami lekarskimi, ale ze stanem ogólnym pacjenta.

- W tym obszarze w ciągu ostatniej dekady nastąpiła naprawdę kolosalna zmiana. Z pewnością obecne szpitale są zdecydowanie bezpieczniejsze pod względem epidemiologicznym od tych sprzed kilkunastu lat. Fakt, że w statystykach pokazuje się więcej przypadków niepożądanych zdarzeń  to efekt tego, że skuteczniej je monitorujemy - słyszymy od profesora.

Dodaje: - Ale to nie oznacza, że nie mamy tu nic do poprawy. Mamy i to wiele, bo pojawiają się nowe problemy, jak chociażby bakterie lekooporne. Część placówek dalej nie spełnia wymogów infrastrukturalnych, co też ma związek z rozprzestrzenianiem się zakażeń.

Podobnego zdania jest też prof. Waleria Hryniewicz, była konsultant krajowa w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej.

- Trzeba jasno powiedzieć, że kiedy słyszymy, iż w danym szpitalu nie ma przypadków zakażeń, to jest to nieprawda - mówi nam profesor Hryniewicz. Dodaje, że jeżeli dana placówka nie raportuje takich zdarzeń to należy podejrzewać, że ich monitorowanie nie jest prawidłowe.

Uczmy się na błędach
Profesor Hryniewicz podkreśla, że nie jesteśmy w stanie wyeliminować zakażeń szpitalnych, ale konieczne jest stałe podejmowanie działań minimalizujących ryzyko ich wystąpienia. Należy też wyciągać naukę z takich zdarzeń zamiast zamiatać problem pod dywan. - Tylko odnotowując wszystkie takie przypadki, można uczynić daną lecznicę bezpieczną, a z tym wciąż niektóre podmioty mają problem - podkreśla specjalistka.

Nasi rozmówcy przyznają, że w kraju wadliwie działający system zbierania danych o zakażeniach doprowadził do braku pełnego obrazu skali zakażeń i rodzaju patogenów. W ich opinii, by to zmienić, potrzeba szczelnego systemu raportowania i centralnego rejestru, gdzie gromadzone byłyby wszystkie dane o takich przypadkach.

- Bez takiego rejestru nie będziemy w stanie szukać sposobu poprawy procedur – zauważa profesor Gładysz i przypomina, że nadal zdecydowana większość spraw przeciwko szpitalom dotyczy zakażeń wirusowych i bakteryjnych.

W jego opinii nadal też zawodzą ludzie. - Problem tkwi także w braku środków, wyszkolonych kadr w szpitalach i braku świadomości problemu u menedżerów lecznic. Często zdarza się, że dyrektorzy szpitali zasłaniają się posiadanymi certyfikatami i rachunkami za odzież ochronną i środki dezynfekcyjne. Ale to, że je zakupiono, nie znaczy, że zostały użyte - dodaje. 

Ten pogląd podziela Jan Bondar, który zwraca uwagę, że szczególnie ważną kwestią w zapobieganiu zakażeniom szpitalnym jest przestrzeganie przez personel medyczny podstawowych zasady higieny zwłaszcza rąk i higieny używanego sprzętu medycznego, a także szeroka higienizacja całej działalności leczniczej. Ale także edukacja pacjentów przebywających w szpitalach oraz ich rodzin na temat zasad postępowania w celu zapobiegania zakażeniom - mówi rzecznik GIS.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum