WZW C: możemy wygrać walkę z tą chorobą, ale...

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 12 sierpnia 2014 15:29

Dzięki nowoczesnym terapiom wywołane przez wirusa HCV przewlekłe zapalenie wątroby typu C będzie pierwszą w historii medycyny chorobą przewlekłą, którą można całkowicie wyleczyć u prawie wszystkich chorych. Upowszechnienie takiego leczenia dziś oznacza pozbycie się w Polsce problemu HCV już w roku 2030 - podkreślają eksperci.

Szanse, że tak się stanie są jednak niewielkie… decydenci bowiem wciąż ograniczają dostęp Polakom do innowacyjnych leków. - Skuteczność najnowszych leków wynosi prawie 100%. Większość pacjentów będzie mogła z nich skorzystać, jeśli tylko zostaną one objęte refundacją - mówi prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego.

Dostępne dla zamożnych

Jak podkreśla, pojawiły się leki, które pozwalają wyleczyć wirusowe zapalenie wątroby w ciągu kilkunastu tygodni, bez skutków ubocznych nieodłącznie związanych ze stosowanym dotychczas w terapii WZW interferonem. W dodatku nowe leczenie może być skuteczne u ponad 90% pacjentów.

- Wprowadzone obecnie i nadchodzące nowe terapie stanowią ogromną szansę również dla pacjentów wcześniej leczonych nieskutecznie lub dla tych, którzy nie mogli być leczeni interferonem. Dotyczy to również chorych z zaawansowanymi chorobami wątroby, ale też osób po przeszczepieniu tego narządu. W rezultacie prawie wszyscy z nich będą mogli zostać wyleczeni, a choroba może być wyeliminowana - zaznacza prof. Waldemar Halota, prezes Polskiej Grupy Ekspertów HCV.

Jak zwraca uwagę, najnowsze leki pozwalają całkowicie wyeliminować wirusa HCV. Jednak - jak dodaje - zbyt wielu pacjentów niema możliwości skorzystania z nowoczesnych terapii: - Praktycznie najnowsze leki dostępne są tylko dla tych chorych, którzy powoli „odchodzą”, bo inne leczenie już dla nich jest nieskuteczne - stwierdza prof. Halota.

Nowoczesne leki nie są poza tym tak szybko wdrażane do terapii jak wygląda to w innych państwach UE. - Pierwsze dwa leki z grupy DAA (leki działające bezpośrednio na wirusa - direct acting antivirals) - telaprewir i boceprewir, zostały zarejestrowane w UE w roku 2011. Polscy pacjenci dostęp do nich uzyskali blisko dwa lata później. Obecnie terapia z ich zastosowaniem jest refundowana w Polsce zaledwie u 20% chorych - wyjaśnia prof. Flisiak.

Leki drugiej generacji - simeprewir i sofosbuwir, umożliwiające terapię bez interferonu zostały zarejestrowane w bieżącym roku, co oznacza ich dostępność dla pacjentów w kilku krajach Unii Europejskiej, lecz nie w Polsce. Profesor Flisiak obawia się, że i w tym przypadku nasi pacjenci znów będą czekać na nowe leki najdłużej w Europie  

Kolejne leki, takie jak daklatazwir oraz kompleksowa terapia bezinterferonowa określana mianem 3D zostaną zarejestrowane w UE w trzecim kwartale tego roku. - W Polsce zarejestrowane leki drugiej generacji są tymczasem dostępne tylko dla najzamożniejszych pacjentów, którzy mogą je kupić nie korzystając z refundacji w ramach programu terapeutycznego NFZ - komentuje prof. Flisiak.

Koszty społeczne

Prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego przypomina, że programy lekowe są ustalane przez resort zdrowia, który patrzy na nie przez pryzmat ekonomicznego obciążenia budżetu państwa. Jak zaznacza, w przypadku stosowania najnowocześniejszych leków koszt leczenia chorego może wzrosnąć nawet 10-krotnie. Dlatego dostęp do nich ma pewna grupa chorych. W Polsce są to chorzy z określonym genotypem.


- Od lekarzy wymaga się, by segregowali pacjentów ze względu na genotyp. Narodowy Fundusz Zdrowia dopuszcza bowiem terapię nowoczesnymi lekami tylko u chorych z genotypem TT (trudniejszym w leczeniu). Taki podział chorych  jest niespotykany w innych krajach - mówi prof. Flisiak i zauważa, że dawanie droższych terapii pacjentom, którzy mają mniejsze szanse na wyleczenie jest absurdem ekonomicznym.

Ekspert dodaje, że gdyby w kraju 3-krotnie zwiększono wydatki na leczenie chorych z HCV, zdecydowanie ograniczyłoby to występowanie nowotworów wątroby, których leczenie jest  dla budżetu państwa równie kosztowne.

- Bez tego koszty społeczne, systemu ochrony zdrowia oraz ubezpieczeń społecznych (w formie absencji w pracy, rent) - będą znacznie wyższe. Trzeba też brać pod uwagę, że cena leków wkrótce zacznie spadać, jak ma to miejsce przy każdej pojawiającej się nowości na rynku - dodaje prof. Flisiak.

Ograniczenie źródeł zakażenia

Prof. Waldemar Halota zwraca jednak uwagę, że w przypadku HCV tylko zastosowanie nowoczesnych leków może chorego całkowicie wyleczyć. Eliminacja wirusa oznacza zdecydowane ograniczenie źródeł zakażenia.

- W tym przypadku, gdy mamy do czynienia z terapią eliminującą chorobę przewlekłą, jej refundacja powinna być traktowana jako przejaw troski o budżet państwa w perspektywie dłuższej niż jeden rok lub kadencja. Mamy do czynienia z unikalną sytuacją, w której interes pacjentów jest zbieżny z interesem budżetu państwa. Nikt nie powinien umierać z powodu wirusowego zapalenia wątroby, skoro można tę chorobę leczyć - zaznacza ekspert.

Szacuje się, że z groźnym wirusem, powodującym marskość wątroby oraz raka wątrobowokomórkowego, a w konsekwencji przyspieszoną śmierć pacjenta żyje w Polsce około 200 tysięcy osób. W jaki sposób najczęściej dochodzi w Polsce do zakażenia wirusem HCV?

- Najczęściej zdarza się to głównie w ośrodkach opieki medycznej w trakcie drobnych badań i zabiegów, podczas których dochodzi do przerwania ciągłości tkanek. Źródłem zakażenia w tych przypadkach najczęściej jest brak odpowiednich procedur bezpieczeństwa przy procedurach w kontakcie z pacjentem oraz niewłaściwa sterylizacja sprzętu - mówi prof. Halota.

Jak dodaje prof. Krzysztof Simon, dolnośląski konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych w efekcie 84% zakażeń  HCV ma związek z  kontaktem z placówkami ochrony zdrowia.

Eksperci zwracają uwagę, że do infekcji tej może również dojść podczas niektórych zabiegów kosmetologicznych, tatuażu. Drogą krwiopochodną dochodzi do zakażeń HCV także wśród osób zażywających narkotyki w postaci zastrzyków. Ok 6% wszystkich zakażonych tym patogenem w kraju to osoby przyjmujące narkotyki dożylnie.

Dolnośląski konsultant zwraca uwagę, że dużym problemem jest zbyt niska wykrywalność zakażeń (15%), bardzo niska świadomość w zakresie dróg szerzenia się wirusów. Mniej więcej 85% zakażonych nie wie o tym. - Chory nieleczony zaś żyje krócej o ok. 20 lat - zaznacza.

Nasi rozmówcy podkreślają, że wirusowe zapalenie wątroby typu C jest szczególnie niebezpieczne ze względu na długi okres utajenia choroby, samo zakażenie ma przeważnie charakter bezobjawowy.

Pacjenci o wirusie najczęściej dowiadują się przy okazji badań potrzebnych np. do przeprowadzenia operacji lub w sytuacji, gdy rozwinie się już choroba - np. marskość wątroby.

- Zbyt późne rozpoznanie - kiedy doszło do znacznego zniszczenia wątroby - często przekreśla szanse na farmakoterapię - zwraca uwagę prof. Halota i dodaje, że wczesne wykrycie zakażenia wirusem HCV ma też kluczowe znaczenie w ograniczeniu jego rozprzestrzeniania się, jak i w obniżeniu kosztów leczenia.

Nie tylko wątroba

- W 80% przypadków zakażeń dochodzi do przewlekłego zapalenia wątroby. Co piąty przypadek kończy się marskością, a w 1-5% prowadzi do pierwotnego raka wątroby - przytacza statystyki prof. Halota.

Jak podkreśla prof. Krzysztof Simon, HCV nie musi dotyczyć tylko wątroby, może mieć związek z nerkami, zaburzeniami metabolicznymi. Obserwujemy także związek wirusa z rozwojem niektórych chłoniaków - wyjaśnia.

Dodaje: - Zakażenia HCV są jednak wykrywane w niewielkim stopniu. Badania krwi w tym kierunku wykonuje się sporadycznie - głownie krwiodawcom lub osobom z objawami chorej wątroby. Dlatego wirusa wykrywa się zwykle u pacjentów w wieku 30-50 lat, ze średnio zaawansowaną lub zaawansowaną chorobą.

Zakażenie można wykrywać odpowiednimi testami. Zdaniem ekspertów niezwykle ważne jest wprowadzenie programu badań przesiewowych finansowanych przez NFZ.

Eksperci są zgodni, że wielu zakażeń HCV można byłoby uniknąć, gdyby chorzy byli świadomi zagrożenia i uprzedzili o nim personel medyczny, osoby z najbliższego otoczenia; a także gdyby kierujący placówkami ochrony zdrowia dbali, aby personel medyczny miał zapewniony odpowiedni dostęp do sprzętu jednorazowego, a sami pracownicy przestrzegali zasad minimalizujących ryzyko ekspozycji.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum