• ZAKAŻENIA SZPITALNE

  • Start

NIK stawia pytanie: antybiotyki i co dalej? Odpowiedź: nadal nie działają

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 05 sierpnia 2019 05:55

Jak do tej pory kolejni ministrowie nie podejmowali odpowiednich działań w celu zapewnienia bezpieczeństwa przy stosowaniu terapii antybiotykowej. Klucz do poprawy sytuacji jest w rękach Ministerstwa Zdrowia - wskazuje NIK w najnowszym raporcie pt. Antybiotyki i co dalej?

NIK stawia pytanie: antybiotyki i co dalej? Odpowiedź: nadal nie działają
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Problem lekooporności nie jest polską specyfiką, ma globalny charakter. Ale to żadne usprawiedliwienie, raczej zobowiązanie do włączenia się Polski w programy podejmowane na forum międzynarodowym.

W ogłoszonej przez Światową Organizację Zdrowia liście największych zagrożeń dla zdrowia w 2019 r. na piątym miejscu znalazła się oporność na antybiotyki (pierwsze miejsce to zanieczyszczenie powietrza). WHO ostrzegła, że grozi nam powrót do czasów, gdy nie byliśmy w stanie skutecznie leczyć takich chorób jak zapalenie płuc, gruźlica, rzeżączka czy salmonelloza. Niemożność zapobiegania infekcjom może poważnie zagrozić również takim procedurom jak chemioterapia.

Głos zabrała też Komisja Europejska, która postanowiła, że wszystkie kraje członkowskie Unii Europejskiej mają obowiązek zaangażować się w monitorowanie opornych szczepów, zaś Parlament Europejski zdecydował o ograniczaniu używania antybiotyków w rolnictwie.

Zobowiązania pozostały na papierze
Tymczasem, jak wskazuje NIK, kolejni ministrowie zdrowia nie wyznaczyli jednostki pełniącej rolę krajowego centrum kontroli zakażeń, lekooporności i konsumpcji antybiotyków, do czego rząd RP zobowiązał się wobec Unii Europejskiej 13 lat temu.

„Do tej pory nawet nie powstał system monitorowania zużycia antybiotyków. Mimo funkcjonowania Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków, resort nie dysponuje analizami dotyczącymi jego skuteczności. Nie zobowiązał Narodowego Instytutu Leków do prowadzenia odrębnej rejestracji badań dotyczących oporności u wybranych gatunków bakterii chorobotwórczych, mimo że wydatki na wykonanie tych badań stanowiły większość wydatków przeznaczonych na wykonanie programu” - czytamy w raporcie.

Dlatego Izba wystąpiła z wnioskiem do ministra zdrowia o stworzenie systemów monitorowania antybiotykooporności i zużycia leków przeciwbakteryjnych, wyznaczenie krajowego centrum kontroli zakażeń, lekooporności i konsumpcji antybiotyków, wprowadzenie Szpitalnej Polityki Antybiotykowej (SPA) jako obowiązującego standardu w placówkach ochrony zdrowia.

Szpitalna Polityka Antybiotykowa
Na temat Szpitalnej Polityki Antybiotykowej NIK przeprowadziła badania ankietowe (zapytanie skierowano do 800 szpitali, odpowiedziały 633 - ok. 70 %). Okazało się, że 11,23% szpitali w ogóle nie wdrożyło SPA. Natomiast prawie 30% lecznic przyznało, że wprowadziło ją w niepełnym zakresie.

Stąd wniosek kontrolerów do MZ, żeby SPA, a także wzór receptariusza szpitalnego oraz obowiązek powołania zespołu ds. antybiotykoterapii, zostały uregulowane w akcie prawa powszechnie obowiązującego - tak, aby szpital był zobowiązany do ich wdrożenia.

Jedną z lecznic, które od niedawna wdrażają Szpitalną Politykę Antybiotykową jest Piekarskie Centrum Medyczne. - Wiadomo, że w szpitalach leczy się głównie antybiotykami. Czasami pacjent ma ich naprawdę za dużo lub ciągle są zmieniane, bo np. nie działają - mówi Beata Pyka, naczelna pielęgniarka, specjalista ds. epidemiologii w Piekarskim Centrum Medycznym. Zapewnia, że ograniczenie zużycia antybiotyków nie spowoduje obniżenia jakości leczenia pacjentów. - Chcemy też zmniejszyć ryzyko powstawania działań niepożądanych i walczyć z lekoopornością - dodaje.

Czytaj: Piekarskie Centrum Medyczne walczy z lekoopornością

Jej obserwacje nt. nadużywania antybiotyków potwierdzają ustalenia NIK. Ogólne koszty ich zużycia w skontrolowanych szpitalach wzrosły o 8,1 % (z 3 985,8 tys. zł w 2016 r. do 4 308,6 tys. zł w 2017 r.). Koszty zużycia antybiotyków w badanych szpitalach stanowiły od 9,1% w 2016 r. do 9,8% w 2017 r. kosztów wydatkowanych na leki.

- Dzięki ścisłej współpracy naszych lekarzy z mikrobiologiem stosowanie antybiotyków będzie opierać się na terapii celowanej - Zbigniew Żołnierczyk, prezes Piekarskiego Centrum Medycznego, zwraca uwagę na jeszcze jeden problem, który podnoszony jest również przez kontrolerów NIK. Chodzi o niedostateczne wykorzystywanie diagnostyki mikrobiologicznej zarówno w szpitalach, jak i podstawowej opiece zdrowotnej.

Antybiotyki dobierane są bez badań, na wyczucie
Lekarze przepisują antybiotyk, gdy obawiają się infekcji bakteryjnej lub nie mogą jej wykluczyć. Ale żeby podać antybiotyk, trzeba określić rodzaj bakterii, którą pacjent jest zakażony. W tym celu konieczne są badania.

- Nasza kontrola pokazała niedostateczne wykorzystywanie diagnostyki mikrobiologicznej w leczeniu antybiotykami. Średnia liczba badań mikrobiologicznych wykonywanych w celu wczesnego wykrycia zakażenia oraz ustalenia grupy antybiotyków możliwych do wykorzystania była niemal dwukrotnie niższa niż w krajach Unii Europejskiej - mówi o sytuacji w szpitalach prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

Nie lepiej jest w podstawowej opiece zdrowotnej. Z przeanalizowanych przez NIK wpisów w dokumentacji medycznej dotyczącej 749 pacjentów wynika, że tylko w 33 przypadkach (1,5%) lekarz zlecił wykonanie badania mikrobiologicznego. W 664 przypadkach (31,5%) pacjent zgłosił się ponownie do lekarza POZ; a w 269 (40%) - lekarz POZ przepisał nowy antybiotyk.

W czasie kontroli stwierdzono, że większość lekarzy POZ w kontrolowanych podmiotach przepisywała antybiotyki bez wykonania odpowiednich badań mikrobiologicznych. Co więcej, leczono nimi także zakażenia, których obraz kliniczny wskazywał, że mogą być spowodowane wirusami.

- Niewłaściwe stosowanie antybiotyków jest głównym czynnikiem sprzyjającym narastaniu antybiotykooporności. Za ten stan odpowiadają często lekarze, którzy niekiedy w sposób nieuzasadniony przepisują antybiotyki, nadużywają tych o szerokim spektrum działania. Nadal dużym problemem jest w kraju podawanie antybiotyków bez uprzedniego wykonania antybiogramów - mówił jakiś czas temu Rynkowi Zdrowia dr Paweł Grzesiowski, z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, prezes zarządu Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń.

Dodajmy, że kolejnym wnioskiem NIK jest konieczność stworzenia mechanizmów finansowych pozwalających na szersze zastosowanie badań mikrobiologicznych w diagnostyce zakażeń wywołanych patogenami.

Przełomu nie będzie, bakterie górą
Efekty tych zaniechań i nieprawidłowości są takie, że notujemy wzrost liczby pacjentów zakażonych lekoopornymi szczepami bakterii o 23,5%, mimo że hospitalizacji w 2017 r. było mniej niż 2016 r. „Odsetek pacjentów z zakażeniem bakteriami lekoopornymi zwiększył się z 0,7% w 2016 r. do 1,9% w pierwszym półroczu 2019 r.” - precyzuje NIK i zastrzega, że dane mogą być zaniżone, gdyż w kontrolowanych szpitalach ujawniono uchybienia związane z rejestrowaniem i raportowaniem zakażeń szpitalnych (na przykład w sześciu z nich nie wykazywano zgonów z powodu zakażeń).

Nie ma co liczyć na przełom w postaci wynalezienia nowych skutecznych antybiotyków, gdyż - jak ocenia NIK - barierę stanowią wysokie koszty i problemy technologiczne w badaniach nad nowymi lekami. Poza tym zdolności terapeutyczne antybiotyków szybko się wyczerpują, gdyż bakterie potrafią się bronić. Eksperci przypominają, że wytworzenie antybiotykooporności na pierwsze antybiotyki zajęło bakteriom 15 lat. Obecnie, jeśli tylko wprowadzamy antybiotyk, oporność na ten specyfik narasta niemal natychmiast.

Pozostają żmudne działania prowadzone w szpitalach, przez lekarzy POZ i na ministerialnym szczeblu. Nie przyniosą spektakularnych efektów, ale przynajmniej dają nadzieję, że roztropnie stosowane antybiotyki będą skuteczne.

Czytaj: nik.gov.pl

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum