"Cicha epidemia" HCV: zakażonych jest mniej, niż sądzono, ale...

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 04 marca 2014 23:06

W 2012 r. interdyscyplinarny zespół ekspertów rozpoczął program badawczy, którego celem jest dokładne określenie dróg zakażenia wirusem HCV w Polsce, a także ocena ryzyka zakażeń w placówkach ochrony zdrowia oraz przygotowanie długofalowej strategii przeciwdziałania zakażeniom HCV i zwalczania wzw C w Polsce.

Dotychczasowe wyniki badań dowodzą, że zdecydowany odsetek zakażonych nie jest świadomych problemu.  Niepokojąco wzrasta ponadto liczba zakażeń HCV wśród młodych mężczyzn.

Najnowsze dane wskazują, że w Polsce rozpowszechnienie aktywnych zakażeń HCV szacuje się na 0,6 proc. , co w skali kraju odpowiada około 230 tysiącom osób zakażonych wirusem HCV i sytuuje Polskę wśród krajów europejskich o średnim współczynniku rozpowszechnienia tego wirusa.

Prof. Andrzej Zieliński z NIZP-PZH wskazuje, że od wielu lat podawane są błędne dane, iż w naszym kraju wirusowym zapaleniem wątroby typu C zakażonych jest ponad 700 tys. osób. - Takie szacunki są niewłaściwe, wynikają one ze złej interpretacji badań przesiewowych - podkreśla specjalista i wyjaśnia, że w Polsce kontakt z wirusem miało nie więcej niż 350 tys. osób, a choroba rozwinęła się obecnie u ok. 230 tys.

23 tysiące badanych 

W ramach prowadzonego programu badawczego 23 tys. losowo wybranych Polaków z 10 województw zostało zaproszonych do badań w kierunku HCV. - Na obecność wirusa zapalenia wątroby typu C przebadano dotąd prawie 14 tys. osób. U 1 proc. badanych uzyskano wynik pozytywny, ale u mniej niż 0,5 proc. osób potwierdzono obecność wirusa HCV we krwi - wyjaśnia dr Magdalena Rosińska z zakładu epidemiologii NIZP-PZH.

Zakażenie wirusem HCV wykrywano dwukrotnie częściej u mężczyzn niż kobiet. O ile w badanej grupie było zainfekowanych 0,26 proc. pań, to wśród mężczyzn było to 0,6 proc. - Ta różnica szczególnie wyraźna jest w grupie 25-44-latków, co może wynikać z faktu, że u kobiet wirus ten łatwiej jest spontanicznie eliminowany z organizmu. U obu płci największy odsetek osób zakażonych jest w wieku 45-64 lat - zaznacza dr Rosińska.

Ekspertka zwróciła uwagę na fakt, że znacząco wzrasta liczba osób zakażonych wirusem wśród bardzo młodych osób (18-25 Lat). - To oznacza, że mówienie, że HCV jest chorobą osób starszych, które często się leczą i w związku z tym są częściej narażenia na interwencje medyczne, a tym samym bardziej narażone na zakażenia, nie jest prawdziwe. Obecnie problem ten dotyka osób w każdym wieku - dodaje specjalistka.

Ryzyko w kontaktach domowych  - niewielkie

Zwraca też uwagę, że po przebadaniu członków rodzin osób, u których w trakcie badania zdiagnozowano HCV, nie stwierdzono żadnego przypadku zakażenia związanego z domowym kontaktem z zakażonym.

Badacze chcą teraz ustalić w jaki sposób najczęściej dochodzi w Polsce do zakażenia wirusem HCV. Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że najprawdopodobniej zdarza się to głównie w placówkach opieki medycznej w trakcie badań i zabiegów, podczas których dochodzi do przerwania ciągłości tkanek.

Do infekcji może również dojść podczas niektórych zabiegów kosmetologicznych, tatuażu oraz zabiegów wykonywanych przez domowników, gdy jedna z osób jest zakażona wirusem HCV. - Nie wiemy jednak, jak częste są to drogi szerzenia się tego wirusa - wyjaśnia Rosińska.

Poważnym problemem są też osoby zażywające dożylnie narkotyki. - W przypadku takich zakażonych mamy do czynienia z bardzo dramatyczną a zarazem trudną sytuacją. Narkomani żyją w ukryciu, trudno objąć ich leczeniem. Poza tym są to osoby, które nie chcą się podporządkować regułom życia społecznego, a tym samy ciężko ich zachęcić do leczenia czy przestrzegania zasad minimalizujących ryzyko rozpowszechniania wirusa - zwraca uwagę Janusz Sierosławski z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. 

Jak leczyć, gdy chory nie chce  

Dr Katarzyna Dąbrowska z warszawskiego IPiN dodaje, że problemem tej grupy jest niska świadomość zachowań ryzykownych związanych z rozpowszechnianiem się HCV, a nawet, gdy taka istnieje, sytuacja życiowa tych osób często nie pozwala na ich unikanie.

- Używanie przez uzależnionych tego samego sprzętu do iniekcji czy przygotowania narkotyków często wynika z niemożności zapewnienia indywidualnego sprzętu jednorazowego. Osoby na głodzie nie myślą o zdrowiu, tylko chcą zaspokoić głód. Kobiety uzależnione często padają ofiarą przemocy, np. seksualnej, ze strony swoich partnerów, co także może zwiększać ryzyko zakażenia - wyjaśnia Dąbrowska.

Jak zauważa Sierosławski, obecnie mamy już w kraju program wymiany igieł dla takich osób, ale informacje płynące z badania wskazują, że być może należy iść dalej i uruchomić, na wzór szwajcarski, izby bezpiecznej iniekcji.

Korzyści z programu

Jak podkreślają eksperci, wyniki realizowanego programu pozwolą też oszacować, czy opłacalne byłoby wprowadzenie przesiewowych badań w kierunku HCV w ogólnej populacji na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej.

Specjaliści zwracają uwagę, że zakażenia HCV określa się mianem "cichej epidemii". Ma to związek z faktem, że jedynie niewielki odsetek osób aktywnie zakażonych zdaje sobie z tego sprawę.

Samo zakażenie ma przeważnie charakter bezobjawowy, a jego konsekwencje ujawniają się najczęściej po wielu latach od zakażenia. O wirusie  dowiadujemy się zazwyczaj przy okazji badań potrzebnych np. do przeprowadzenia operacji lub w sytuacji, gdy rozwinie się już choroba - np. marskość wątroby. - Okazuje się, że właśnie wirus HCV jest główną przyczyną jej występowania - zaznacza prof. Zieliński.

Podsumowaniem przedsięwzięcia będzie też opracowanie szkoleń dla pracowników wybranych zawodów zwiększonego ryzyka i całego społeczeństwa na temat prewencji zakażeń przenoszonych drogą krwiopochodną, tj. HCV, HBV (wirus zapalenia wątroby typu B) oraz HIV.

Cały projekt realizowany jest przez specjalistów z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny, we współpracy z Instytutem Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, Uniwersytetem Medycznym w Lublinie i Głównym Inspektoratem Sanitarnym.

Jest on współfinansowany przez Szwajcarię w ramach programu pomocowego Swiss Contribution oraz ministra zdrowia. Wkład strony szwajcarskiej wyniesie 85 proc. całkowitych kosztów (blisko 4 mln franków szwajcarskich), a wkład krajowy - 15 proc. (ponad 700 tys. franków)

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum