PARTNER SERWISU
Zostają dawki, więc można "wejść z ulicy" i się zaszczepić? Rozwiewamy wątpliwości Punkty szczepień w przypadku niezgłoszenia się osoby do szczepienia mają określone procedury, by nie marnować dawek. Fot. CSK MSWiA/Twitter (zdjęcie ilustracyjne)

Wśród części osób chętnych na przyjęcie szczepionki przeciw Covid-19 krąży opinia, że wieczorem można "wejść z ulicy" do punktu szczepień i przy odrobinie szczęścia zostać zaszczepionym. Ile jest w tym prawdy?

  • Wśród części osób panuje przekonanie, że w niektórych punktach szczepień można zaszczepić się bez zapisywania, bo dużo osób nie przychodzi w umówionym terminie
  • Żaden punkt szczepień oficjalnie nie potwierdza takich praktyk. By nie marnować dawek, stosują określone procedury
  • Jest problem z nieprzychodzeniem pacjentów na szczepienia, gdy dowiadują się, że otrzymają preparat AstraZeneki

Część osób zainteresowana szczepieniami, ale nie będąca jeszcze w grupie, która daje prawo do zapisania się i przyjęcia preparatu, próbuje ponoć sposobu "na przechodnia". Krąży opinia, że z powodu zamieszania ze szczepionka AstraZeneca bardzo dużo osób nie zgłasza się na umówione wcześniej wizyty, więc personel punktów szczepień, nie chcąc utylizować dawek, szczepi czasem przypadkowe osoby. 

O problemie niezgłaszania się osób do zaszczepienia AstraZeneką mówił w środę sam pełnomocnik rządu ds. szczepień, Michał Dworczyk.

- Takich pacjentów mamy od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. 22 marca ruszy rejestracja dla seniorów w wieku 66 i 65 lat. Jeżeli zainteresowanie będzie nieco mniejsze, to niewykluczone, że rozpoczniemy ją również dla kolejnych roczników - przyznał. 

Na obawach skutkujących niezgłaszaniem się na szczepienia chcieliby skorzystać inni. Na ile to realne?

"To bardzo duży skrót myślowy"

- Faktycznie, pacjenci mówią czasem, że słyszeli, iż w punktach szczepień wieczorem zostają szczepionki i można, załóżmy o godzinie 18., wejść z ulicy, poczekać do 20. i jak szczepionki zostaną, otrzymać dawkę, bo punkt nie chce jej zmarnować. Czasem ktoś dzwoni i pyta o taką możliwość, niektórzy przychodzą na miejsce i dopytują. Tymczasem to bardzo duży skrót myślowy, który nie pokrywa się z prawdą - mówi Rynkowi Zdrowia Bogna Bartkiewicz, rzecznik prasowy Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego Nr 2 PUM w Szczecinie.

Szpital nadzoruje pracę największego w woj. zachodniopomorskim punktu szczepień zlokalizowanego w hali Netto Arena. Personel punktu korzysta z trzech szczepionek - Pfizera, AstryZeneki i Moderny.

- Pacjent, który rejestruje się na szczepienie, nie zawsze wie, jaki preparat otrzyma. Rejestracja odbywa się drogą sms-ową czy przez infolinię – a nie osobiście, w punkcie. Pacjenci też rzadko wcześniej sprawdzają w internecie czy innych mediach, czym dany punkt szczepi. Taka informacja jest podawana w momencie wizyty na szczepienie, przed podaniem preparatu - tłumaczy nam Bartkiewicz.

Jak mówi, czasem zdarza się, że wcześniej ktoś dzwoni i pyta, jaką otrzyma szczepionkę. - Niekiedy słysząc, że będzie to AstraZeneca, wyraża wątpliwości lub od razu rezygnuje – przyznaje.

- Oczywiście zdarzały się sytuacje, że zapisani pacjenci nie stawili się na szczepienie, ale trudno jednoznacznie wskazać na powód takiego zachowania. Być może „winne” były wątpliwości dotyczące AstryZeneki, ale tego nie wiemy. Pacjenci rzadko kiedy uprzedzają nas o nieobecności - podsumowuje. 

Nie marnujemy szczepionek, mamy skuteczne procedury

Jak tłumaczy rzecznik szpitala klinicznego w Szczecinie, w punkcie w hali Netto Arena, gdy ktoś się nie pojawi na umówione szczepienie i istnieje prawdopodobieństwo, że może zostać niewykorzystana szczepionka, personel dzwoni do kolejnych pacjentów z listy, uprawnionych do zaszczepienia - albo do tych, którzy nie ze swojej winy nie przyjęli preparatu w wyznaczonym terminie. - Tylko takie osoby zapraszamy wówczas do przyjęcia dawki - podkreśla. 

Rzecznik zaznacza, że przypadki, gdy nie udaje się znaleźć kolejnej osoby z listy, są bardzo rzadkie. - Monitorujemy sytuację przez cały dzień i jesteśmy w stanie ocenić z wyprzedzeniem, w przybliżeniu ile szczepionek ewentualnie zostanie niewykorzystanych. Preparat Pfizera, który jest w tzw. łańcuchu chłodnym, można podać do 120 godzin. My jednak otrzymujemy go w stanie zamrożonym - rozmrażamy codziennie tyle dawek, ile osób ma przyjść na szczepienia. Z kolei AstraZeneca przychodzi niezamrożona, w stanie chłodnym, ale nieotwarta może być przetrzymywana w lodówce do pół roku - wyjaśnia Bartkiwicz.

W Krakowie jedna trzecia osób nie przyszła. "Nic się nie zmarnowało"

Dyrektor ds. lecznictwa w krakowskim szpitalu MSWiA, dr Krzysztof Czarnobilski, alarmował 17 marca, że pacjenci nie przychodzą na szczepienia. Na dodatek lecznica wstrzymała zamówienia AstryZeneki, by wykorzystać dawki, które zostają. - W ostatnich dniach do placówki na szczepienia tym preparatem nie zgłaszało się ok. jednej trzeciej zapisanych pacjentów, nie informując nas o tym - potwierdza Rynkowi Zdrowia. 

- Zaskoczyło to nas. Nasze pracownice od rana do późnego wieczora musiały korygować listy, ściągać inne osoby. Oczywiście strach spowodowany był doniesieniami medialnymi i sytuacją w innych krajach europejskich, gdzie wstrzymywano szczepienia AstrąZeneka - z różnych przyczyn. Wszczepiliśmy 1750 osób tym preparatem - mówi dr Czarnobilski. 

Podkreśla, że szpital był na szczęście logistycznie przygotowany na taką sytuację. - Nie było przypadków, że przychodził ktoś niezapisany i był szczepiony. Udało nam się zagospodarować wszystkie dawki, ani jedna szczepionka się nie zmarnowała - mówi. 

Stołeczny magistrat: nie szczepimy "na dzień dobry", ale jest inny problem

Karolina Gałecka, rzecznik UM Warszawa, także nie ma informacji, że gdzieś odbywają się szczepienia poza zapisami, że tworzą się wieczorami kolejki chętnych na niewykorzystane dawki.

- W momencie, kiedy ktoś nie przyjdzie, jest wydzwaniany kolejny pacjent z listy, np. zapisany na następny dzień. Więc to nie jest tak, ze ktoś przyjdzie, powie „Dzień dobry, chcę się zaszczepić” i dostanie odpowiedź: „Zapraszamy, bo akurat mamy dawkę, a nie chcemy, by się zmarnowała”. Nie bardzo wiem, jakby to miało funkcjonować. Rezerwowa lista to nie dwie, trzy osoby, tylko kilkanaście, kilkadziesiąt. Nie jest więc to problem - wyjaśnia. 

Wskazuje jednak na inne, duże utrudnienie. 

- W Szpitalu Południowym mamy potwierdzoną dostawę partii preparatów Moderny, po czym tego samego dnia otrzymujemy informację, że 1700 szczepionek nie dojedzie. To powoduje, że osoby, które były umówione na szczepienie danego dnia, otrzymują dzień wcześniej późnym wieczorem telefon, że jest ono odwołane. To też problem dla punktów szczepień, bo przesuwają terminy na kolejne dni, a to powoduje kumulację pacjentów. Były sytuacje, gdy w Szpitalu Południowym mieliśmy jednego dnia pól tysiąca osób - mówi.

W Łodzi od razu informują, jaki podadzą preparat

Ewa Papiernik, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. dr. Wł. Biegańskiego w Łodzi przyznaje w rozmowie z nami, że "w innych szpitalach są poważne problemy" dotyczące nieprzychodzenia osób na już umówione szczepienia. 

- U nas nie ma takich sytuacji. Od razu informujemy, czym szczepimy, więc przychodzą świadomi, zdecydowani pacjenci (obecnie to AstraZeneca - red.). Jeśli ktoś nie chce - nie zapisuje się. To jednak według mojej wiedzy sporadyczne przypadki, częstszą przyczyną nieobecności jest chociażby przeziębienie - mówi,

Podkreśla, że pacjenci chcą się szczepić. - Jeśli kogoś nie ma w punkcie w umówionym terminie, dzwonimy do kolejnego pacjenta z listy. Nie ma opcji, by ktoś „wszedł z ulicy” i się zaszczepił – trzeba się wcześniej zapisać. Są wytyczne, roczniki, grupy, mamy listę i szczepimy zgodnie z nią - tłumaczy. 

60 osób zapisanych na AstraZenekę, frekwencja... 100 procent

- Wiem, że większość ludzi rezygnuje z AstraZeneki, nie chcą się zapisywać, czekają, aż będzie inna szczepionka. My do tej pory tym preparatem szczepiliśmy nauczycieli. Z obecnością było różnie, finalnie jednak sporo osób się zaszczepiło. W czwartek i piątek (18 i 19 marca) ruszamy ze szczepieniami populacyjnymi, też AstraZeneką. Większość osób zapisała się przez infolinię. Jaka będzie frekwencja - nie wiem - mówiła nam w czwartek w godzinach przedpołudniowych Bożena Perucka ze stołecznego punktu szczepień zlokalizowanym w przychodni przy ul. Radzymińskiej prowadzonej przez SZPZLO Warszawa Praga-Północ.

Jak się okazało, te obawy były niesłuszne. W piątek personel punktu poinformował nas, że dzień wcześniej frekwencja była 100-procentowa i wszystko wskazuje na to, że także dziś wszyscy stawią się na szczepienia. 

Punkt ma jednak jasne procedury w przypadku nieprzyjścia osoby do szczepienia. 

- Dzwonimy do kolejnego pacjenta z listy rezerwowej - żeby nie przepadła szczepionka. Nie zmarnowaliśmy preparatu, nie mieliśmy też takiej sytuacji, że ktoś niezapisany przyszedł i został zaszczepiony - informuje.

- Z drugiej strony, w określonych przypadkach - może lepiej zaszczepić chętną, młodszą osobę "z listy", niż wyrzucać szczepionkę? - tłumaczy Perucka. Podkreśla jednak, że w jej punkcie nie zdarzyło się, by trzeba było podejmować takie decyzje.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.