Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 05-01-2021 12:12

Zamiast pięciu dawek, sześć. Niektóre szpitale sygnalizują, że jest problem

Od 30 grudnia jedną ampułką szczepionki Comirnaty stosowaną przeciw Covid-19 można szczepić nie pięć osób, ale sześć. Niektóre szpitale sygnalizują jednak, że pobranie tylu dawek z jednej ampułki nie jest wcale takie proste i trzeba się tego nauczyć.

Pobranie sześciu dawek z jednej ampułki nie jest wcale takie proste i trzeba się tego nauczyć. Fot. Shutterstock (zdj. ilustracyjne)

Ampułkę szczepionki Comirnaty Ministerstwo Zdrowia pozwala podzielić na sześć, a nie jak do 30 grudnia - jedynie na pięć dawek. Oczywiście przy zastrzeżeniu, że każdorazowo pacjent musi otrzymać 0,3 ml szczepionki.

Niektóre placówki sygnalizują jednak, że nabranie sześciu dawek z jednej ampułki nie jest wcale takie proste. - Początkowo mieliśmy z tym problemy - przyznaje Aleksander Baran, lekarz ze szpitala powiatowego w Szamotułach. Dodaje, że trzeba się było nauczyć takiego nabierania szczepionki do strzykawki, żeby straty były jak najmniejsze.

Do podobnych problemów przyznaje się SPZOZ w Słupcy: - Nie zawsze udaje się wyciągnąć sześć dawek z jednej ampułki - mówi cytowana przez "Gazetę Wyborczą" Jadwiga Górska, pielęgniarka oddziałowa i koordynatorka szczepień w tej placówce.

W innym poznańskim szpitalu ponoć pielęgniarki narzekały, że trzeba nabierać szczepionkę inaczej niż je uczono - mówi w GW jeden z lekarzy. Wyjaśnia, że "na szczęście producent dostarcza gotowe zestawy i instrukcje, również w formie filmu na YouTubie - chodzi głównie o to, żeby powietrze, które znajdzie się strzykawce i w igle, wypuszczać z powrotem do ampułki, a nie na zewnątrz".

Więcej: wyborcza.pl