Tylko powszechne szczepienia pozwalają uzyskać efekt odporności populacyjnej

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 19 czerwca 2019 07:31

- W przypadku szczepień, które zostały wprowadzone do powszechnego Programu Szczepień Ochronnych obserwujemy efekt odporności populacyjnej. Redukcję nosicielstwa oraz zachorowań udało się uzyskać właśnie dzięki wprowadzeniu takiej profilaktyki u małych dzieci. Idąc tą drogą możemy wygrać także z rotawirusami - zaznacza dr hab. Ernest Kuchar, przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego.

Tylko powszechne szczepienia pozwalają uzyskać efekt odporności populacyjnej
Dr hab. Ernest Kuchar; FOT. PTWP

- Chociaż szczepienie przeciwko rotawirusom nie jest wpisane do obowiązkowego Programu Szczepień Ochronnych, to jest najczęściej wykonywanym szczepieniem zalecanym w kraju. Obecnie szacuje się, że z tej formy profilaktyki korzysta w Polsce ok. 30 proc. dzieci. Eksperci jednak przekonują, że w tym obszarze możemy jeszcze wprowadzić zmiany, które poprawią nasze wskaźniki epidemiologiczne - zaznacza dr hab. Ernest Kuchar.

Rynek Zdrowia: - Eksperci co roku rekomendują rozszerzenie obowiązkowego Programu Szczepień Ochronnych? Jakie są priorytety, jeśli chodzi o postulowane zmiany w PSO?
Dr hab. Ernest Kuchar: - Dziś takim priorytetem są szczepienia przeciwko rotawirusom. Dlatego, że biegunka wywołana tymi wirusami wcześniej czy później dopada każdego. W Polsce zapadalność na rotawirusy jest wysoka. Dla małych dzieci zaś zakażenie może być bardzo groźne, bywa, że śmiertelnie. Dzieje się tak, ponieważ u chorego dochodzi jednocześnie do wymiotów, gorączki i biegunki. Takie połączenie objawów może w bardzo krótkim czasie doprowadzić do odwodnienia. Dlatego co dwudzieste dziecko do 5. roku życia, które przechodzi takie zakażenie, trafia do szpitala.

Przeciwko nieżytowi żołądkowo-jelitowemu spowodowanemu przez rotawirusy nie ma leku. Mamy do dyspozycji tylko metody łagodzące skutki choroby. To przede wszystkim walka z odwodnieniem. Jego następstwem może być niewydolność nerek, zaburzenie gospodarki wodno-elektrolitowej i w konsekwencji zagrożenie życia. Poza ochroną w postaci szczepienia nie mamy więc innego narzędzia do walki z rotawirusami.

Wobec danych o częstości zachorowań i hospitalizacji wprowadzenie szczepień przeciwko rotawirusom do obowiązkowego Programu Szczepień Ochronnych (PSO) jest jednym z priorytetów w działaniach pediatrów i innych specjalistów. Ponadto, w kolejnych latach do PSO powinny być wprowadzone szczepienia przeciwko wirusowi HPV odpowiedzialnemu za raka szyjki macicy, a także szczepienia przeciwko meningokokom.

- Decydenci często argumentują, że chcieliby rozszerzenia Programu Szczepień Obowiązkowych, ale brakuje na to środków. Czy wprowadzenie szczepień przeciwko rotawirusom wiąże się z dużymi nakładami finansowymi?
- W tym przypadku inwestycja, której wymaga wprowadzenie powszechnych szczepień przeciwko rotawirusom, jest krótkookresowa. Szybko bowiem przyniesie nie tylko korzyści ekonomiczne w postaci uniknięcia kosztów licznych hospitalizacji, ale poprawi także komfort leczenia w szpitalach.

Doświadczenia z krajów, w których szczepionki przeciwko rotawirusom są stosowane na szerszą skalę, wskazują, że nie tylko redukują one liczbę hospitalizacji dzieci zaszczepionych, ale też zmniejszają o 50-60 proc. liczbę pobytów w szpitalu starszych dzieci oraz dorosłych, którzy nie byli szczepieni.

Szacuje się, że inwestycja w szczepienia przeciw rotawirusom wszystkich zdrowych niemowląt zwróciłaby się już w drugim roku po ich wprowadzeniu. Tym bardziej, że w sytuacji upowszechnienia tych szczepień, cena samych szczepionek z pewnością by się zdecydowanie obniżyła. Tak stało się przy wprowadzaniu do kalendarza innych szczepień ochronnych, na przykład pneumokoków.

Matki w naszym kraju już wiedzą, że jest to inwestycja opłacalna i potrzebna. Dlatego tak duży odsetek sięga po nią kosztem domowego budżetu. Wiele mam chciałoby też zapewnić tę ochronę swoim dzieciom, ale nie robi tego z powodu bariery finansowej. I otwarcie o tym mówi, czego dowodzi badanie dotyczące postaw matek wobec szczepień, przeprowadzone przez Kantar Polska. Jasno z niego wynika, że mamy czekają na rozszerzenie kalendarza szczepień właśnie o tę szczepionkę, bo mają świadomość, jak duże jest ryzyko zakażenia rotawirusem oraz jakie są jego konsekwencje.

- Jaki problem dla szpitali i budżetu stanowią infekcje wywołane przez rotawirusy?
- Niestety, nadal część społeczeństwa jest nieświadoma, że tak popularna "jelitówka" może być groźna. Patrząc z perspektywy szpitala wiemy, że jedno dziecko z infekcją rotawirusową naraża cały oddział na chorobę. Jeżeli teraz uwzględnimy, że "wysyp" tych zachorowań przypada zimą, kiedy w szpitalach mamy sezonowy szczyt zakażeń układu oddechowego - a przegęszczenie sprzyja zakażeniom szpitalnym - to mamy naprawdę bardzo poważny problem. Ponadto trzeba pamiętać, że każde dodatkowe zakażenie u dziecka, które jest hospitalizowane z innej przyczyny, może być bardzo groźne.

Ryzyko zachorowania i związanej z tym koniecznej absencji dotyczy także personelu szpitala, a jak wiemy, obecnie mierzymy się z dużymi brakami kadrowymi w ochronie zdrowia. Jednak koszty nie powstają tylko w szpitalach, bo znaczący odsetek chorych trafia do lekarza w ramach podstawowej lub ambulatoryjnej opieki zdrowotnej. Do tego dochodzą koszty związane z absencją zawodową rodziców, wynikające z konieczności opieki nad chorymi dziećmi.

W sytuacji, gdy mamy skuteczne narzędzie do walki w wirusem wydaje się oczywiste, że powinniśmy z niego powszechnie korzystać. Upowszechnienie szczepień na całą populację byłoby swoistym parasolem ochronnym także dla tych dzieci, które z innych powodów z tego rodzaju profilaktyki nie mogą korzystać, a dla których zakażenie byłoby szczególnie niebezpieczne.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum