Szczepienia przeciwko Covid-19: lekarze rodzinni chcą złagodzenia kryteriów naboru świadczeniodawców

Autor: PW/Rynek Zdrowia • • 07 grudnia 2020 06:00

Wymóg wykonywania co najmniej 180 szczepień tygodniowo przeciwko Covid-19 w przychodni POZ może oddalić dostępność do szczepionki dla mieszkańców mniejszych miejscowości - uważają lekarze rodzinni. Poznaliśmy i inne uwagi, jakie wniosą na etapie przygotowań do Narodowego Programu Szczepień przeciwko Covid-19.

Szczepienia przeciwko Covid-19: lekarze rodzinni chcą złagodzenia kryteriów naboru świadczeniodawców
Do 11 grudnia potrwa nabór podmiotów do udziału w Narodowym Programu Szczepień przeciwko Covid-19; FOT. PTWP

Jak już pisaliśmy, do 11 grudnia możliwe jest składanie wniosków przez podmioty lecznicze zamierzające uczestniczyć w Narodowym Programu Szczepień przeciwko Covid-19. - Naszym celem jest stworzenie punktów szczepień w każdej gminie. W dużych miastach dodatkowo szpitale będą miejscem masowych szczepień - zapowiedział na konferencji prasowej w piątek (4 grudnia) szef KPRM Michał Dworczyk.

Przypomnijmy, że do udziału w Narodowym Programie Szczepień może zgłosić się każdy podmiot leczniczy, który spełnia warunki podane przez NFZ - placówki POZ, AOS, szpitale, lekarze prowadzący samodzielną praktykę. Warunki to dostępność punktu szczepień przynajmniej przez pięć dni w tygodniu i co najmniej jeden wyjazdowy zespół szczepienny.

Preferowane będą podmioty oferujące pracę przez 7 dni w tygodniu. Taka placówka będzie musiała także zadeklarować, że dysponuje potencjałem do wykonania minimum 180 szczepień tygodniowo przez jeden zespół szczepienny. Wśród wymagań jest też zapewnienie skutecznej separacji osób szczepionych od pozostałych pacjentów.

180 szczepień tygodniowo - czy w POZ to za dużo?
Miejscem, w którym Polacy głównie mogliby zgłaszać się na szczepienia są przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej z punktami szczepień obowiązkowych. Za tym by to tam szczepić przeciwko Covid-19 mieszkańców gmin przemawia wieloletnie doświadczenie personelu POZ.

- Jeżeli pojawiły się wymogi przeprowadzenia co najmniej 180 szczepień tygodniowo, to rozumiem, że są one planowane w dużych jednostkach, gdzie indziej niż w podstawowej opiece zdrowotnej - uważa Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia (PPOZ). Jak mówi prezes PPOZ, wymóg od 50 do 100 szczepień tygodniowo byłby zdecydowanie bliższy realiom pracy gminnych placówek POZ. Są to bowiem często jednostki zbyt małe (np. w Wielkopolsce leczą od 2,5 tys. do 15 tys. pacjentów), by podejmować się zadania określonego w wymogach.

Także Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce w przedstawionym w sobotę (5 grudnia) stanowisku zauważa, że "wskazane jest złagodzenie wymagań organizacyjnych prowadzenia szczepień".

Barierą są tu przede wszystkim możliwości kadrowe. - Nie znajdę specjalistów, by utworzyć ekstra zespół szczepienny, bo ich nie ma. Po prostu poproszę i zapłacę mojemu personelowi, by zechciał przyjść do przychodni w dodatkowych godzinach i wtedy przeprowadzimy szczepienia naszych pacjentów. Możliwe natomiast, że trzeba będzie zatrudnić osobę koordynujacą i prowadzącą sprawozdawczość - mówi prezes Janicka, prowadząca NZOZ w Kazimierzu Biskupim, w którym na listach zapisanych jest 8 tysięcy pacjentów.

Zdaniem Bożeny Janickiej przeprowadzenie szczepień głównie w POZ jest rozwiązaniem bardzo ważnym ze względu na zaufanie jakim mieszkańcy obdarzają "swojego" lekarza. Jest osobą znaną w środowisku. To może zwiększyć wyszczepialność. - Polacy będą wierzyć przede wszystkim swojemu doktorowi. Jeżeli chcemy zaszczepić jak najwięcej osób, to szczepienia przede wszystkim powinny odbyć się w POZ. W błędzie są ci, którzy uważają, że ludzie zaufaniem obdarzą zamaskowanego doktora lub pielęgniarkę w wielkim punkcie szczepień - podkreśla.

Agnieszka Jankowska-Zduńczyk wiceprezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce (KLRwP) uważa, że jeżeli punkt szczepień ma działać w każdej gminie, to stworzenie właściwych warunków dla organizacji szczepień powinno leżeć po stronie lekarza rodzinnego. - To my, mając doświadczenie i określając liczbę możliwych do wykonania szczepień, zapewnimy bezpieczeństwo pacjentom. Jeśli pozostanie obecny wymóg 180 szczepień tygodniowo, to będzie to oznaczało, że część podmiotów zostanie pozbawiona możliwości prowadzenia tej akcji - mówi.

Minister: wymóg nie jest przypadkowy
Jak tłumaczy, środowisko lekarzy jest gotowe do prowadzenia szczepień i nie jest kwestią czy szczepić, tylko jak to zrobić najlepiej. - Założenie jest takie, że osoby będą się szczepiły blisko miejsca zamieszkania. Trudno oczekiwać, że seniorzy będą specjalnie w tym celu jeździli do kolejek do placówek powiatowych. POZ jest najlepszym miejscem dla akcji szczepień przeciwko Covid-19 - podkreśla.

Minister zdrowia Adam Niedzielski tłumaczył (m.in. w piątek, 5 grudnia w TVN24), iż wymóg 180 szczepień tygodniowo wynika z logistyki, która wymagana jest przy rozprowadzaniu szczepionek i polega na tym, by "określone ilości dawek trafiały z centrów dystrybucyjnych do poszczególnych zespołów szczepiennych".

- W wymogach konkursowych mamy narzuconą liczbę 180 szczepień tygodniowo, która powinna być wykonywana. Ona nie jest dobrana przypadkowo, bo odnosi się właśnie do tego jak zarządzać sprawnie logistyką. Szczepionki zostaną w bezpieczny sposób dostarczone w takiej ilości, która zagwarantuje, że nie będą zbyt długo przechowywane w wyższej temperaturze - powiedział minister.

Dodał, że szczepionki mają długoterminowe warunki przechowywania wymagające niskich temperatur, ale w pewnym okresie czasu "w zależności od producenta, przed podaniem mogą być przechowywane w temperaturach, które są możliwe do uzyskania warunkach niespecjalistycznych".

Szczepionki trafią do Polski w ramach zamówień UE, które zostaną zrealizowane w wyniku kontraktów z producentami takimi jak: Pfizer/BioNTech, CureVac, Sanofi-GSK, Johnson & Johnson oraz AstraZeneca. Mają one zostać rozdzielone między wszystkie kraje członkowskie według kryterium liczby ludności dopiero wówczas, gdy Europejska Agencja Leków zatwierdzi samą szczepionkę.

Jak mówi nam wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Marek Twardowski, można się spodziewać, że w pierwszym rzucie do punktów szczepień trafi szczepionka firmy Pfizer/BioTech, wymagająca podczas transportu i przechowywania temperatury -70 stopni.

Co wynika z ChPL
Jak wynika z Charakterystyka Produktu Leczniczego (ChPL) szczepionki przygotowanej na rynek brytyjski, koncentrat szczepionki dostarczany w fiolkach po rozmrożeniu można przechowywać w temperaturze 2-8°C do 5 dni lub w temperaturze 25°C do 2 godzin. Po rozcieńczeniu szczepionkę należy przechowywać w temperaturze 2-25°C i zużyć maksymalnie w ciągu 6 godzin.

- Zatem ta szczepionka przez 5 dni może być przechowywana w temperaturze do 8 stopni, czyli w  lodówkach jakimi dysponujemy w POZ, bez zamrażalników - przyznaje wiceprezes PZ, co wskazuje, że istniałby możliwość jej podawania w POZ.

Pełny schemat szczepienia obejmuje podanie domięśniowo dwóch dawek szczepionki w odstępie 21 dni. Nie można jednak wykluczyć i takich sytuacji, w której niektórzy pacjenci nie pojawią się nawet po zarejestrowaniu. - Szczepionka według pierwotnej wersji  miała kosztować 35 dolarów, to jest ok. 140 zł. Ostateczna cena nie jest jeszcze znana, ale warto zapytać: kto w razie przeterminowania szczepionki poniesie koszty, świadczeniodawca czy państwo? - rozważa Marek Twardowski.

Otwarta pozostaje też inna bardzo istotna kwestia. Pojawia się w dyskusjach lekarzy rodzinnych w mediach społecznościowych. Kto będzie ponosił odpowiedzialność w przypadku wystąpienia niepożądanego odczynu poszczepiennego lub innych konsekwencji zdrowotnych, gdy pojawią się takie przypadki?

- Oczekujemy, że nasz rząd podejmie taką decyzję jak rząd brytyjski. Ponieważ szczepionkę kupują rządy państw, a nie hurtownie, to rząd powinien ponosić finansowe konsekwencje roszczeń ze strony pacjenta - mówi Marek Twardowski.

Odpowiedzialność cywilna - po czyjej stronie?
Zaznacza, że przychodnie POZ mają wykupione polisy obowiązkowego ubezpieczenia OC, które według rozporządzenia ministra finansów chronią od odpowiedzialności finansowej do kwoty 350 tysięcy euro. - To ubezpieczenie dotyczy leczenia pacjentów zapisanych do danej przychodni, ale w przypadku szczepień przeciwko Covid-19 w przychodni będą mogli się też pojawić pacjenci, którzy zarejestrują przez systemem centralny lub telefonicznie, niekoniecznie ci zapisani na listę lekarza. Zdarzeń z takimi pacjentami OC nie obejmuje - stwierdza Marek Twardowski.

Jak podkreślali lekarze Federacji PZ w komunikacie wydanym 3 grudnia, odpowiedzialność personelu w przypadku niepożądanych odczynów poszczepiennych to nie jedyne niewiadome wymagające szczegółowych ustaleń. - Jak najwięcej osób powinno zaszczepić się w POZ. Nie jest dobrym pomysłem przenoszenie szczepień do obcych dla pacjenta miejsc, gdyż wiele starszych osób nie odważy się tam zgłosić, co przełoży się na słabszą wyszczepialność - podkreślał Tomasz Zieliński, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego.

Organizacje zrzeszające lekarzy rodzinnych otrzymały zaproszenie do udziału w pracach ministerialnego Zespołu ds. Strategii Szczepień. To właśnie podczas prac tego gremium lekarze rodzinni zamierzają przedstawić uwagi dotyczące strategii.

Czytaj także: Kolegium Lekarzy Rodzinnych o naborze do programu szczepień przeciwko Covid-19

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum