PAP/Rynek Zdrowia | 22-12-2020 18:40

Podkarpacka konsultant wzywa do szczepień: bądźmy jak ''babka wielkanocna'', która ochrania rodzynki, czyli tych...

Na Podkarpaciu do tej pory umarło niemal 1,7 tys. osób, które chorowały na COVID-19. Z tej liczby 175 nie miało chorób współistniejących. Obecnie w szpitalach w regionie przebywa ok. 760 pacjentów ze zdiagnozowanym koronawirusem.

- Bądźmy odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale również za innych - wzywa konsultant wojewódzki w dziedzinie epidemiologii Jolanta Kluz-Zawadzka. Fot. Archiwum

We wtorek (22 grudnia) wojewoda podkarpacki Ewa Leniart zorganizowała wideokonferencję poświęconą sytuacji epidemiologicznej na Podkarpaciu.

W spotkaniu udział wziął m.in. wojewódzki inspektor sanitarny Adam Sidor, który podał dane, z których wynika, że w regionie zmarło 1698 osób chorych na COVID-19. 175 z tych osób nie miało chorób współistniejących.

Sidor podkreślił, że w szczycie zachorowań - w październiku br. i listopadzie br. - w szpitalach regionu przebywało nawet 1,4 tys. chorych. Obecnie jest to ok. 760.

Z danych podanych przez Sidora wynika również, że na Podkarpaciu jest nieznacznie wyższa śmiertelność wśród osób chorych na COVID-19 niż średnia dla całej Polski.

Jak wyjaśnił inny uczestnik wideokonferencji konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych Andrzej Cieśla, różnica w tej kwestii może wynikać z wielu czynników.

- Wiemy, że ważna jest średnia wieku pacjentów. Wśród osób w wieku 80+, śmiertelność wynosi ponad 18 proc. A takich osób w naszym województwie jest bardzo dużo, więcej niż w innych. Istotne są także choroby, na które cierpią pacjenci zakażeni koronawirusem, którzy trafiają do szpitali - dodał.

Cieśla zwrócił uwagę, że ważna jest również metodologia liczenia zgonów.

Z kolei konsultant wojewódzki w dziedzinie epidemiologii Jolanta Kluz-Zawadzka podkreśliła, że w regionie jest siedem oddziałów zakaźnych.

- W innych województwach tych oddziałów jest mniej, czasami nawet tylko jeden. W związku z czym u nas ta większa liczba zgonów może świadczyć o ''czułej diagnozie'', lepszej wykrywalności zachorowań. Bo mamy więcej lekarzy, którzy zgłaszają każdy taki przypadek do sanepidu - tłumaczyła.

Kluz-Zawadzka zaapelowała również do pracowników służby zdrowia, aby zgłaszali się do szczepienia. Jej zdaniem, to jedyna szansa, aby zwalczyć pandemię.

- Bądźmy odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale również za innych. Bądźmy wszyscy, jak ''babka wielkanocna'', która ochrania rodzynki, czyli te osoby, które nie mogą się zaszczepić. Np. są to osoby z nowotworami czy dzieci  - powiedziała.

W ocenie Kluz-Zawadzkie szczepionka na koronawirusa jest bezpieczniejsza, bardziej przebadana niż sezonowe szczepionki na grypę.

Według zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego w Polsce pierwsze osoby zostaną zaszczepione w najbliższą niedzielę.