Pediatrzy o sepsie: w XXI wieku dzieci nie powinny umierać z powodu zakażeń bakteryjnych

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 18 czerwca 2013 06:32

Przed sądem w Warszawie toczy się proces sześciorga lekarzy z różnych warszawskich placówek, oskarżonych o błąd w sztuce, który doprowadził do śmierci 3,5-letniego Jasia Olczaka w wyniku posocznicy. To nie jedyna śmierć dziecka spowodowana sepsą. Zdaniem specjalistów ryzyko posocznicy mogą ograniczyć powszechne szczepienia przeciwko bakteriom wywołującym sepsę, ale nie tylko.

Pediatrzy o sepsie: w XXI wieku dzieci nie powinny umierać z powodu zakażeń bakteryjnych

W przypadku sepsy stan pacjenta pogarsza się bardzo szybko, dlatego kluczowe dla uratowania życia są sprawna diagnoza i natychmiastowe leczenie.

Jak przekonuje nas prof. Andrzej Radzikowski, kierowniki Kliniki Gastroenterologii i Żywienia Dzieci WUM, były konsultant wojewódzki w dziedzinie pediatrii, sama diagnostyka w takich przypadkach - wbrew pozorom - nie jest wcale trudna.

Kiedy podejrzenie sepsy?
- Pierwsze podejrzenia, że mamy do czynienia z sepsą powinny się nasunąć już w sytuacji, gdy widzimy, że dziecko jest ciężko chore. Ma wysoką gorączkę, a zarazem zimne czoło i ręce, co świadczyć o rozpoczynających się problemach z krążeniem. Kolejny wskazówka to zmiany na skórze, które są wyrazem zatorów bakteryjnych. Typowym objawem jest także sztywnienia karku - wyjaśnia profesor.

Dobrze w takim przypadku byłoby zrobić posiew krwi, niestety jak zaznacza nasz ekspert, to badanie jest niedostępne w ramach ambulatoriom, gdzie najczęściej na początku trafiają takie przypadki; można je wykonać dopiero szpitalu. - Mając podejrzenia sepsy wystarczy jednak przeprowadzić podstawowe badania krwi jak morfologia czy CRP, które są powszechnie dostępne i niedrogie - dodaje.

Te bakterie „nosi" większość dzieci
Posocznicę najczęściej wywołują agresywne bakterie otoczkowe jak pneumokoki czy meningokoki. Żyją one w nosie i gardle osób, które się na nie uodporniły, w sprzyjających warunkach (w trakcie innej choroby) może jednak dojść do ich uaktywnienia i zakażeń.

Jak podkreśla prof. Radzikowski badania przeprowadzone w warszawskich żłobkach wskazują, że aż 60 proc. dzieci jest nosicielami meningokoków i pneumokoków.

Przypadki takie jak przypadek 3,5 letniego Jasia Olczaka, który zmarł, gdyż przez kilka dni kolejni lekarze nie zdiagnozowali u niego sepsy wskazują, że jednak wciąż zdarzają się problemy z diagnostyką sepsy.

Jak mówi portalowi rynekzdrowia.pl dr hab. Piotr Albrecht, pediatra z Kliniki Gastroenterologii i Żywienia Dzieci Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego problem w tym, że do zakażenia posocznicą może dojść w trakcie każdego zakażenia wywołanego przez bakterie, rzadziej wirusy lub grzyby.

- Tak jak w tragicznym przypadku śmierci 3,5 letniego chłopca posocznica może rozwinąć się np. w czasie wydawałoby się niegroźnej ospy, kiedy może dojść do zakażenia paciorkowcem, który jest odporny nawet na penicylinę. Nieuwzględnienie wystąpienia zakażenia w takim przypadku to nonszalancja - podkreśla nasz rozmówca, ale zaznacza, że trudno też oczekiwać by lekarz wiązał sepsę z każdą gorączka dziecka. 

Wystarczy ospa
Specjalista zwraca jednak uwagę, że sa śmiertelne przypadki posocznicy u dzieci odpowiada też system opieki zdrowotnej.

- Wracając do omawianego nieszczęśliwego przypadku zmarłego małego pacjenta trzeba wiedzieć, że dziecko z ospą wietrzną jest jak bomba zegarowa dla każdego oddziału. Z tego powodu szpitale nie chcą przyjmować takich dzieci - zaznacza dr Albrecht.

Dodaje, że ponieważ w Polsce nie szczepi się dzieci przeciw ospie, ryzyko wystąpienia choroby jest więc duże. Tymczasem szpitale zakaźne, gdzie takie dziecko mogłoby być przyjęte nie mają zaplecza, by leczyć dziecko z posocznicą.

Jak zaznacza nasz rozmówca przypadek ospy, która jest chorobą powszechną u dzieci wskazuje jak słaba jest w kraju organizacja opieki pediatrycznej.

Prof. Teresa Jackowska, konsultant wojewódzki w dziedzinie pediatrii w woj. mazowieckim, kierowniki Kliniki Pediatrii CMKP w Warszawie zwraca uwagę, że o ile w przypadku zakażenia pneumokokami choroba rozwija się zazwyczaj w ciągu kilku dni ( zazwyczaj ok. 3 dni), to przebieg inwazyjnej choroby meningokowej (IChM) może być błyskawiczny - przy sepsie aż 50 proc. pacjentów umiera w ciągu 24 godzin od rozpoznania objawów.

To dramat
- Spotykamy przypadki, gdy dziecko rano było w szkole, a wieczorem umiera. Tak przebiega ta choroba i to nie jest wina pediatry. To wina tego, że nie korzystamy ze szczepień. To dramat, że umierają dzieci z powodu bakterii, przed którymi mamy dziś dostępna ochronę - zaznacza konsultantka.

Profesor Jackowska zwraca uwagę, że w USA lekarz POZ wypisują z przychodni dzieci nieszczepione, bo nie chcą brać odpowiedzialności za ich życie. Takie dzieci często są też nieprzyjmowane do przedszkoli czy szkół.

W Polsce nie ma statystyk dotyczących występowania zespołu ciężkiej sepsy, są jedynie szacunki. Według nich co roku jeden Polak na tysiąc ma sepsę. 

Umieralność pacjentów z ciężką sepsą jest bardzo wysoka i nawet u leczonych w oddziałach intensywnej terapii jest bliska 50%. Dlatego ciężka sepsa i związana z nią niewydolność wielonarządowa stanowią najczęstszą przyczynę zgonów w oddziałach intensywnej terapii.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum