Mamy 12 bezpłatnych szczepień obowiązkowych. Czy to za mało?

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 29 kwietnia 2013 14:26

Dzięki szczepieniom obowiązkowym w naszym kraju wyszczepialność dzieci jest na wysokim poziomie. Gorzej jednak jest z dostępem do nowych szczepień - przypominają specjaliści z okazji przypadającego 29 kwietnia Światowego Dnia Immunologii.

Mamy 12 bezpłatnych szczepień obowiązkowych. Czy to za mało?
W pierwszych dwóch latach życia szczepionych jest u nas 97-98 proc. dzieci, nieco więcej niż w wielu innych krajach, np. Francji czy Wielkiej Brytanii. W Niemczech i Holandii szczepi się 95 proc. populacji, mimo że zniesiono tam obowiązek szczepień, który nadal stosowany jest w Polsce.

Znacznie gorzej wypadamy jeśli chodzi o zakres szczepień refundowanych z budżetu państwa. Dr Paweł Grzesiowski, prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń w Warszawie twierdzi, że pod tym względem odbiegamy nawet od Czech, Słowacji, Węgier czy Turcji.

Mamy 12 bezpłatnych szczepień, tzw. obowiązkowych. W kolejności podawania są to: gruźlica, wirusowe zapalenie wątroby typu B (WZW B), błonica, tężec, polio (choroba Heinego-Medina), Haemophilus influenzae typu B (Hib), różyczka, odra i świnka.

Obowiązkowym kalendarzem nie zostały jednak objęte szczepienia przeciwko rotawirusom, ospie wietrznej, meningokokom i pneumokokom. Są to tzw. szczepienia zalecane, ale płatne.

Dwa z nich - przeciwko pneumokokom i ospie wietrznej - są bezpłatne tylko w grupach ryzyka. Chodzi o dzieci o obniżonej odporności, wcześniaków, dzieci ważące po urodzeniu do 2,5 kg oraz dzieci do 5. roku życia z wadami wrodzonymi i chorobami przewlekłymi. Tymczasem grupą szczególnie zagrożoną infekcjami pneumokokowymi są wszystkie maluchy do drugiego roku życia (a w dalszej kolejności dzieci w wieku 2-5 lat).

Według dr Grzesiowskiego ograniczenie tych szczepień wynika wyłącznie z racji finansowych, a nie merytorycznych, bo wszystkie te szczepienia są zalecane i warto w nie inwestować. Szczepienia przeciw pneumokokom dostępne są we wszystkich krajach Unii Europejskiej, poza Polska i Rumunią.

Polska jest ostatnim krajem, który używa szczepionki pełnokomórkowej przeciwko krztuścowi. Zawiera ona całe komórki krztuśca (DTPw) i przez to wywołuje silniejsze odczyny poszczepienne niż szczepionka bezkomórkowa (tzw. acelularna).

- Kolejną kwestią jest rozdzielenie szczepionek w pierwszym półroczu życia dziecka na wysoko skojarzone i pojedyncze - dodaje Dr Grzesiowski. Obecnie około 60 proc. polskich rodzin kupuje pełnopłatne szczepionki wysoko skojarzone (zawierające 5 lub 6 preparatów uodporniających w jednej szczepionce). Rodzice co roku wydają na takie szczepionki wieloskładnikowe ponad 100 mln zł.

Niemal wszyscy Polacy akceptują szczepienia. Jedynie 4 proc. badanych uważa, że nie należy się szczepić, a drugie tyle nie ma zdania w tej sprawie. Aż 92 proc. ankietowanych opowiada się za szczepieniami - wykazał sondaż przeprowadzony metodą wywiadu telefonicznego (CATI) w grudniu 2011 r. na zlecenie Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń. Objęto nimi reprezentatywną grupę 801 osób w wieku od 18- do 60 lat.

Tylko 2 proc. rodziców to zdeklarowani przeciwnicy szczepień. Dr Grzesiowski ostrzega jednak, że nie powinno nas to uspokajać.

- W Polsce rodzi się rocznie około 400 tys. dzieci. Skoro nie szczepi się 2 proc., to po roku mamy 8 tys., po 3 latach - 24 tys., a po 10 latach - 80 tys. niezaszczepionych dzieci. A to już bardzo duża grupa, która może spowodować poważną epidemię i fatalne następstwa związane z powikłaniami chorób zakaźnych - podkreśla specjalista.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum