• PARTNER SERWISUpartner serwisu

Lekarze do przeciwników szczepień: demokracja ma swoje granice...

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 22 marca 2016 18:15

Choć eksperci przekonują, że szczepienia to najbezpieczniejsza forma profilaktyki przed chorobami zakaźnymi, każdego roku w Polsce zwiększa się liczba rodziców odmawiających szczepienia dzieci. - Trzeba się zastanowić, gdzie sięga granica wolności i prawo do stanowienia, co jest dla zdrowia dziecka najlepsze - uważają lekarze.

W opinii specjalistów, zderzenie danych o przypadkach powikłań poszczepiennych i skutkach przechorowania pewnych chorób przez osoby niezaszczepione, będzie jasnym dowodem na słuszność propagowania szczepień. Fot. Shutterstock

Specjaliści proponują, by w jednym miejscu publikować - dla porównania - dane o przypadkach powikłań poszczepiennych i skutkach przechorowania pewnych chorób przez osoby niezaszczepione.

Lekarze i politycy rozmawiali we wtorek (22 marca) o kontrowersjach, które narosły wokół szczepień na debacie zorganizowanej przez Instytut Zdrowia i Demokracji: ''Szczepienia w Polsce: Dylematy i kontrowersje a medycyna oparta na faktach. Co należy zmienić w obszarze szczepień w Polsce? ".

W opinii specjalistów, zderzenie danych o przypadkach powikłań poszczepiennych i skutkach przechorowania pewnych chorób przez osoby niezaszczepione, będzie jasnym dowodem na słuszność propagowania szczepień.

- Nie mam najmniejszych wątpliwości, jaki będzie odsetek przypadków z każdej strony. Myślę, że to w końcu może dotrze do tych rodziców, którzy ulegli modzie na naturalne wychowanie dzieci z dala od zdobyczy medycyny - podkreślał prof. Włodzimierz Gut, wirusolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny.

Zróbmy rachunek zysków i strat
Jak przypomniał profesor, ostatnio w mediach wiele uwagi poświęcono tzw. ospa party, które w kraju zebrało już śmiertelne żniwo.

- Jeżeli zestawimy przypadki powikłań po szczepionce przeciwko ospie z przypadkami śmiertelnymi do jakich doszło wskutek ospy, to różnica będzie miażdżąca, oczywiście z przewagą przypadków zgonów - zaznaczył specjalista.

Dr Tomasz Sławatyniec, dyrektor Szpitala Dziecięcego Polanki im. Macieja Płażyńskiego w Gdańsku przyznał, że do jego szpitala trafia coraz więcej niezaszczepionych dzieci w ciężkich stanach.

- Ostatnio mieliśmy dramatyczny przypadek dziecka w stanie septycznym, gdzie matka nie wyraziła zgody na podanie dziecku antybiotyków, twierdząc, że do tej pory było ono leczone homeopatycznie. Oczywiście w sytuacji zagrożenia życia lekarz ma prawo sam zdecydować o podaniu leku. Jednak ignorancja rodziców staje się coraz większym problemem - przekonywał.

Brak szczepień to zagrożenie dla innych
Doktor Sławatyniec zwrócił uwagę, że na przestrzeni lat opieka pediatryczna bardzo się otworzyła na włączanie opiekunów w proces terapeutyczny dzieci. Rodzice zostali wpuszczeni do szpitali, czynnie angażują się w terapię dzieci.

- To dobrze, ale teraz trzeba się zastanowić, gdzie jest granica wolności i prawo do stanowienia, co jest dla dziecka zdrowia najlepsze. Trzeba pamiętać, że dziecko niezaszczepione to także dziecko zagrażające także innym dzieciom - komentował szef szpitala dziecięcego.

Dagmara Korbasińska, dyrektor Departamentu Matki i Dziecka w Ministerstwie Zdrowia zwróciła uwagę, że szczepienia są niejako ofiarą swojego sukcesu.

- Dzięki szczepieniom wiele chorób zostało dość skutecznie wyeliminowanych. Dlatego rodzice nie widzą sensu w stosowaniu profilaktyki przeciwko tym zakażeniom, które nie są spotykane powszechnie. To złe myślenie. Wystarczy zobaczyć, co się dzieje u naszych sąsiadów, u których przez wojnę zaprzestano powszechnych szczepień. Jak szybko tam sytuacja epidemiologiczna uległa pogorszeniu -a mówiła Korbasińska.

Niezaszczepione nie chorują, bo chronią je inni
W podobnym tonie wypowiadała się dr Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii. Zwróciła uwagę, że w Polsce wciąż mamy wysoką wyszczepialność i dzięki temu udaje się osiągnąć tzw. odporność zbiorowiskową.

- Z tego powodu faktycznie gros dzieci niezaszczepionych nie choruje, bo niejako są one chronione przez swoich zaszczepionych rówieśników. Jeżeli jednak realizacja szczepień ochronnych spadnie poniżej poziomu 90 procent, to możemy stracić stan uodpornienia populacji - wyjaśniała.

Dr Marian Patrzałek, inicjator akcji profilaktycznej szczepień ochronnych w Kielcach, zwrócił uwagę, że szczepienia nie tylko chronią przed zachorowaniem, ale ich powszechność sprawia, że w populacji objętej taką profilaktyką rzadziej też dochodzi do lekooporności bakterii.

- W Kielcach, gdzie realizowany jest program szczepień przeciwko pneumokokom, odsetek wywołujących zachorowanie bakterii lekoopornych jest o 40 proc. mniejszy niż w sąsiadujących populacjach, gdzie taki program nie jest realizowany - podkreślał.

Izabela Kucharska z Głównego Inspektoratu Sanitarnego, podkreślała, że konieczność ochrony zdrowia całego społeczeństwa daje państwu mandat do niejakiego przymuszania społeczeństwa do szczepień.

- Demokracja to również wymóg dostosowania się do przyjętych przez większość zasad, w imię ogólnego porządku. Nieświadomość zaś nie chroni przed odpowiedzialnością - zaznaczała.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum