Grzesiowski: Polacy nie chcą szczepić dzieci. Dwunastokrotny wzrost odmów w ciągu dekady

Autor: KM • Źródło: Newsroom/Rynek Zdrowia14 września 2022 11:00

- Pamiętajmy, że w Polsce w tej chwili szacujemy, że codziennie choruje na COVID około 50 tys. osób czyli nie warto czekać na nowe szczepionki. Warto szczepić się tymi aktualnie dostępnymi w punktach szczepień - przypomina pediatra i immunolog dr Paweł Grzesiowski.

Grzesiowski: Polacy nie chcą szczepić dzieci. Dwunastokrotny wzrost odmów w ciągu dekady
Dekadę temu notowano 5 tys. odmów szczepienia dzieci. Dziś ta liczba wzrosła dwunastokrotnie. Fot. Adobestock
  • W programie Newsroom Wirtualnej Polski podkreślono, że według ostatnich danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego rodzice nie chcą szczepić dzieci
  • Niechęć rodzice wyrażają nie tylko wobec szczepień przeciw COVID-19, ale również tych z kalendarza szczepień
  • W ostatnim roku odnotowano 60 tysięcy Odmów szczepienia. dziesięć lat temu była mowa o zaledwie pięciu tysiącach

Trend spadkowy, ale nie taki duży

Dr Paweł Grzesiowski, immunolog i pediatra w rozmowie z WP zauważył, że rzeczywiście obserwowany jest trend spadku zainteresowania szczepieniami od kilku lat.

- Liczba osób, które szczepią się w Polsce spada, jeżeli chodzi o rodziny i dzieci i tzw. szczepienia kalendarzowe, czyli obowiązkowe - podkreślił dr Grzesiowski. - Jednak, jak patrzymy na statystyki, to ten spadek nie jest tak gwałtowny, jak wydawać by się mogło z komunikatów medialnych - uspokoił lekarz.

- Jeżeli patrzymy na cały kraj, to odsetek dzieci niezaszczepionych sięga dla niektórych szczepionek 4 proc., a dla niektórych 2 proc. populacji, a więc mówimy o sytuacji, gdzie 98, 96 proc. dzieci jest zaszczepionych - poinformował.

- Sytuacja nie jest dramatyczna: to nie jest kryzys szczepień, który mógłby spowodować jakieś natychmiastowe epidemie wyrównawcze. To jest niestety pewien stały trend, który obserwujemy już od kilku lat, gdzie rokrocznie pół procenta, czasem 1 proc. osób mniej szczepi się - dodał.

Jaka czeka nas przyszłość? Trzeba pracy, by odwrócić trend

W ocenie dra Grzesiowskiego "musimy już dzisiaj bardzo mocno pracować nad tym, żeby ten trend odwrócić", "żeby osób, które się szczepią było więcej" i "żeby rok do roku ci, którzy odmawiali szczepienia, jednak godzili się na szczepienia".

Zaznaczył, że jest jedno województwo które w kwestii szczepień wypada znakomicie na tle pozostałych: warmińsko-mazurskie. - Program, który jest tam realizowany przez gabinety szczepień wraz z inspekcją sanitarną można by uznać za modelowy: stały kontakt osób, które nadzorują szczepienia, aktywne wzywanie na szczepienia przez punkty szczepień i szkolenia - to są te elementy, które zapewniają najwyższą wyszczepialność w kraju - poinformował.

Nowa szczepionka przeciw COVID-19 już niedługo w Polsce

Jak zauważył dr Grzesiowski, nowa szczepionka przeciw COVID-19, która już niedługo będzie dostępna w Polsce, jest to szczepionka adaptowana do nowych mutacji.

- Pierwsza generacja szczepionek była oparta na wirusie z Wuhan, następne generacje szczepionek uwzględniają nowe warianty - przypomniał. - W tej chwili do Polski dotarła szczepionka, która została skonstruowana, zawierając wariant omikron BA.1, czyli ten, który zaatakował nas w styczniu. Za mniej więcej miesiąc pojawi się prawdopodobnie szczepionka, która jest skonstruowana z wariantem omikron BA.5, czyli tym, który w tej chwili krąży - dodał.

Zaznaczył jednak, że "każda szczepionka, nawet pierwszej generacji, jeżeli podamy ją w tej chwili, poprawia naszą odporność i w ponad 90 procentach redukuje ryzyko ciężkiego COVID-u".

- Wniosek z tego jest następujący: nie czekamy na nowe szczepionki, choć oczywiście one są o 1-2 proc. bardziej skuteczne niż te pierwszej generacji. Ale jeśli ktoś odkłada decyzję i będzie czekał na kolejną szczepionkę - może za miesiąc, może za dwa - to w międzyczasie może zachorować - mówił ekspert.

Znaczny wzrost powakacyjnych zakażeń

- Trudno jest zaprzeczać faktom: mimo że testowanie przez system jest, można powiedzieć, w zaniku - tych testów wykonujemy bardzo mało - nawet przy tej mizernej liczbie testów widzimy wzrost liczby zachorowań i wzrost odsetka, czyli tego procenta testów dodatnich - poinformował Grzesiowski.

- Pamiętajmy, że Polacy codziennie kupują 40 tys. testów za własne pieniądze w aptekach i wśród tych testów również mamy przynajmniej 20-30 proc. dodatnich wyników. Wzrost zachorowań jest ewidentny; on jest powiązany z końcem wakacji i z tym, że wróciliśmy do pracy, że jeździmy autobusem i że dzieci są w szkołach, czyli jest dużo więcej interakcji międzyludzkich - a to musi skończyć się zakażeniem, jeśli nie nosimy maseczek - przyznał specjalista.

Czy maseczki wrócą?

 W ocenie dra Grzesiowskiego już powinniśmy wrócić do noszenia maseczek.

- Od sierpnia mamy narastającą falę zachorowań - podkreślił. - Oczywiście nie chodzi tu o noszenie maseczek na plaży czy w lesie: zakładamy maseczkę tam, gdzie gromadzi się duża liczba osób w zamkniętym pomieszczeniu, w autobusie, tramwaju, metrze, pociągu, windzie, poczekalni, gdzie robi się duża grupa ludzi i nie wiemy, czy ktoś z tej grupy nie jest chory.

Wtedy właśnie, zdaniem doktora, powinniśmy założyć maski. Jakie?

- Optymalnie, żeby to były maski FFP2, czyli maski wysokopochłanialne, nie maski chirurgiczne - one tylko na krótki czas chronią przed zakażeniem - podsumował lekarz.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum