• PARTNER SERWISUpartner serwisu

Eksperci: odra zalewa Europę, potrzebujemy zmian w kalendarzu szczepień

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 05 maja 2018 08:03

We wrześniu naukę w pierwszych trzech klasach szkół podstawowych rozpocznie w Polsce 100 tys. uczniów niezaszczepionych przeciwko odrze. I to w sytuacji, gdy w Europie odnotowuje się 300-procentowy wzrost zachorowań na tę chorobę. Z jej epidemią walczą już nasi ukraińscy i czescy sąsiedzi - alarmują eksperci.

FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

W Polsce od lat prowadzony jest program eliminacji odry poprzez powszechne szczepienia. Przez lata udawało się go skutecznie realizować, w efekcie czego od 20 lat przypadki zachorowania były nieliczne.

Ale to się skończyło. Jak przyznaje dr Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii, na skutek działalności ruchów antyszczepionkowych liczba zaszczepionych dzieci w kraju spadła poniżej poziomu określanego przez Światową Organizację Zdrowia jako granica krytyczna, tj. 95 proc. zaszczepionych.

Problem dociera do Polski
W Polsce w 2017 roku z tego rodzaju profilaktyki skorzystało 93 proc. populacji, która powinna być objęta tym szczepieniem. To oznacza, że straciliśmy poziom, który daje tzw. odporność zbiorowiskową.

Co gorsza, jak zauważa dr Paradowska-Stankiewicz, stało się to w czasie, gdy przez Europę przetacza się fala wirusa odry. W 2017 r. odnotowano tu 300-procentowy wzrost zachorowań na odrę. - Obecnie największy problem występuje w Rumuni, Włoszech, Ukrainie i Grecji – wylicza nasza rozmówczyni i przyznaje, że jednak w kraju już go także odczuwamy.

Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny wynika, że o ile w 2010 r. w kraju zdiagnozowano jedynie 13 przypadków zakażenie to już 2017 r. mieliśmy 5 lokalnych ognisk zachorowań na odrę i 63 chorych.

- W tej grupie połowę stanowili Polacy, a połowa to cudzoziemcy. Większość chorych to osoby, które nie były szczepione przeciwko odrze (80 proc.). Z naszych obserwacji wynika, że wirus przeważnie jest przywlekany do Polski przez obywateli państw, gdzie nie ma obowiązkowych szczepień na odrę. Jeżeli ten wirus trafi na podatny grunt, jakim są niezaszczepione dzieci, to prawdopodobieństwo powstania nowego ogniska zachorowań jest duże - tłumaczy dr Paradowska-Stankiewicz.

Brakuje możliwości prognozowania
Dodaje: - W 2010 r. w kraju od szczepień uchylało się ok. 3 tysiące osób, w 2013 r. - 10 tys., w 2014 r. - ponad 15 tys., w 2015 r. - 23 tys., w 2016. r - 29 tys., a rok temu już ponad 30 tys. Duża ruchliwość niektórych grup etnicznych powoduje ciągłe powstawanie niewielkich ognisk zachorowań w różnych obszarach Polski niezależnie od lokalnego uodpornienia.

Brakuje możliwości prognozowania miejsca wystąpienia ognisk, co z kolei stwarza istotne zagrożenie dla personelu medycznego, osób niezaszczepionych, czy dla dzieci, u których szczepienia są opóźnione.

Profesor Leszek Szenborn, kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu zwraca uwagę, że w Polsce dzieci szczepione są dwoma dawkami MMR. Pierwsza podawana jest po 12. miesiącu życia, druga w wieku 10 lat.

- To oznacza, że dzieci, które rozpoczynają edukację szkolną mogą nie być w pełni uodpornione na odrę. W obecnej sytuacji epidemiologicznej należałoby zmienić schemat szczepienia, by druga dawka podawana była w 6. roku życia - podkreśla ekspert. Z wyliczeń profesora w zbliżającym się roku szkolnym takich niezaszczepionych dzieci w klasach 1-3 będzie 100 tys.

Profesor zwraca uwagę, że ryzyko zachorowania dla takich uczniów jest w naszym kraju całkiem realne. - Odra należy do chorób o bardzo dużej zaraźliwości. 1 chory może zarazić ok. 17 osób ze swojego otoczenia. W porównaniu z innymi chorobami zakaźnymi to bardzo wysoki odsetek - zaznacza specjalista i przypomina, że na Ukrainie w pierwszych czterech miesiącach tego roku zachorowało na odrę 9 tys. osób, w Rumuni 12 tys.

Szczepienia wyłapujące
- Pracownicy z Ukrainy są dziś w każdym regionie Polski. Zbliżają się wakacje i nasi rodacy wyjadą do Włoch, Grecji, gdzie również w ostatnim czasie mamy wysoki odsetek zachorowań. Z odrą walczą też nasi niemieccy sąsiedzi. Dziś odra zawlekana może być do kraju w ciągu 12 godzin niemal z każdego miejsca na świecie - ostrzega prof. Szenborn i przypomina, że na świecie nadal zdarzają się przypadki zgonów z powodu tej choroby.

W jego opinii państwo powinno też zadbać o środki na szczepienia wyłapujące. - Tak, aby specjalista mógł podać szczepionkę osobie, która nie była zaszczepiona zgodnie z kalendarzem szczepień - stwierdza ekspert.

Zwraca uwagę, że jeżeli w kraju dojdzie do wybuchu epidemii możemy mieć poważny problem z zapewnieniem izolacji chorym. - Jeżeli zaistniałaby masowa, zwiększona potrzeba zaszczepienia części populacji na odrę mielibyśmy też kłopot z dostępem do potrzebnej ilości szczepionek. Taka sytuacja nastąpiła np. w 2016 , gdy potrzebna była większa liczba szczepionek przeciwko krztuścowi - wskazuje profesor i zwraca uwagę na potrzebę doszczepiania personelu medycznego i studentów medycyny, czyli osób szczególnie wrażliwych na zakażenia.

Państwa wyciągają wnioski
Profesor zwraca uwagę, że tragedią jest, że świat walczy z chorobą, na którą jest skuteczna szczepionka. Ale wskazuje, że część państw wyciąga wnioski z obecnej sytuacji epidemiologicznej i coraz częściej wymaga szczepień. 

Na przykład kosmetyczka czy fryzjerka, która chcę pracować na statku rejsowym płynącym po kanale La Manche musi się zaszczepić na odrę. To szczepienie jest coraz częściej wymagane u personelu medycznego USA.

Odra jest wysoce zaraźliwą chorobą. Szerzy się drogą kropelkową, głównie w tym miejscach, gdzie jest dostatecznie duża grupa osób niezaszczepionych lub tych, które utraciły już odporność. Powstają wtedy tzw. mini epidemie, które wybuchają najczęściej w tych krajach, gdzie poziom tzw. wyszczepienia ludności spada poniżej 90 proc.

Okres inkubacji odry trwa zwykle od 9 do 14 dni, a chory zakaża inne osoby zanim jeszcze pojawią się pierwsze objawy choroby, takie jak ostry ból gardła nieżyt nosa i spojówek, suchy kaszel oraz stan zapalny górnych dróg oddechowych. Najpoważniejsze powikłania to zapalenie mózgu oraz bakteryjne zapalenie płuc.

Materiał powstał w oparciu o wypowiedzi podczas konferencji zorganizowanej w ramach Tygodnia Szczepień „Szczepienia działają. Szczepmy Europę” (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - PZH w Warszawie, 25 kwietnia 2018 r.).

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum