PAP/Rynek Zdrowia | 25-02-2011 14:39

Reumatolodzy i ministerstwo o kosztowych kryteriach w terapii lekami biologicznymi

Cena nie może być kryterium wyboru leku biologicznego w terapii pacjentów z chorobami reumatycznymi - twierdzi dr Martyna Meissner z Instytutu Reumatologii w Warszawie. - Wskazanie tańszej terapii spośród możliwych i dostępnych opcji terapeutycznych pozwala objąć leczeniem w ramach programu większą liczbę chorych - odpowiada Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

Na temat kryteriów wyboru tzw. terapii inicjującej w leczeniu biologicznym pacjentów m.in. z reuatoidalnym zapaleniem stawów dyskutowano w czwartek (24 lutego) podczas konferencji „Aktualna sytuacja chorych reumatycznie. Perspektywy na przyszłość” zorganizowanej przez Ogólnopolską Federację Stowarzyszeń Reumatyków „REF”.

Specjalista-reumatolog Martyna Meissner z Kliniki Chorób Tkanki Łącznej Instytutu Reumatologii w Warszawie przekonywała, że każdego pacjenta z chorobą reumatyczną trzeba leczyć indywidualnie, w zależności od jego stanu zdrowia i przebiegu choroby.

– Lekarz nie ma możliwości wyboru leku biologicznego. W każdej linii terapii może stosować tylko jeden lek ustalony odgórnie na podstawie kryteriów kosztowych – stwierdziła reumatolog.

Obecnie resort zdrowia wybiera raz na pół roku lek, który może być stosowany w pierwszej linii terapii biologicznej dla nowo kwalifikowanych pacjentów z reumatoidalnym zapaleniem stawów (RZS), młodzieńczym idiopatycznym zapaleniem stawów (MIZS) oraz zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa (ZZSK). Są to pacjenci o agresywnym przebiegu choroby, którym nie pomogły standardowe leki modyfikujące jej przebieg, takie jak np. metotreksat.

Terapia inicjująca jest wybierana spośród leków z grupy inhibitorów czynnika martwicy nowotworów alfa (inhibitory TNF-alfa), po negocjacjach cenowych z firmami farmaceutycznymi.

– W praktyce oznacza to monopol grupy leków o jednakowym mechanizmie działania – mówiła Meissner.

Jak dodała program terapeutyczny dla chorych z agresywną postacią RZS i MIZS nie uwzględnia możliwości stosowania w drugiej linii terapii tocilizumabem, który uzyskał pozytywną rekomendację AOTM. Do jego zalet zalicza się nie tylko odmienny mechanizm działania (hamowanie interleukiny 6), niż inhibitorów TNF-alfa, ale też fakt, że może być stosowany samodzielnie bez metotreksatu.

Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, poinformał, że obecnie trwają prace nad modyfikacją zapisów programów zdrowotnego, a jego znowelizowana wersja będzie zawierać tocilizumab.

Dr hab. Piotr Leszczyński z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu za duży problem uznał fakt, że terapia inicjująca jest wybierana raz na pół roku. Jak tłumaczył, tak częste zmiany mogą opóźniać wdrożenie terapii biologicznej o kilka miesięcy, ponieważ szpitale nie zawsze mają rozstrzygnięte przetargi na dany lek.

Według rzecznika MZ, terapia inicjująca nie może mieć wpływu na te opóźnienia, gdyż nie decyduje o rozpoczęciu leczenia pacjenta w ramach programu terapeutycznego, a jedynie wskazuje tańszą terapię spośród możliwych i dostępnych opcji terapeutycznych. Takie rozwiązanie pozwala objąć leczeniem w ramach programu większą liczbę chorych.

Jak zaznaczył dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia z Uczelni Łazarskiego w Warszawie, leki biologiczne są bardzo drogie – koszt rocznej terapii jednego pacjenta szacuje się na ponad 40 tys. zł. Jednak inwestycja w terapię biologiczną dla pacjentów, którzy jej potrzebują, się opłaca. Z analiz wynika, że koszty pośrednie - tj. rent, absencji w pracy i rehabilitacji pacjentów z chorobami reumatycznymi – są w Polsce dziesięciokrotnie wyższe (4,5 mld zł) niż nakłady na ich leczenie (niecałe 400 mln zł).