Po 33. Konferencji Ordynatorów. Jak zmieniać lecznictwo reumatologiczne?

Autor: PW/Rynek Zdrowia • • 09 czerwca 2014 12:48

- Jeśli wyodrębnimy ok. 300 tys. pacjentów rzeczywiście wymagających pomocy specjalistycznej w chorobach zapalnych a nie zwyrodnieniowych, to wystarczy dla nich pieniędzy na szybszą diagnostykę, zmniejszą się też kolejki - mówi o koniecznych zmianach w organizacji lecznictwa reumatologicznego prof. Witold Tłustochowicz, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii.

Podczas niedawnej 33. Konferencji Ordynatorów i Kierowników Poradni Reumatologicznych (Warszawa, 8-9 maja 2014 r.) te kwestie były tematem poważnej i krytycznej dyskusji pomiędzy specjalistami i pacjentami.

W poradniach reumatologicznych zarejestrowanych jest ok. 700 tys. chorych, z tym, że wśród nich pacjentów cierpiących na przewlekłe zapalenia stawów jest właśnie około 300 tys. Zdaniem specjalistów, reumatolodzy powinni głównie zająć się tą grupą, gdyż w chorobach zapalnych stawów czas odgrywa decydującą rolę, a przy wczesnym rozpoznaniu możliwe jest najskuteczniejsze leczenie. Chorzy ze zmianami zwyrodnieniowymi mogą być natomiast prowadzeni przez lekarzy rodzinnych.

Odrębna ścieżka diagnostyczna

To zasadnicze zmiany w organizacji lecznictwa reumatologicznego jakie podczas 33. Konferencji Ordynatorów proponowali specjaliści. - Dodatkowe pieniądze na ten cel nie są potrzebne - uważa prof. Witold Tłustochowicz, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii.

Dodaje: - Dzisiaj jest tak, że wypisujemy ze szpitala chorego z zapaleniem stawów a on nie ma gdzie trafić. Dokładniej -  trafia do kolejki, która sięga i roku, a to dlatego, że tkwią w niej również chorzy ze zwyrodnieniami, którym lekarz reumatolog nie jest potrzebny.

Prof. Brygida Kwiatkowska, p.o. zastępcy dyrektora ds. klinicznych Instytutu Reumatologii w Warszawie, kierownik Kliniki Wczesnego Zapalenia Stawów, uważa, że pierwszym krokiem ku doskonaleniu opieki nad chorym reumatoidalnym powinno być stworzenie odrębnie opłacanej szybkiej ścieżki diagnostycznej dla chorych z zapalnymi chorobami reumatycznymi, gdyż to czas, w jakim od wystąpienia pierwszych objawów zostanie podjęta terapia, jest czynnikiem decydującym o skuteczności leczenia w reumatoidalnym zapaleniu stawów (RZS).

- Mówimy o procedurach odrębnych od procedur dla pacjentów z chorobami zwyrodnieniowymi, których jest zdecydowanie więcej. Ale to pacjenci z chorobami zapalnymi muszą mieć szanse na częstsze wizyty u specjalisty i systematyczną kontrolę choroby. Wydzielenie specjalnej, odrębnej procedury, szczególnie dla pacjentów pierwszorazowych, pozwoliłoby pokryć koszty diagnostyki i zerwać ze złą praktyką kilkakrotnych wizyt pacjenta u specjalisty, po to, by wykonać wszystkie konieczne badania - już rok temu podkreślała prof. Brygida Kwiatkowska podczas debaty zorganizowanej przez Rynek Zdrowia, dotyczącej koniecznych zmian w lecznictwie reumatologicznym.

Gdzie szukać pieniędzy

Jak przekonuje prof. Witold Tłustochowicz, rozdzielenie dwóch strumieni pacjentów i usprawnienie opieki w chorobach zapalnych stawów nie wymaga wielkich pieniędzy. Gdzie ich szukać?

- Rozmawiając w Ministerstwie Zdrowia nie proponowałem zwiększenia budżetu na reumatologię. Chory nie musi leżeć 5 dni w szpitalu, żeby mu zrobić badania. Po co? Można je zrobić w jeden dzień, oszczędzając na drogim łóżku szpitalnym, spaniu, jedzeniu - wskazuje miejsca, gdzie pieniądze są wydatkowywane nieracjonanie.

Według nadzoru krajowego część środków powinna być przesunięta z hospitalizacji do lecznictwa ambulatoryjnego. Wtedy znalazłyby się pieniądze na szybką diagnostykę pacjentów z podejrzeniem choroby zapalnej stawów.

Sami chorzy walczą o takie zmiany i nie chcą kłaść się do szpitala. Podczas 33. Konferencji Ordynatorów mówili, że procedury przewidujące hospitalizacje są ich zdaniem nadużywane. Dzieje się tak dlatego, że hospitalizacje w reumatologii są dużo lepiej wycenione przez płatnika niż procedury ambulatoryjne.

Jak podaje Monika Ziętek,  Prezes Stowarzyszenia Ogólnopolskie Stowarzyszenie Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej "3majmy się razem" pacjenci reumatoidalni hospitalizacji doświadczają już na etapie diagnozowania choroby. Hospitalizacja, to bowiem dzisiaj najszybsza ścieżka pozwalająca na przeprowadzenie badań diagnostycznych.

Pacjenci powiedzieli...

- Na etapie diagnozy chorym pytającym o radę Stowarzyszenie sami sugerujemy, żeby położyli się na kilka dni do szpitala - przyznaje Monika Ziętek.

Tłumaczy dlaczego: - Wykonanie równie dokładnej diagnostyki w trybie ambulatoryjnym może zająć i dwa lata. Bywa, że jakieś badanie okazuje się nieaktualne, trzeba je powtarzać, tracąc czas.

Od razu dodaje: - Niestety mówimy o badaniach, które przecież tak naprawdę są do wykonania w trybie ambulatoryjnym i przy dobrej organizacji nie ma potrzeby kłaść chorego do szpitala.

Po postawieniu diagnozy, w momencie zaostrzenia pacjent, aby nie czekać na wizytę z NFZ często wybiera się do reumatologa prywatnie. Lekarz, aby nie zwiększać kosztów po stronie pacjenta, bywa, że też kieruje go na badania do szpitala. - Ostatnio w naszym Stowarzyszeniu mieliśmy sytuację, w której lekarz zaproponował pacjentce 3 dniowy pobyt w szpitalu na pobranie krwi do diagnostyki - twierdzi prezeska.

- Hospitalizacje są także nadużywane w programach lekowych, aby równoważyć straty ponoszone z powodu niedofinansowania procedur związanych z obsługą podania leku. Mówimy o fałszywych jednodniowych hospitalizacjach, bo pacjent często nie widzi nawet łóżka szpitalnego - mówi wprost Monika Ziętek.

Te uwagi pacjentów wypowiedziane podczas konferencji w obecności ordynatorów i kierowników poradni wywołały ostrą reakcję sali. Chorzy opowiadali o przypadkach hospitalizacji tylko po to, żeby im podać podskórnie lek. - Takie twierdzenia zbulwersowały lekarzy obecnych na sali, bo oni tego nie robią. Ale nie mam podstaw by nie wierzyć chorym - skomentował te informacje konsultant krajowy.

Dodał: - Jeśli chcemy poprawić opiekę nad chorymi reumatoidalnymi, naszym celem powinno być lepsze wykorzystanie pieniędzy. Musimy posłuchać głosu chorych. Stowarzyszenia chorych podczas spotkania prezentowały swój bardzo dyskusyjny punkt widzenia, który wzburzył niektórych kolegów. Pacjenci nie uzgadniali wystąpień. Poproszono ich, żeby spojrzeli na system swoimi oczami i nam o tym opowiedzieli. No i opowiedzieli…

Jaka wycena wizyty

Konsultant krajowy prezentuje pogląd, że w docelowym modelu lecznictwa reumatologicznego należałoby stworzyć oddziały referencyjne z działającymi przy nich poradniami powiatowymi.

- Wystarczyłaby jedna taka poradnia w każdym powiecie, ale czynna codziennie, tak by chory wiedział, że w każdym dniu tygodnia może tam uzyskać pomoc. - Taka przychodnia referencyjna musiałaby mieć lekarza na etacie, a nie przyjeżdżającego raz, dwa razy w tygodniu na parę godzin, jak to się jeszcze zdarza - zaznacza profesor.

Nowy model lecznictwa proponowany przez reumatologów zakłada, że referencyjne oddziały reumatologiczne, po doposażeniu w lepszy i kompletny sprzęt, w jednym miejscu dawałyby możliwość wczesnej diagnostyki bez konieczności hospitalizacji.  

Aby natomiast w ramach diagnostyki ambulatoryjnej w chorobach reumatycznych możliwe było przeprowadzenie kompletu badań zgodnych z rekomendacjami europejskimi, konieczne byłoby podniesienie wyceny wizyty. Według profesora Witolda Tłustochowicza taka wycena powinna wynosić szacunkowo ok. 100-120 zł.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum