PAP/Rynek Zdrowia | 25-06-2013 18:24

Eksperci: lepsze leczenie osób z toczniem to zaoszczędzone miliony

Lepiej wykorzystując środki przeznaczone na leczenie osób z toczniem rumieniowatym układowym można uniknąć milionowych kosztów publicznych choroby - oceniają eksperci.

Mówili o tym we wtorek (25 czerwca) w stolicy na konferencji prasowej, na której zaprezentowano publikację pt. "Toczeń rumieniowaty układowy w Polsce" - najnowszy raport przygotowany przez pracowników Uczelni Łazarskiego we współpracy z NFZ i ZUS.

- Celem naszego raportu nie jest wskazanie, że potrzeba zwiększenia środków na leczenie chorych na tocznia. Chcemy jedynie, by te środki były wydawane racjonalnie i dlatego proponujemy model, który poprawi dostępność do świadczeń zdrowotnych i efektywność leczenia pacjentów, a nie zwiększy wydatków NFZ - podkreślił współtwórca publikacji dr Jerzy Gryglewicz, ekspert Instytutu Organizacji Ochrony Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

Prof. Witold Tłustochowicz, krajowy konsultant w dziedzinie reumatologii przypomniał, że na toczeń - ciężkie schorzenie autoimmunologiczne - cierpią głównie młode kobiety. Choroba zaczyna się przeważnie w wieku 25-30 lat, często w ciąży lub po jej zakończeniu. W jej rozwoju dochodzi do zajęcia wielu narządów - centralnego układu nerwowego, nerek, krwi, stawów, skóry, błon surowiczych. Zaostrzenia tocznia są stanem zagrożenia życia.

- Mimo że choroba dotyczy stosunkowo małej populacji, występuje u osób młodych i dlatego generuje bardzo duże koszty zdrowotne i koszty pośrednie - powiedział dr Gryglewicz.

Z najnowszego raportu wynika, że blisko 16 tys. pacjentów z rozpoznaniem tocznia rumieniowatego układowego jest leczonych w ramach kontraktów z NFZ (dane z 2012 r.). Wydatki Funduszu na ten cel wynoszą 25 mln złotych rocznie. Najwięcej pochłania leczenie szpitalne - aż 21 mln zł z całej kwoty.

Renty - na łączna kwotę 22,1 mln zł - pobierało w 2010 r. blisko 2,5 tys. chorych na toczeń. Natomiast łączne wydatki ZUS związane z ich niepełnosprawnością i absencją chorobową wyniosły ponad 28 mln zł, czyli więcej niż nakłady NFZ na leczenie tych pacjentów.

- Najbardziej zaskoczyły mnie koszty pośrednie tocznia wynikające z utraty produktywności chorych. W rezultacie osoby te nie dostarczyły aż 100 mln zł do obiegu społecznego - podkreślił współautor raportu Jakub Gierczyński z Uczelni Łazarskiego. Jego zdaniem kosztów tych mogłoby nie być, gdyby pacjenci z toczniem byli racjonalnie leczeni. Mogliby wówczas pracować i generować dochód.

Jerzy Gryglewicz zaznaczył, że dane z raportu mogą być teraz wykorzystane do tego, by poprawić dostępność i efektywność leczenia chorych na tocznia w Polsce. - Ze względu na interdyscyplinarny charakter choroby, pacjenci czują się zagubieni w systemie. Bardzo dużo czasu upływa od pierwszych objawów choroby do postawienia prawidłowej diagnozy i rozpoczęcia prawidłowego leczenia oraz ewentualnie rehabilitacji - tłumaczył ekspert.

Aby poprawić diagnostykę oraz efektywność leczenia tych chorych, autorzy raportu zaproponowali utworzenie - na bazie istniejących poradni reumatologicznych - co najmniej 16 specjalistycznych ośrodków referencyjnych, które oferowałyby kompleksową opiekę nad pacjentem z toczniem. Te propozycje poparł prof. Tłustochowicz.

- Toczeń jest chorobą bardzo trudną i wielodyscyplinarną. Pacjenci powinni trafiać szybko do lekarza, który się na niej zna, bo tu jest potrzebne olbrzymie doświadczenie - powiedział konsultant. Według niego szpital, w którym mają być leczeni pacjenci z toczniem powinien być wyposażony m.in. w rezonans magnetyczny, tomograf komputerowy, całodobowe laboratorium, dyżur neurologa, nefrologa.

Wśród innych propozycji mających poprawić opiekę nad chorymi na toczeń i obniżyć wydatki publiczne związane z chorobą eksperci wymieniali opracowanie tzw. programu prewencji rentowej oraz wdrożenie krajowego rejestru pacjentów z toczniem rumieniowatym układowym.

Raport ma być przekazany do konsultacji i analizy instytucjom publicznym, w tym Ministerstwu Zdrowia i NFZ, a także środowisku reumatologów i pacjentów.