• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Debata Rynku Zdrowia: chorzy na RZS za późno trafiają do reumatologa

Autor: PW, PAP/Rynek Zdrowia • • 27 czerwca 2013 21:16

Osoby z reumatoidalnym zapaleniem stawów (RZS) powinny podjąć terapię w ciągu trzech miesięcy od wystąpienia objawów. To decyduje o efektach leczenia - przypominają lekarze. Jednak w Polsce chorzy trafiają do reumatologa co najmniej o kilka miesięcy za późno.

Debata Rynku Zdrowia: chorzy na RZS za późno trafiają do reumatologa

Eksperci mówili o tym w czwartek (27 czerwca) w Warszawie podczas debaty redakcyjnej Rynku Zdrowia dotyczącej sytuacji polskich chorych na zapalne choroby stawów, zatytułowanej "Pacjent, lekarz, decydent - wspólna debata o sytuacji osób chorych na reumatoidalne zapalenie stawów (RZS)".

Wśród głównych przyczyn opóźnienia pacjenta w dotarciu do reumatologa wymieniali m.in. odkładanie przez pacjentów wizyty u lekarza, zbyt małą wiedzę lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) o chorobie i zbyt niską wycenę porad reumatologicznych przez NFZ.

Jak przypomniał krajowy konsultant ds. reumatologii prof. Witold Tłustochowicz, wbrew panującej w społeczeństwie opinii, zapalne choroby stawów dotyczą osób młodych, w szczycie aktywności zawodowej. Objawiają się obrzękami, bólem oraz sztywnością stawów i prowadzą do ich nieodwracalnego uszkodzenia. Mylona z nimi zwyrodnieniowa choroba stawów występuje natomiast u osób starszych.

Życie z RZS

Ogółem, na zapalne choroby stawów cierpi w Polsce około 0,5 mln osób - ocenił reumatolog. Najczęstszą z nich jest RZS - z danych wynika, że dotyczy ono ok. 220 tys. Polaków. Liczba ta może być jednak większa, ze względu na niedoszacowane dane z obszarów wiejskich.

Prof. Tłustochowicz zwrócił uwagę, że RZS późno wykryte i źle leczone prowadzi do niepełnosprawności i może skracać życie: - Ale, gdy chorych zacznie się leczyć odpowiednio i we właściwym momencie, to są pełnosprawni, mogą pracować, normalnie żyć.

Jak zaznaczyła Jolanta Jasińska, wiceprezes Stowarzyszenia Reumatyków i ich Sympatyków, chorzy z agresywną postacią RZS mają trudności z wykonaniem najprostszych codziennych czynności. Np. nie są w stanie sami się ubrać, czy utrzymać w ręce szklanki z herbatą, co czasami przez osoby zdrowe bywa uznane za "fanaberię".

- Na RZS choruję od 25 lat, ponieważ jestem dobrze leczona nie wyglądam na osobę chorą. O chorobie przypomina mi jednak ból. Są 2-3 doby, kiedy na przykład boli kolano, potem ból ustępuje i przenosi się w inne miejsce, może być to kciuk czy staw paliczkowy. Zwykle bolą mnie 2 stawy, rzadko 3 - opisuje swój stan Jolanta Jasińska.

Ciekawych danych na temat sytuacji chorych reumatologicznych dostarczyło niedawne badanie ankietowe w ramach kampanii pt. "RA: Joint the Fight" (RZS: Dołącz do działania), którym objęto ponad 10 tys. pacjentów z pięciu kontynentów i 42 krajów (w tym z Polski). Aż 47 proc. ankietowanych uważa, że RZS wpłynął negatywnie na ich karierę zawodową albo zdolność do pracy. Spośród nich 56 proc. uważa się za mniej produktywnych, 53 proc. jest zmuszona brać zwolnienia z pracy.

Czas jest decydujący

Według prof. Brygidy Kwiatkowskiej, zastępcy dyrektora ds. klinicznych Instytutu Reumatologii w Warszawie, z badań wynika, że czynnikiem decydującym o tym, czy u pacjenta z RZS uzyskamy remisję jest to, jak szybko zaczniemy go leczyć. Chorzy, którzy nie podjęli odpowiednio wcześnie leczenia, mają 2-3 razy gorsze rokowania, a w dodatku koszty ich leczenia znacznie rosną.

Tymczasem, z badań, na które powołała się prof. Kwiatkowska, wynika, że średnie opóźnienie w postawieniu diagnozy RZS w Europie wynosi ok. 6 miesięcy, a w Warszawie ok. 8 miesięcy.

Badanie ankietowe w ramach kampanii "RZS: Dołącz do działania" wykazało, że chorzy na RZS mieli postawioną diagnozę średnio po dwóch latach od wystąpienia pierwszych objawów schorzenia.

Zdaniem prof. Kwiatkowskiej istnieje kilka przyczyn tych opóźnień. Po pierwsze, pacjenci czekają średnio sześć tygodni, zanim zdecydują się w ogóle pójść do lekarza: - Jeśli choremu pomagają niesteroidowe leki przeciwzapalne, jak np. ibuprofen czy kwas salicylowy i jeśli dolegliwości nie przeszkadzają mu w pracy, to pacjent odsuwa wizytę u lekarza.

Drugą ważną przyczyną opóźnień w podjęciu leczenia jest niedostateczna wiedza lekarzy POZ o chorobie. Sami też przepisują leki powodujące poprawę - np. kolejne niesteroidowe leki przeciwzapalne albo sterydy. Według reumatolog z badania światowego wynika, iż stosowanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych i przeciwbólowych może w przypadku chorych na RZS odpowiadać za 60 proc. opóźnienia w uzyskaniu adekwatnej terapii.

Czytaj też. RZS - kiedy trafiamy w terapeutyczne okno?

Co więcej, lekarz POZ często kieruje pacjenta z dolegliwościami ze strony stawów do ortopedy, zaznaczył prof. Tłustochowicz. - Ortopeda wysyła chorego na masę niepotrzebnych i kosztownych badań, a to znowu wydłuża czas do diagnozy - powiedział konsultant krajowy.

Jeden powiat, jedna poradnia

Innym problemem jest zbyt niska wycena porad reumatologicznych przez NFZ. Według prof. Tłustochowicza za taką poradę łącznie z diagnostyką lekarz powinien otrzymywać co najmniej 70 zł, tymczasem otrzymuje 35 zł. Stąd m.in. wynikają opóźnienia w dostępie do reumatologa (około 2-3 miesiące). Ponieważ jedna wizyta nie wystarczy na wykonanie diagnostyki, trzeba ją rozkładać na 2-3 wizyty.

Konsultant zwrócił też uwagę, że w ok. 10 proc. powiatów w ogóle nie ma poradni reumatologicznej, a jednocześnie ogólna liczba takich poradni w kraju, mających kontrakt z NFZ, jest za duża. Wiele z nich nie świadczy usług dobrej jakości, a w części brak nawet reumatologa. Powoduje to natomiast rozdrobnienie kontraktów, zaznaczył konsultant.

W opinii prof. Witolda Tłustochowicza pieniądze na leczenie pacjentów reumatycznych można wydawać racjonalniej i to w sposób pozwalający na skrócenie kolejek. Jak ocenił, najlepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie w kraju sieci referencyjnych poradni reumatologicznych.

- W zupełności wystarczyłoby istnienie po jednej poradni reumatologicznej w każdym powiecie, udzielającej kompleksowych świadczeń. Taka poradnia powinna być czynna w dni robocze codziennie, w jednym dniu tygodnia po południu - uważa prof. Tustochowicz dodając, że to konsultanci wojewódzcy powinni mieć decydujący wpływ na kształtowanie sieci poradni reumatologicznych.

Rehabilitacja, ale kompleksowa

Jak z kolei zauważyła prof. Krystyna Księżopolska-Orłowska, konsultant krajowy w dziedzinie rehabilitacji medycznej, nie można mówić o dobrym leczeniu chorego reumatoidalnego bez jednoczesnej rehabilitacji, która musi przebiegać kompleksowo.

- Uważa się, że chory ma być poddany fizjoterapii, ale to jest tylko jeden z elementów rehabilitacji. Dlatego chory musi być odesłany do poradni rehabilitacyjnej prowadzonej przez lekarza specjalistę rehabilitacji medycznej, który odpowiednio pokieruje ćwiczeniami i terapią zajęciową - podkreśliła, tłumacząc, że pacjenci, w zależności od stanu wymagają zastosowania różnych technik i różnej częstotliwości zabiegów.

Najczęściej proces zapalny najpierw zajmuje rękę. Chory ze względu na ograniczenie ruchów nie może uchwycić chustki do nosa, posłużyć się papierem toaletowym. Te funkcje są przywracane przez terapeutę zajęciowego. Pacjent, a z nim także rodzina uczą się jak ułatwić sobie działanie w takiej sytuacji np. poprzez rozmieszczenie przedmiotów w łazience. Chory dowiaduje się jak poradzić sobie z odkręceniem korka butelki, jak zapewnić właściwą pozycję do pracy. Są opracowane specjalne wzory widelców, łyżek, którymi posługują się pacjenci; dzięki takim rozwiązaniom staje się możliwe samodzielne zjedzenie obiadu.

Istotnym wsparciem dla pacjenta rehabilitowanego kompleksowo jest udział psychologa wchodzącego w skład interdyscyplinarnego zespołu zajmującego się chorymi reumatoidalnymi.

- Przewlekły, nieustępujący ból jest powodem zmian w centralnym układzie nerwowym. Powstaje tzw. stres psychologiczny, którego skutkiem są reakcje odsunięcia się od otoczenia, rezygnacji z aktywności zawodowych, rodzinnych, albo wręcz depresja która wymaga leczenia - mówiła profesor Krystyna Księżopolska-Orłowska, wskazując na wagę umiejętnie prowadzonej, wszechstronnej rehabilitacji.

Fakt ten potwierdzają pośrednio sami pacjenci ankietowani podczas badania “RZS: Dołącz do działania”. Aż 97 proc. z nich przyznało, że RZS negatywnie wpływa na ich ogólne samopoczucie, możliwość wykonywania codziennych czynności oraz realizację życiowych pasji. 42 proc. twierdzi, że w ostatnim tygodniu miało więcej złych niż dobrych dni, 37 proc. odczuwało zmartwienie, 34 proc. - bezsilność, 27 proc. - zmiany nastrojów.

Pacjenci: ufamy reumatologom

Według konsultanta, wycena rehabilitacji ogólnoustrojowej w warunkach stacjonarnych wynosząca aktualnie około 100 zł za dzień jest za niska. - Za takie pieniądze nie można bez zadłużania oddziału podać pacjentowi jedzenia i zapewnić wysokospecjalistycznej rehabilitacji obejmującej codziennie kilkanaście procedur. Zabiegam o podniesienie wyceny do 150-180 zł za tzw. osobodzień, w innym wypadku oddziały zapewniające rehabilitację będą zamykane - mówiła z obawą prof. Księżopolska-Orłowska.

I jej zdaniem, podobnie jak prof. Witolda Tłustochowicza, lepsze leczenie pacjentów reumatoidalnych wymaga nie tylko pieniędzy, ale i zmian organizacyjnych. - U pacjentów w wieku ok. 40 lat, z chorobą zapalną stawów, która objęła rękę czy kolano, nierzadko wystarczy parę zabiegów, by poczuli się lepiej i mogli wracać do pracy. Zamiast tego czekają na rehabilitację w kolejce razem pacjentami w zaawansowanym wieku, cierpiącymi na chorobę zwyrodnieniową - podawała przykład.

Potrzebę poprawy systemu organizacji lecznictwa reumatologicznego sygnalizują i sami pacjenci. Z badania ankietowego kampanii “RZS: Dołącz do działania” wynika, że zaledwie 31 proc. polskich pacjentów jest zadowolona ze swojego leczenia, podczas gdy na w Europie zadowolenie z postępów leczenia deklarowało 51 proc. ankietowanych.

Czytaj też. Kongres EULAR: łagodzenie bólu stawów nie wystarczy

- To nie jest wyraz naszego braku zaufania do prowadzących nas lekarzy reumatologów, my im ufamy. Taki wynik to raczej ocena funkcjonowania całego systemu opieki nad chorym z RZS - powiedziała Konstancja Sacharczuk z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej “3majmy się razem”.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum