• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Zmiana w podejściu do leczenia czerniaka: korzyści osiąga nawet 50 proc. chorych

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 08 września 2015 08:58

Korzyści z terapii anty-PD-1 osiąga 40-50 proc. chorych z zaawansowanym przerzutowym czerniakiem - mówi w rozmowie z Rynkiem Zdrowia prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Zmiana w podejściu do leczenia czerniaka: korzyści osiąga nawet 50 proc. chorych
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Rynek Zdrowia: - Jaka jest skala zachorowań na czerniaka w Polsce?

Prof. Piotr Rutkowski: - Dynamika zachorowań na czerniaka jest rosnąca, liczba zachorowań ulega
podwojeniu mniej więcej co dziesięć lat. Obecnie mówimy o ok. 3 tys. zachorowań rocznie. Ale prognozy, biorąc pod uwagę sytuację np. w Niemczech lub w Czechach, wskazują, że wkrótce może to być 6-7 tys. W Stanach Zjednoczonych jest to pod względem częstości występowania piąty  nowotwór. U nas jest na razie miejscu trzynastym.

Rosnąca liczba przypadków czerniaka wynika wyłącznie ze zmiany naszych zachowań, tj. kultu opalania i nadużywania promieniowania ultrafioletowego. Dlatego wzrost liczby zachorowań dotyczy wszystkich grup wiekowych. Kiedyś czerniak występował głównie u osób starszych, obecnie także u młodszych, choć mediana zachorowania to cały czas ok. 60. r.ż.

Na szczęście poprawiają się także wyniki przeżyć, co wynika przede wszystkim z faktu, że zachowujemy się rozważniej, jeśli chodzi o ekspozycję na promieniowanie UV, ale także jeśli chodzi o zgłaszalność  do lekarza. Wyniki przeżyć nadal różnią nas jednak od krajów Europy Zachodniej: w Polsce pozostająna poziomie 2/3, a w Niemczech wynoszą ponad 90 proc. I nie ma to związku z dostępnością do terapii, ale właśnie z wczesnym zgłaszaniem się z podejrzeniem czerniaka.

- Jakie terapie stosowano w leczeniu czerniaka w ciągu kilku ostatnich lat?

- Nowe terapie nie odpowiadały dotychczas za istotne wydłużenie przeżyć, ale są potrzebne, zawsze istnieje bowiem grupa ok. 10 proc. chorych, którzy albo nie zgłoszą się do lekarza, albo zmiana jest zlokalizowana tak, że nie sposób było jej w porę zauważyć. Jest też wąska podgrupa szybko rosnących czerniaków (większość czerniaków rozwija się bardzo powoli i zaczyna rosnąć szybciej dopiero po przekroczeniu pewnych parametrów).

Obecnie chorym z przerzutowym nieoperacyjnym czerniakiem i mutacją genu BRAF możemy zaoferować leczenie celowane - inhibitory BRAF dabrafenib i wemurafenib. Odpowiedzi na leczenie uzyskujemy u ok. 90 proc. pacjentów. Mediana przeżyć wynosi 12-18 miesięcy, co stanowi istotny postęp, ponieważ jeszcze cztery lata temu ten czas był o połowę krótszy. To leczenie w Polsce jest jednak sztucznie ograniczone tylko do pierwszej linii terapii. Ponadto jest u nas stosowane wyłącznie w monoterapii: tylko dabrafenib albo tylko wemurafenib. Tymczasem ostatni rok przyniósł odkrycie, że leki te działają lepiej w skojarzeniu z inhibitorami MEK, nie zwiększając przy tym toksyczności leczenia. Ponadto działają dłużej niż pojedynczy lek, tj. nie 6-7 miesięcy, ale 10 -12 miesięcy. Dłuższa jest także mediana przeżyć, która wynosi ok. 2 lata. Dostęp do leczenia skojarzonego mamy jednak jedynie w ramach badania klinicznego.

- Na czym polega zmiana w podejściu do leczenia czerniaka?

- To już kwestia drugiej grupy leków, związanych z immunoterapią. Działają one niezależnie od statusu mutacji i już nie na sam nowotwór, ale poprzez odblokowanie układu immunologicznego człowieka, który jest oszukiwany lub blokowany przez zaawansowanego czerniaka.

Pierwszym takim lekiem był ipilimumab, przeciwciało anty-CTLA-4, dostępny w Polsce tylko w drugiej linii leczenia. Ten lek działał jednak zaledwie u co piątego chorego i to przy toksyczności na poziomie 30 proc. (objawy związane głównie z autoimmunizacją i z przewodem pokarmowym).

Ostatni rok przyniósł rejestrację w Europie leków anty-PD-1, pembrolizumabu i niwolumabu (niwolumab działa także w raku płuca), działających bardziej precyzyjnie, dokładnie na te miejsca układu odpornościowego, które już mają kontakt z nowotworem. Dzięki temu także toksyczność ogólnoustrojowa jest mniejsza. Ciężkie objawy uboczne nie przekraczają 15 proc., a aktywność terapii jest dwa razy większa niż w przypadku ipilimumabu. Korzyści z leczenia osiąga 40-50 proc. chorych.

- Co wprowadzenie tych leków oznacza dla pacjentów?

Dostęp do pembrolizumabu mieliśmy w ramach programu dostępu, do niwolumabu w ramach badania klinicznego. Zastosowanie któregoś z tych leków wiąże się z medianą przeżyć wynoszącą ok. dwa lata, co jest informacją najważniejszą z punktu widzenia chorych. Być może leczenie sekwencyjne w połączeniu z inhibitorami jeszcze bardziej wydłuża przeżycia w zaawansowanych czerniakach. Polscy pacjenci na pewno powinni mieć zapewniony dostęp do anty-PD-1. Nie ma znaczenia, czy będzie to
pembrolizumab czy niwolumab, bo oba leki działają podobnie.

Podczas tegorocznego ASCO przedstawiono też badania, z których wynika, że połączenie niwolumabu z ipilimumabem pozwala osiągnąć medianę przeżyć wolnych od progresji wynoszącą 11 miesięcy. To bardzo długo. Mediany przeżyć całkowitych jeszcze nie znamy. To leczenie jest jednak bardzo toksyczne - ciężkie objawy występują u 50 proc. chorych. Nie wiadomo zatem, czy będzie one stosowane standardowo, ale już możemy powiedzieć, że anty-PD-1, nawet w monoterapii, jest lepsze od ipilimumabu i stanowi obecnie najlepsze wyjście dla pacjentów z zaawansowanym czerniakiem.

- Jakie są Pana doświadczenia w zakresie tych nowych terapii?

- W badania kliniczne dotyczące anty-PD-1 włączonych było ok. 250 polskich chorych i blisko 50 proc. spośród nich odniosło korzyści z leczenia, czasami nawet długotrwałe. Sądzę, że niektórzy spośród nich są wyleczeni z zaawansowanego przerzutowego czerniaka. Ten etap badań klinicznych był w Polsce bardzo dynamiczny i ogromnie pomógł pacjentom, ale badania się zakończyły. Teraz istotne jest, aby chorzy mieli normalny dostęp do tych terapii. Są to leki o wyjątkowej skuteczności, dlatego uważam, że decyzje refundacyjne powinny zapaść jak najszybciej.

Warto dodać, że w badaniach klinicznych jest jeszcze lek o nazwie T-VEC, zmodyfikowany wirus onkolityczny, podawany jedynie w populacji, gdzie są zmiany przerzutowe czerniaka w tkance podskórnej. Lek działa też ogólnoustrojowo. Będzie prawdopodobnie niedługo zarejestrowany w Stanach Zjednoczonych.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum