• PATRON HONOROWYpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Wrocław: pierwszy przeszczep szpiku bez transfuzji krwi

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 02 lipca 2018 17:12

Hematolodzy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu przeprowadzili pierwszy w Polsce autologiczny przeszczep szpiku bez stosowania transfuzji krwi. Pacjent cierpiący na nowotwór nie zgodził się na wykonywanie transfuzji z powodów religijnych.

Nim nowy szpik zacznie pracować, pacjent jest przez kilka tygodni bardzo podatny na infekcje. Fot. archiwum (zdj. ilustracyjne)

Zabieg wykonano kilka miesięcy temu, ale poinformowano o nim dopiero teraz, po upewnieniu się, że zakończył się powodzeniem.

22-letni pacjent zmagał się z nawrotem nowotworu węzłów chłonnych zwanym ziarnicą złośliwą lub chłoniakiem Hodgkina. Choroba jest standardowo leczona chemioterapią, ale w skrajnych przypadkach po dużych dawkach chemii konieczne jest przeszczepienie szpiku.

- Jeśli pacjent nie odpowiada na leczenie chemioterapią, to my musimy je zintensyfikować. Chemioterapeutyki to są jednak leki, które nieodwracalnie uszkadzają szpik, nie możemy więc sobie tak po prostu zwiększyć dawki, bo pacjent by po prostu tego nie przeżył. Dlatego najpierw pobieramy komórki macierzyste z jego krwi obwodowej, zamrażamy je i wtedy możemy pozwolić sobie na podanie ogromnych dawek chemioterapii. Następnym krokiem jest przetoczenie choremu z powrotem jego komórek macierzystych - mówił prof. Tomasz Wróbel, kierownik Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku USK.

Jak wyjaśnił, w tej fazie choroby zaczyna się problem z odpornością, bo zanim nowy szpik zacznie pracować, pacjent jest przez kilka tygodni bardzo podatny na infekcje.

- Grozi mu m.in. niedokrwistość czy skaza krwotoczna. I właśnie w tym czasie chronimy pacjenta, przetaczając mu krew, płytki krwi, różne preparaty. Po to, żeby go przeprowadzić przez tzw. okres aplazji szpiku - kiedy starego już nie ma, a nowego wciąż brak - dodał prof. Wróbel.

W tym przypadku przetoczenie krwi było niemożliwe, ponieważ pacjent z powodów religijnych nie zgodził się na nie. Mężczyzna należy do świadków Jehowy.

Jak zaznaczyła dr Anna Czyż, kierownik oddziału transplantacyjnego, lekarze mimo braku zgody na przetoczenia krwi za pomocą innych metod starali się ochronić pacjenta przed krwawieniami i konsekwencjami głębokiej niedokrwistości.

- Musieliśmy go odpowiednio przygotować, podając mu wcześniej preparaty żelaza, by miał wyższy poziom hemoglobiny, leki "uszczelniające" naczynia czy erytropoetynę - hormon stymulujący szpik do produkcji krwinek czerwonych. Niezbędny był też bardzo wnikliwy nadzór lekarzy i pielęgniarek - powiedziała dr Czyż.

Zabieg wykonano w grudniu 2017 r. Pacjent przez kilka tygodni przebywał w szpitalu i choć wciąż jest pod obserwacją to można już stwierdzić, że zabieg zakończył się sukcesem. Zdaniem specjalistów po tym pierwszym przeszczepie może być więcej takich przypadków.

- Przeszczep bez transfuzji krwi wiąże się z większym ryzykiem. Ten pacjent był zdeterminowany, bo pytał o możliwość przeprowadzenia takiego zabiegu za granicą. Stwierdziliśmy, że skoro technicznie możemy go wykonać w naszej klinice, to nie ma sensu go odsyłać za granicę - powiedział prof. Wróbel.

W Klinice Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku USK wykonuje się rocznie 140 przeszczepów szpiku u osób dorosłych. Częścią USK jest też klinika dziecięca Przylądek Nadziei, w której w zeszłym roku przeszczepiono szpik 110 dzieciom.

PAP - Roman Skiba

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum