• PATRON HONOROWYpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

USG jamy brzusznej dzieci wśród badań bilansowych. "Potrzebne rozwiązanie systemowe"

Autor: Paulina Gumowska • Źródło: Rynek Zdrowia19 grudnia 2021 06:00

- Eksperci medyczni Fundacji podkreślają, że USG jamy brzusznej powinno objąć jak największą grupę dzieci a można to zrobić włączając je do badań bilansowych. Spotkaliśmy się w tej sprawie z wiceministrem Sławomirem Gadomskim, pokazaliśmy efekty 16 lat naszej pracy i wierzymy gorąco, że dostarczając wiedzę zebraną przez lekarzy dajemy punkt wyjścia do systemowych działań - mówi Katarzyna Rodziewicz, prezes Fundacji Rolanda McDonalda.

W ambulansie zbadano ponad ponad 73 tys. dzieci. Foto: Fundacja Ronalda McDonalda


Onkologia dziecięca w Polsce. "Jest na wyższym poziomie niż przeznaczane na nią nakłady"

Ponad 73 tys. dzieci przebadanych w ciągu 16 lat dzięki Fundacji Ronalda McDonalda

Paulina Gumowska, Rynek Zdrowia: Od 16 lat ambulans Fundacji Ronalda McDonalda jeździ po Polsce. W tym czasie przebadaliście ponad 73 tys. dzieci. W przebadanej grupie zdiagnozowano ponad 18 tys. nieprawidłowości, skutkujących skierowaniem dziecka do dalszej konsultacji medycznej. Proszę odpowiedzieć, jak wyglądały początki.

Katarzyna Rodziewicz, prezes Fundacji Ronalda McDonalda: Nasz ambulans był pierwszym w Europie. Potrzebowaliśmy go, by móc zbudować program docierający do każdego miejsca w Polsce, od początku wiedząc, że badania będą służyć pogłębianiu wiedzy o wczesnej diagnostyce onkologicznej u dzieci.

Przy tworzeniu założeń programu brali udział wybitni specjaliści – pediatrzy, onkolodzy i hematoonkolodzy, którzy są z programem do dzisiaj. Prof. Adam Jelonek, który prowadził fundację i jest teraz jej honorowym prezesem, prof. Jerzy Kowalczyk - krajowy konsultant ds. hematologii i onkologii dziecięcej, prof. Michał Matysiak, prof. Wiesław Jędrzejczak i prof. Andrzej Wieczorek.

16 lat temu lekarze alarmowali, że brakuje nam powszechnego, narodowego programu do walki z chorobami nowotworowymi u dzieci. Zwracali uwagę, że potrzebujemy profilaktycznych badań przesiewowych i że skutecznym narzędziem byłyby kompleksowe badania ultrasonograficzne. Tak powstała idea mobilnej kliniki – ambulansu - i program, który realizujemy już 16 lat – „NIE nowotworom u dzieci”. 

Ruszyliście w Polskę. I co było dalej? 

Potrzebowaliśmy czasu, żeby wypracować doskonałość operacyjną i żeby przekonać samorządy do włączenia się w program. Tę 100 procentową skuteczność osiągnęliśmy w 2010 roku, i od tego czasu rocznie robimy 50-60 wyjazdów. W każdej miejscowości jesteśmy po 2-3 dni, dziennie badamy 60 dzieci. Zaczynamy o 9 rano i pracujemy do 18 z godzinną przerwą. W gabinetach mamy świetne ultrasonografy, ale istotą tego wszystkiego jest doskonały specjalista. Na pokładzie jest zawsze dwóch radiologów. 

Ponieważ docieramy do wielu małych miejscowości, nasz ambulans usuwa bariery dostępu do medycyny i z taką też myślą program był tworzony przez naszych profesorów, którzy zwracali uwagę na ten aspekt od początku. Bez bariery odległości, bez skierowań, bezpłatnie.

Jak wyglądają badania? 

Są bezbolesne, bezpieczne, bardzo wygodne dla rodzica i dla dziecka. I co bardzo ważne – są bezpłatne. Każdy ma swój interwał czasowy, swój czas z lekarzem, komfort zadania pytań. Zdajemy sobie sprawę, że sensowne zaplanowanie wizyt ma ogromne znaczenia dla osób, które już są w ambulansie, ale które też czekają na swoją kolej.

Gdy wyniki są dobre – wszystko idzie sprawnie. Gdy pojawiają się w wyniku niepokojące objawy, które wymagają wyjaśniania, zaczyna się stres i tych osób, których badanie dotyczy i tych, które czekają. Rozumiemy to, dlatego do organizacji wizyt przykładamy tak dużą wagę. Dziecko w trakcie badań musi się czuć bardzo komfortowo. Rodzice potrzebują pewności, że lekarz był profesjonalny, a dzieci poczucia, że na badaniach było miło. 

Po 16 latach Fundacja przygotowała raport. Co z niego wynika?

Po pierwsze USG jamy brzusznej powinno znaleźć się wśród badań bilansowych. Odstępstwa od normy, zmiany w obrębie jamy brzusznej, jak wynika z naszych badań, należą do tych, które nie dając objawów długo nie są diagnozowane. 

Druga rekomendacja: badania profilaktyczne powinny obejmować morfologię krwi, aby położyć nacisk na wczesne wykrywanie chorób nowotworowych układu krwiotwórczego. Morfologia musi opisywać poziom żelaza. Mówimy o szybko rosnących organizmach dzieci, więc zwracajmy uwagę na wszystkie zmienne, które mogą negatywnie wpływać na rozwój. 

Jak skorzystać z programu?

Po prostu trzeba się do nas zgłosić. Na początku każdego roku ustawiamy marszrutę ambulansu, żeby nie jeździć od morza do tatr, tylko logicznie przemieszczać się po Polsce. Są samorządy, społeczności, do których wracamy co roku. 

Jaki świat widzicie z pokładu ambulansu?

Widzimy, jak ogromny jest problem z dostępem do podstawowych badań, których nie ma w koszyku świadczeń. Nie ma żadnego znaczenia, czy to jest wielka aglomeracja czy miasto powiatowe: rodzice mają taki sam kłopot z dostępem na przykład do kompleksowego USG.

Rodzice mówią, że aby wykonać taki zakres badań, który my oferujemy, muszą umówić się na przykład do trzech lekarzy radiologów, na trzy wizyty. Tam, gdzie nie mogą zrobić tego państwowo, dochodzi jeszcze aspekt finansowy, zwłaszcza jeżeli mają dwoje – troje dzieci, opłacenie badań staje się poważnym wyzwaniem finansowym.

Szukacie igły w stogu siana? 

„NIE nowotworom u dzieci” to hasło, które budzi, które ma sprawić, że rodzic z uwagą zaczynie słuchać i czytać. Tak to zadziałało i tak to działa. Tutaj nie chodzi o szukanie wyłącznie przypadków onkologicznych, bo to nie jest głównym celem programu. Ale są takie dzieci, wśród zbadanych w czasie tych 16 lat, u których wynik badań był rozpoznaniem choroby onkologicznej. Są to między innymi wszystkie dzieci, które trafiały do nas z ogromnymi guzami, których wcześniej nie diagnozowano. 

Jak to możliwe? 

Możliwe, bo sekwencja objawów była tak niecharakterystyczna, że rodzice dzieci nie potrafili złożyć ich w logiczną całość. Nie mieli wiedzy i świadomości, że np. zaparcia, temperatura, okresowe osłabienie, zmiany nastroju u dziecka mogę być efektem procesu nowotworowego. Przywołam tutaj przykład malutkiej Igi. 

Mama Igi – Paulina, przyszła na wizytę z poczuciem, że ma totalnie zdrowe dziecko. Tu nie było żadnych objawów: temperatury, zaparć, biegunek, nie było zmiany przyzwyczajeń żywieniowych, nie było osłabienia czy zmian nastroju. Nic, kompletnie nic, a guz się już rozwijał. Mama dziewczynki przyszła dlatego, bo usłyszała, że Fundacja przyjeżdża do Ostrowca Świętokrzyskiego, przyszła z dwójką dzieci: z synem i córką. Umówiła się, bo wiedziała, że wcześniej takich badań nie robiła, i postanowiła, że musi je w ramach profilaktyki uzupełnić. To było w 2018 roku. Zdiagnozowano nowotwór złośliwy obu nerek, obustronny guz Wilmsa, ale bez przerzutów do innych narządów. Oznaczało to konieczność szybkiej operacji, a następnie leczenia chemioterapeutycznego. Lekarze zgodnie mówią, że u Igi, która nie miała żadnych objawów, nawet bólu brzuszka, badanie USG w ambulansie to najlepsze, co się mogło zdarzyć na drodze do szybkiej diagnozy.

Przychodzą do nas rodzice z dziećmi, które mają dziewięć miesięcy, rok, i tak do 6 lat. Bez względu na wiek dziecka niejednokrotnie mówią: pierwszy raz w życiu robimy takie USG, więc mówimy o badaniach, które naprawdę wypełniają lukę. Lukę, która nie jest niczyją winą, ona po prostu istnieje w systemie. Nie ma dostatecznej liczby lekarzy radiologów dziecięcych, lekarze POZ nie wystawiają skierowań, bo zdrowym dzieciom takich badań się przecież nie robi, i koło się zamyka. 

Wielu rodziców przychodzi do was, bo mają jakieś przeczucia?

Nie mamy statystyk, ale tak – wielu rodziców przychodzi z uważności, bo czują, że coś się dzieje, bo analizują jakieś niepokojące ich symptomy, a mogą to robić, bo są coraz bardziej świadomi. I program „NIE nowotworom u dzieci” ma tej uważności ich nauczyć. Po to to robimy.

A jak być uważnym, ale nie histeryzować?

Każdy stan przewlekły wymaga uwagi. Różnica między uważnością i histerią jest bardzo duża. Gorzej, jeśli zamiast szukać przyczyny, obarczamy winą dziecko: znowu jesteś chory, znowu masz katar. Jeśli „znowu” to powinniśmy iść do lekarza, a nie winić za ten stan malucha.

Jakie przypadki do tej pory zdiagnozowaliście? 

Nieprawidłowości dotyczą najczęściej powiększonych węzłów chłonnych, wędrujących jąder, niezstąpienia jader, zmian w układzie kielichowo – miedniczkowym, zmian ogniskowych tarczycy, powiększonej śledziony. Zdiagnozowaliśmy również kilkanaście przypadków guzów Wilmsa, które są najpoważniejszą zmianą nowotworową wykrytą w ambulansie. Najtrudniejszych przypadków było 17. Dla tych dzieci diagnoza była na miarę życia. 

Co dzieje się z dziećmi, które wychodzą z ambulansu z niepokojącymi objawami?

Wiemy, że zgłaszają się do lekarzy. Mamy kontakt z rodzicami. Dzwonimy do nich, ale nie po to, aby kontrolować, ale dlatego, że chcemy ich wesprzeć, upewnić się, że wyniki badań są jasne, a rodzic wie co i dlaczego teraz musi się wydarzyć i nie czeka. Dla wielu rodzin podjęcie działań oznacza natychmiastowy wyjazd z własnego miejsca zamieszkania do dużego miasta, do ośrodka onkologicznego. 

To najczęstszy nowotwór w Polsce. Skuteczna terapia tylko dla nielicznych

Pani prezes, co przed wami?

Badania, które są wykonywane na pokładzie ambulansu służą dzieciom, rodzinom, ale są także źródłem wiedzy i naukowych działań lubelskiego zespołu radiologów. Zespół prof. Wieczorka, dr Grzegorz Jędrzejewski, opracowują je i publikują w piśmiennictwie światowym. Wnioski z badań formułujemy w podsumowaniu Raportu „NIE nowotworom u dzieci” 2005-2020. Eksperci medyczni Fundacji podkreślają, że USG jamy brzusznej powinno objąć jak największą grupę dzieci a można to zrobić włączając je do badań bilansowych.

Spotkaliśmy się w tej sprawie z Panem wiceministrem Sławomirem Gadomskim, pokazaliśmy efekty 16 lat naszej pracy i wierzymy gorąco, że dostarczając wiedzę zebraną przez lekarzy dajemy punkt wyjścia do systemowych działań.  Kolejny krok, czyli rozszerzenie zakresu badań bilansowych to byłoby ogromnie dużo. To byłby najlepszy z możliwych efekt 16 lat pracy. 

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum