• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Tysiące zachorowań, złe rokowania, niewydolny system. To największy zabójca wśród nowotworów

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia31 lipca 2022 18:30

Rak płuca wykrywany jest co roku w Polsce u ok. 23 tys. osób. Liczba zgonów z jego powodu jest podobna, dlatego nazywa się go największym zabójcą wśród nowotworów i największym wyzwaniem w onkologii. W poniedziałek, 1 sierpnia, przypada Światowy Dzień Raka Płuca.

Tysiące zachorowań, złe rokowania, niewydolny system. To największy zabójca wśród nowotworów
Do leczenia operacyjnego raka płuca kwalifikuje się tylko niewielki odsetek chorych Fot. Shutterstock
  • W poniedziałek, 1 sierpnia przypadka Światowy Dzień Raka Płuca
  • Rak płuca nazywany jest największym zabójcą wśród nowotworów. Rocznie w Polsce diagnozuje się go u 23 tys. osób, podobna liczba chorych umiera. Przeżycia 5-letnie to zaledwie 14,4 proc.
  • Tylko ok. 20 proc. nowo rozpoznanych pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca (NDRP) to kandydaci do radykalnych zabiegów chirurgicznych
  • Nawet 50 proc. świeżo rozpoznanych chorych ma już najwyższe, IV stadium zaawansowania nowotworu, z obecnością przerzutów o charakterze odległym
  • Bez diagnostyki pacjent nie może być skutecznie leczony, a ta nadal funkcjonuje źle - mówi Aleksandra Wilk
  • Diagnostyka i leczenia raka płuca powinny być realizowane w dedykowanych ośrodkach, Lung Cancer Unitach, których tworzenie postulowane jest od lat - wskazuje prof. Tadeusz Orłowski

Największy zabójca wśród nowotworów. Objawy raka płuca

Rak płuca rokuje źle - przeżycia 5-letnie to zaledwie 14,4 proc. Nowotwór rozwija się 95 proc. przypadków u długoletnich palaczy, także osób, które zerwały już z tym nałogiem. Istotne są również predyspozycje genetyczne oraz środowisko - ryzyko rozwoju raka płuca jest wyższe m.in. u osób narażonych na spaliny diesla, azbest i inne zanieczyszczenia powietrza.

Objawy raka płuca na początku są bardzo skąpe lub nie występują w ogóle. Zwykle są to:

  • kaszel,
  • duszność,
  • nawracające infekcje płucne,
  • chrypka,
  • ból,
  • podwyższona temperatura,
  • osłabienie,
  • chudnięcie.

Do leczenia operacyjnego kwalifikuje się niewielu chorych

Specjaliści podkreślają, że nie lekceważyć kaszlu utrzymującego się pomimo leczenia objawowego, zwłaszcza w sytuacji, gdy zauważymy zmianę jego charakteru. Zwracają też uwagę, że chrypka pojawia się najczęściej wówczas, kiedy zaczyna już dochodzić do przerzutów.

Odsetek chorych, którym można zaproponować radykalne leczenie operacyjne, jest niewielki, ponieważ w zdecydowanej większości przypadków w momencie rozpoznania raka płuca jest już na to za późno.

Eksperci szacują, że tylko ok. 20 proc. nowo rozpoznanych pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca (NDRP) to kandydaci do radykalnych zabiegów chirurgicznych. Nawet 50 proc. świeżo rozpoznanych chorych ma już najwyższe, IV stadium zaawansowania nowotworu, z obecnością przerzutów o charakterze odległym.

Sytuację można poprawić poprzez działania w ramach profilaktyki pierwotnej i wtórnej. Dla osób szczególnie zagrożonych rakiem płuca opracowany został Ogólnopolski Program Wczesnego Wykrywania Raka Płuca za pomocą Niskodawkowej Tomografii Komputerowej, który ma na celu wykrywanie go na wczesnym etapie.

Opieka nad chorymi z rakiem płuca. Jak oceniają ją pacjenci?

Przypomnijmy. Podczas debaty poświęconej opiece nad pacjentem z rakiem płuca w Polsce Aleksandra Wilk, koordynatorka Sekcji Raka Płuca Fundacji To Się Leczy poinformowała, jak pacjenci ocenili ten system w badaniu przeprowadzonym przez Fundację w latach 2020-21.

Podkreślała, że jeśli chodzi o czas oczekiwania na badania, karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO) w raku płuca nie spełnia swojego zadania.

- Zamiast 28 dni, w trakcie których proces diagnozowania powinien się zakończyć, mamy trzy miesiące, a są nawet sytuacje, że pacjenci czekają sześć, siedem miesięcy. Jeśli nowotwór jest zaawansowany, pacjent może nie dożyć nie tylko leczenia, ale nawet zakończenia diagnostyki - wskazywała.

Jak mówiła, bez diagnostyki pacjent nie może być skutecznie leczony, a ta - pomimo wprowadzania zmian systemowych - nadal funkcjonuje źle.

- W programie lekowym jest coraz więcej innowacyjnych terapii, ale ponieważ diagnostyka nie jest odpowiednio wykonywana, pacjenci nie mogą z nich korzystać. Niewiele im zatem przychodzi z tego, że na listę refundacyjną trafiają super nowoczesne leki immunokompetentne, czy celowane - zauważyła Aleksandra Wilk.

- Wydawałoby się, że światełkiem w tunelu jest wprowadzenie od grudnia badania sekwencjonowania nowej generacji NGS. Problem polega na tym, że badanie to wykonują 3-4 ośrodki w Polsce, a pacjentów z rakiem płuca mamy rocznie ok. 23 tys. Łatwo sobie wyobrazić, jaka ich część może być w ten sposób przebadana - wskazywała.

Koordynator opieki onkologicznej. "Pacjenci mają inne oczekiwania"

- Czy ten problem da się szybko rozwiązać? Naszym zdaniem tak, bo istnieją jednak ośrodki, które są w stanie diagnozować bardzo szybko. Wydaje się, że jest to kwestia organizacji. Dlatego tak bardzo czekamy na Lung Cancer Unity, których wdrożenie rozwiązałoby wszystkie te problemy. Niestety, widzimy tu duże opóźnienia - zaznaczyła.

Aleksandra Wilk przypomniała, że pacjenci są dodatkowo bardzo zagubieni w systemie. Nie wiedzą, gdzie mają szukać pomocy, a gdy już trafią pod właściwy adres często okazuje się, że jest za późno.

- W systemie pojawił się wprawdzie koordynator opieki onkologicznej, ale chorzy mają nieco inne oczekiwania. Chcieliby, aby roztoczono nad nimi opiekę już od poziomu lekarza POZ, od momentu, gdy w wynikach badań pojawią się pierwsze niepokojące sygnały. To oszczędziłoby im krążenia po specjalistach i ośrodkach, często na terenie całego kraju, w poszukiwaniu możliwości rozpoczęcia leczenia - wyjaśniła.

Czas trwania diagnostyki to nawet pół roku. "Ten problem trzeba rozwiązać"

Prof. Paweł Krawczyk z Katedry i Kliniki Pneumonologii, Onkologii i Alergologii, kierownik Pracowni Immunologii i Genetyki Uniwersytetu Medycznego w Lublinie zwrócił natomiast uwagę na czas trwania diagnostyki.

- W sytuacjach, gdy wydłuża się on do ponad pół roku, rzeczywiście może się zdarzyć, że część pacjentów w ogóle jej nie doczeka - zaznaczył.

- Najpierw zajmuje czas dotarcie od lekarza pierwszego kontaktu do specjalisty, a następnie wykonanie badań zleconych przez specjalistę. Od pobrania materiału od pacjenta zaczyna się z kolei cała procedura patomorfologiczno-genetyczna. Dopiero od otrzymania wyników badania patomorfologicznego, a można na nie czekać od dwóch do nawet kilkunastu tygodni, zaczynamy diagnostykę czynników predykcyjnych, tj. kwalifikujących do leczenia - wyjaśnił prof. Krawczyk.

- To także zabiera bardzo dużo czasu, m.in. ze względu na konieczność wypożyczenia materiału patomorfologicznego w celu przesłania go do laboratorium genetycznego. Wszystko razem może trwać pół roku. Po upływie tego czasu u wielu chorych nie ma już potrzeby badania czynników predykcyjnych, ponieważ są oni w tak złym stanie sprawności, że na zastosowanie leczenia systemowego jest za późno - podkreślił.

- Problemów jest jak widać mnóstwo. Można je rozwiązać, ale tylko dzięki regulacjom systemowym, które ujednolicą sposób wykonywania diagnostyki u wszystkich pacjentów, nie tylko tych leczonych w dużych centrach onkologii, ale także tych, którzy mieszkają daleko od nich i którzy mają bardzo utrudniony dostęp do badań - podsumował ekspert.

"Potrzebna sieć laboratoriów sekwencjonowania genomu nowej generacji"

Z kolei prof. Rodryg Ramlau, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu nie ukrywał w trakcie debaty, że na co dzień spotyka się z sytuacjami, gdy chorzy trafiają do jego kliniki bez analiz diagnostycznych umożliwiających wdrożenie nowoczesnej terapii.

- Brak wykonania u pacjenta z NDRP diagnostyki molekularnej jest karygodne. O możliwościach stosowania terapii ukierunkowanych molekularnie mówimy i szkolimy w tym zakresie od niemal dekady. Dlatego uważam, że niewykonanie badań molekularnych jest na granicy błędu lekarskiego - ocenił ekspert.

Jak mówił, musi istnieć możliwość wykonania tych badań bardzo szybko i precyzyjnie, ponieważ lekarze będą mieli do dyspozycji coraz więcej możliwości personalizowanego leczenia.

- Wyrywkowe analizy molekularne wykonywane obecnie już teraz nie wystarczają. Potrzebna jest sieć laboratoriów umożliwiających sekwencjonowanie genomu nowej generacji - podkreślił prof. Ramlau.

"Diagnostyka i leczenie raka płuca w Lung Cancer Unit"

Prof. Tadeusz Orłowski, kierownik Kliniki Chirurgii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie zaznaczył, że na złe ocenianie przez pacjentów systemu opieki nad chorymi z rakiem płuca składa się cały szereg czynników. Jak mówił, w małych ośrodkach pacjenci są nie tylko leczeni nieoptymalnie, ale także diagnozowani nieoptymalnie. Dlatego oba te zakresy powinny być realizowane w dedykowanych ośrodkach, Lung Cancer Unitach, których tworzenie postulowane jest od lat.

- To sprawdzony na świecie sposób kompleksowej opieki nad pacjentem z rakiem płuca, który, z chwilą podejrzenia choroby, umożliwia postawienie chorego na ścieżce diagnostyczno-terapeutycznej, na której realizuje on kolejne etapy przechodząc „z rąk do rąk”. Takie rozwiązanie wymaga rozwiązań administracyjnych, które - mamy nadzieję - wkrótce się pojawią - wskazywał.




Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum