• PATRON HONOROWYpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Stowarzyszenie UroConti: trzeba odebrać firmom możliwość blokowania programów lekowych

Autor: MN/Rynek Zdrowia • • 15 marca 2018 11:40

Pacjenci z rakiem prostaty są zbudowani deklaracjami wiceministra zdrowia Marcina Czecha dotyczącymi planowanych zmian, w myśl których programy lekowe przestaną być przedmiotem rywalizacji między firmami farmaceutycznymi. Dlaczego jednak muszą na zmiany czekać kolejny rok? - pyta Stowarzyszenie UroConti.

FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

W trakcie debaty redakcyjnej Rynku Zdrowia dotyczącej immunoonkologii (Warszawa, 16 lutego br.), wiceminister zdrowia Marcin Czech zapowiedział zmianę przepisów dotyczących rozszerzania istniejących już programów lekowych o nowe substancje. Przyznał też, że ministerstwo ma dziś pewien problem dotyczący braku elastyczności programów lekowych, ponieważ w dużej mierze zależą od producentów leków.

- Obecnie firmy muszą zgadzać się na zmiany dopuszczające nowy, kolejny lek do programu. Dlatego planujemy w tzw. dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej wprowadzenie zmiany, pozwalającej na to, aby program lekowy zależał od ministra zdrowia, który będzie planował go wspólnie z ekspertami i konsultantami krajowymi w poszczególnych dziedzinach - powiedział Marcin Czech podczas debaty.

Pacjenci: jesteśmy ofiarami firmy farmaceutycznej
Wiceminister zdrowia zaznaczył ponadto, że programy lekowe nie mogą być przedmiotem rywalizacji pomiędzy firmami farmaceutycznymi.

- Nie mogą, ale na razie są, o czym najlepiej wiedzą pacjenci z rakiem prostaty. W sierpniu ub. roku ówczesny minister zdrowia podjął bowiem pozytywne rozstrzygnięcie, w którym lek Xtandi (enzalutamid) miał być stosowany po chemioterapii, we wspólnym programie lekowym z dotychczas stosowanym octanem abirateronu, jednak nie znalazł się na liście ogłoszonej 1 września - podaje Stowarzyszenia Osób z NTM UroConti w informacji prasowej.

- Byliśmy wstrząśnięci, kiedy dowiedzieliśmy się, kto stoi za tym, że chorzy na raka prostaty, nie mogli być leczeni tak skutecznie, jak pacjenci w całej Europie - mówi Bogusław Olawski, przewodniczący Sekcji Prostaty Stowarzyszenia Osób z NTM UroConti.

- Pismo z ministerstwa nie pozostawiało żadnych złudzeń - dodaje Olawski. - Pacjenci przeczytali w nim, że to podmiot odpowiedzialny, firma Janssen, posiadający pozwolenie na dopuszczanie do obrotu leku Zytiga (octan abirateronu), nie wyraziła zgody na zaproponowany przez resort kształt programu lekowego i że „(…) możliwość dalszego procedowania zmian jest zależna od dobrej woli podmiotu odpowiedzialnego właściwego na terytorium RP dla danego leku (…)”.

Przywrócić normalność
Już wtedy, we wrześniu 2017, pacjenci z sekcji prostaty Stowarzyszenia UroConti apelowali do ministerstwa o zmianę przepisów, które odbierają ministrowi możliwość decydowania o wprowadzeniu nowych substancji do już istniejących programów lekowych i w pewnym sensie czynią z niego zakładnika firm farmaceutycznych.

- 1 listopada, po naszych interwencjach zarówno w ministerstwie, jak i u samego producenta-monopolisty, program został wreszcie poszerzony o nowe leki w leczeniu raka prostaty u pacjentów po chemioterapii - mówi Bogusław Olawski. - Nadal jednak czujemy się dyskryminowani w związku z ograniczeniami w dostępie do leczenia u tych osób, u których chemioterapia nie ma jeszcze medycznego uzasadnienia. 

W większości krajów Europy refundowane są wszystkie dostępne terapie - w Polsce jedna. „Pacjenci ze Stowarzyszenia UroConti boją się, że firma Janssen po raz kolejny będzie chciała utrzymać monopol lekowy i odebrać lekarzom możliwość wyboru terapii najlepszej dla danego pacjenta” - czytamy w informacji Stowarzyszenia UroConti.

- Dotychczasowe zachowanie tej firmy nie pozostawia złudzeń. Będą znowu blokować poszerzenie programu - uważa Bogusław Olawski - Dlatego tak bardzo ucieszyła nas deklaracja ministra Czecha i jego determinacja, by nowe przepisy wreszcie uniezależniły możliwość rozszerzania programów lekowych od „dobrej woli podmiotu odpowiedzialnego właściwego na terytorium RP dla danego leku” - cieszy się Bogusław Olawski.

- Martwią mnie jednak dwie rzeczy: po pierwsze - że według obliczeń resortu, proces legislacyjny może potrwać nawet rok, a po drugie - że minister Czech zapowiadał te zmiany już w listopadzie, jako jeden ze swoich priorytetów. Minęły cztery miesiące i słyszymy jedynie zapowiedzi, a nic się nie dzieje. Czas ucieka, a czas to jedyna rzecz, której pacjenci z rakiem prostaty po prostu nie mają.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum