MAK/Rynek Zdrowia | 13-11-2020 18:46

Specjaliści: trzeba wdrożyć na masową skalę badania przesiewowe w raku płuca

Aktualna sytuacja epidemiologiczna nie może powstrzymywać konkretnych działań i wpływać na dalsze opóźnienia w diagnostyce i leczeniu chorych na raka płuca - stwierdzili eksperci uczestniczący w debacie, która odbyła się 12 listopada w Warszawie.

Prof. Joanna Chorostowska-Wynimko; FOT. PTWP

Debata pt. „Nowotwór płuc - wyścig z czasem, który mamy szansę wygrać. Jak zdecydowanie wcisnąć hamulec aby zwiększyć przeżycia pacjentów?” zorganizowano w ramach kampanii „Hamuj Raka! Daj Szansę Płucom”.

- Uważamy, że sytuacja w raku płuca jest alarmująca - co roku nowotwór ten diagnozowany jest u około 23 tys. osób, prawie tyle samo na niego umiera. To najczęstszy nowotwór w Polsce, zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet. Jednocześnie wydatki na program lekowy leczenia raka płuca są dopiero na 4. miejscu spośród programów lekowych w onkologii. Rak płuca zwykle diagnozowany jest w późnym stadium zaawansowania, co wiąże się ze złymi rokowaniami dla chorych, a przeżycia pięcioletnie nie napawają optymizmem: tylko 13,6% mężczyzn i 18,5% kobiet żyje 5 lat po diagnozie. W raku piersi to 77%, a w czerniaku 65% - chcemy osiągnięcia podobnych statystyk w raku płuca - przekazała Elżbieta Kozik, prezes organizacji Polskie Amazonki Ruch Społeczny.

Wyścig z czasem o życie pacjentów
Niestety tylko kilkanaście procent spośród chorych z rakiem płuca w Polsce przeżyje kolejnych 5 lat (13,6 proc. mężczyzn i 18,5 proc. kobiet). Rokowanie u chorych z rozpoznaniem raka płuca zależy ściśle od stopnia zaawansowania nowotworu w momencie diagnozy. Zgodnie ze skalą zaawansowania nowotworów, odsetek przeżyć 5-letnich, w stopniu zaawansowania IA i IB wynosi odpowiednio 49 proc. i 45 proc.; 30 proc. - w stopniu IIA; 31 proc. - w stopniu IIB; dla stopnia IIIA i IIIB odpowiednio 14 proc. i 5 proc.

Tylko około 1 proc. chorych z niedrobnokomórkowym rakiem płuca w stadium zaawansowania IV przeżywa 5 lat od rozpoznania. Przyszłość także nie napawa optymizmem. Ministerstwo Zdrowia prognozuje, że w 2029 roku odnotowanych zostanie w Polsce ponad 32,5 tys. nowych zachorowań na nowotwór złośliwy płuc, który nadal pod względem częstości występowania pozostanie dominującym nowotworem.

Kluczem do sukcesu, jakim jest zwiększenie wskaźnika 5-letnich przeżyć, jest wykrywanie większej liczby zachorowań na wczesnym etapie zaawansowania oraz wdrożenie optymalnej strategii diagnostyczno-terapeutycznej. W jaki sposób wykrywać więcej zachorowań we wcześniejszym stadium, zanim będzie za późno? Odpowiedzią jest profilaktyka wtórna, czyli badania przesiewowe w kierunku raka płuca.

Na podstawie analiz badań obserwacyjnych prowadzonych w Japonii, Stanach Zjednoczonych oraz Niemczech udowodniono, że za pomocą NDTK (niskodawkowej tomografii komputerowej) można wykryć ok. 85-93 proc. nowotworów płuca w I stopniu zaawansowania. W Polsce nie wprowadzono dotychczas badań przesiewowych raka płuca na masową skalę, choć formalnie został uruchomiony pod koniec 2019 roku (poprzedzony wieloletnim pilotażem) Ogólnopolski Program Wczesnego Wykrywania Raka Płuca za Pomocą Niskodawkowej Tomografii Komputerowej.

Program ten obecnie działa w 6 makroregionach: centralnym (woj. łódzkie, mazowieckie), południowo-wschodnim (woj. małopolskie, świętokrzyskie, podkarpackie), wschodnim (woj. lubelskie, podlaskie), północnym (woj. pomorskie, warmińsko-mazurskie, kujawsko-pomorskie), zachodnim (lubuskie, wielkopolskie, zachodniopomorskie), śląskim (woj. śląskie, opolskie, dolnośląskie).

- Dzięki zastosowaniu niskodawkowej tomografii komputerowej w badaniach przesiewowych jesteśmy w stanie wykryć chorobę w takim stadium, które daje  szansę na pełne wyleczenie. Jak potwierdzają międzynarodowe doświadczenia, przypadki wcześnie wykryte dają szanse na ponad 90-procentowe przeżycia długoletnie. Potrzebna jest nadal jednak edukacja społeczna i mobilizacja osób z grup ryzyka, spełniających kryteria włączenia do programu, do zgłaszania się na badania profilaktyczne - powiedział prof. Tadeusz Orłowski, kierownik Kliniki Chirurgii w warszawskim Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc.

- Tymczasem pandemia przyniosła nowe problemy, niemal zaprzestaliśmy diagnozowania raka płuca. Mamy sytuację absolutnie alarmującą. Większość oddziałów pulmonologicznych szpitali została przekształcona na odziały covidowe.  Dlatego proponujemy aby w każdym województwie został wyznaczony jeden ośrodek pulmonologiczno-torakochirurgiczny, do którego lekarze POZ powinni kierować pacjentów - dodał prof. Orłowski.

Skierujmy diagnostykę na odpowiednie tory
Właściwa i szybka diagnostyka otwiera pacjentowi drzwi do spersonalizowanej, tj. jak najlepszej dla niego terapii. Punkt wyjścia stanowi bronchoskopia, czyli badanie polegające na pobraniu wycinka, płynu lub popłuczyn z oskrzeli i płuc. To materiał umożliwiający oznaczenie biomarkerów, pozwalających na kwalifikację do nowoczesnego leczenia celowanego. Problem stanowi jednak brak ustandaryzowania procedur, a także opóźnienia czasowe wynikające z przedłużającego się procesu diagnostycznego.

- Każdy pacjent, który wchodzi na ścieżkę diagnostyczną powinien mieć wykonany pełen panel badań patomorfologicznych i molekularnych, jednoczasowo i zgodnie ze standardami postępowania. Diagnostyka powinna być realizowana kompleksowo i z zachowaniem standardów jakościowych, niezależnie od regionu zamieszkiwania. Fragmentaryczne, etapowe wykonywanie badań prowadzi do nieuzasadnionej zwłoki czasowej, utraty bezcennego materiału biopsyjnego, i jest zwyczajnie drogie - wyjaśnia prof. Joanna Chorostowska-Wynimko, kierownik Zakładu Genetyki i Immunologii Klinicznej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

W kierunku optymalnych rozwiązań
W terapii raka płuca kluczowe jest jak najszybsze wdrożenie i skoordynowanie leczenia zgodnie z aktualnymi wytycznymi postępowania. Dlatego zespół najwybitniejszych polskich ekspertów opracował propozycję powołania tzw. Lung Cancer Units, czyli sieci placówek skoordynowanej opieki nad chorymi z rakiem płuca.

To optymalne rozwiązanie organizacyjne, angażujące zespół specjalistów: onkologów, radio- i chemioterapeutów, chirurgów onkologicznych, psychologów klinicznych i rehabilitantów w diagnostykę i leczenie pacjenta od samego początku i na każdym jego etapie, gwarantujące wysoką jakość i szybkość całego procesu leczenia. W maju 2019 roku prace nad Lung Cancer Units zostały wstrzymane. Według informacji przekazanych ze strony Ministerstwa Zdrowia projekt zostanie przekazany do konsultacji publicznych w pierwszym kwartale 2021 roku.

Na liście postulatów kampanii „Hamuj Raka! Daj Szansę Płucom” znalazła się również lepsza dostępność do procedur medycznych, zgodnych ze światowymi rekomendacjami, w tym szczególną uwagę zwrócono na leczenie radykalne dające szansę na wyleczenie. Leczeniem takim jest przede wszystkim zabieg chirurgiczny, jednak w zdecydowanej większość przypadków (ok. 80%) nie można go wykonać ze względu na zbyt duże zaawansowanie choroby. Dlatego eksperci i pacjenci postulują o większe nakłady na profilaktykę wtórną pozwalającą wykryć nowotwór we wcześniejszym stadium.

Poza profilaktyką wtórną wielką szansą na wyleczenie raka płuca dla pacjentów z nieoperacyjnym miejscowo zaawansowanym rakiem płuca stanowi zastosowanie leczenia radykalnego w postaci jednoczasowej radio-chemioterapii uzupełnionej leczeniem z wykorzystaniem durwalumabu.

Lista priorytetów refundacyjnych
Biorąc pod uwagę cel kampanii, jakim jest dwukrotne zwiększenie wskaźnika 5-letnich przeżyć, wśród postulatów wymieniono udostępnienie durwalumabu, pembrolizumabu oraz ozymertynibu tj. leków o największym wpływie na wydłużenie życia pacjentów z rakiem płuca. Co istotne, te same leki znalazły się na liście priorytetów refundacyjnych - TOP 10 ONKO, niedawno opracowanej przez konsultanta krajowego oraz konsultantów wojewódzkich w dziedzinie onkologii klinicznej, jak również ekspertów z dziedziny farmakoekonomiki.

- Efektywność leczenia raka płuca w Polsce można zwiększyć. Decyduje o niej diagnostyka, dostęp do nowoczesnych terapii i sprawna organizacja procesu leczenia. Konieczne jest doinwestowanie tych obszarów proporcjonalnie do wskaźnika zachorowań i zgonów. To właśnie reżim budżetowy w realiach pandemii powinien skłonić do zwrócenia uwagi na optymalne rozwiązania, w tym na terapie, które przynoszą największą wartość kliniczną - całkowite wyleczenie lub istotne wydłużenie przeżycia chorych. Wówczas możliwe będzie radykalne, co najmniej dwukrotne, zwiększenie przeżycia 5-letniego pacjentów, które obecnie w raku płuca wynosi zaledwie 15 proc. - powiedział prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej.

Mimo że nowotwór płuca dotyka największej liczby pacjentów onkologicznych to jego finansowanie nie jest na pierwszym miejscu pod względem kosztów dla NFZ. Koszt finansowania programu lekowego leczenia raka płuca wyniósł w 2019 r. około 199 mln zł, podczas gdy wydatki NFZ na program lekowy leczenia raka piersi wyniosły ok. 430 mln zł, raka jelita grubego 215 mln zł, a szpiczaka plazmocytowego ok. 201 mln zł.