• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Specjaliści: polscy pacjenci mają utrudniony dostęp do protonoterapii

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 11 lipca 2017 18:14

Radioterapia protonowa jest bezpieczniejszą metodą leczenia chorych na nowotwory niż tradycyjna radioterapia. Dlatego zaleca się ją np. u dzieci. W Polsce dostęp do tej metody jest wciąż niewielki, gdyż prowadzi ją tylko jeden ośrodek w kraju - oceniają eksperci.

Specjaliści: polscy pacjenci mają utrudniony dostęp do protonoterapii
FOT. PAN; zdjęcie ilustracyjne

O swoim pomyśle na zwiększenie dostępności tej innowacyjnej metody leczenia w onkologii mówili przedstawiciele lekarzy, pacjentów i naukowców we wtorek (11 lipca) na śniadaniu prasowym w Warszawie.

Prof. Julian Malicki, dyrektor Wielkopolskiego Centrum Onkologii przedstawił na spotkaniu zainicjowany kilka lat temu projekt INPRONKO, który zakłada utworzenie centrum i systemu radioterapii protonowej w Wielkopolsce. Wyjaśnił, że INPRONKO jest akronimem oznaczającym innowacyjną protonoterapię w onkologii. - Ten projekt przyniesie korzyści przede wszystkim pacjentom onkologicznym, ale też naukowcom i całemu krajowi - przekonywał specjalista.

Metoda skuteczna, ale znacznie droższa
Protonoterapia jest metodą bardzo skuteczną, a zarazem ok. trzykrotnie droższą niż standardowa radioterapia. Jej ogromną zaletą jest wysoka precyzja - protony uszkadzają komórki w guzie nowotworowym, ale nie niszczą zdrowych tkanek, dlatego jest to metoda bezpieczniejsza i powoduje znacznie mniej powikłań popromiennych.

- Z tych przyczyn, uznanymi - również przez NFZ - wskazaniami do stosowania radioterapii protonowej są guzy nowotworowe u dzieci i młodzieży do 18. roku życia, czyli do ukończenia rozwoju organizmu - przypomniał prof. Piotr Milecki, konsultant w dziedzinie radioterapii onkologicznej dla województwa wielkopolskiego.

- Jest to powodowane m.in. tym, że im młodszy pacjent, u którego stosujemy radioterapię, tym istnieje większe ryzyko powstania u niego tzw. wtórnego nowotworu popromiennego - wyjaśnił. Przy zastosowaniu protonoterapii to ryzyko jest istotnie mniejsze.

Innymi wskazaniami do zastosowania tej metody są: czerniak gałki ocznej (siatkówki oka), nowotwory głowy i szyi oraz nowotwory centralnego układu nerwowego, w tym mózgu.

Na świecie
protonoterapię stosuje się także w przypadku innych nowotworów położonych blisko narządów krytycznych dla życia. Są to m.in. rak trzustki, pęcherza moczowego, prostaty. Trwają badania nad stosowaniem jej u pacjentów z rakiem płuca.

Prof. Malicki podkreślił w rozmowie z PAP, że ze względu na korzyści, jakie niesie ta metoda, standardy międzynarodowe mówią, iż dla populacji ok. 10 mln ludzi warto zbudować jeden ośrodek radioterapii protonowej. W Polsce obecnie działa jeden taki ośrodek - jest to Centrum Cyklotronowym Bronowice, które współpracuje z Centrum Onkologii w Krakowie. - Z tego, co wiem, obecnie chorych leczonych radioterapią protonową w kraju liczy się zaledwie w dziesiątkach - powiedział specjalista.

Według niego wskazania do zastosowania protonoterapii ma ok. 10 proc. pacjentów wymagających radioterapii (ok. 10 tys. chorych), ale na razie eksperci chcieliby móc ją stosować u 2 proc. W ośrodku, który ma powstać w ramach projektu INPRONKO, byłoby to kilkuset do 1 tysiąca pacjentów.

Obalanie mitu
- Chciałbym obalić mit, że ta terapia jest za droga i nas na nią nie stać. Jeżeli rocznie NFZ wydaje na leczenie onkologiczne 8 mld złotych, z czego blisko 900 mln na radioterapię, to kilkadziesiąt milionów, które rocznie wydamy na radioterapię protonową to jest ułamek kosztów - argumentował prof. Malicki.

Dodał, że Wielkopolskie Centrum Onkologii rocznie przeznacza 25 proc. swojego budżetu na leki onkologiczne, które często nie są w stanie wyleczyć z choroby nowotworowej, tymczasem protonoterapia jest w ogromnej większości przypadków stosowana w celu wyleczenia pacjenta. - Trzeba podkreślić, że koszty leczenia protonoterapią kilkuset osób rocznie w żaden sposób nie zaważą na budżecie centrum - ocenił.

Prof. Malicki zaznaczył, że projekt ma mieć również wymiar naukowy. - Chcemy nie tylko zajmować się leczeniem pacjentów we wskazaniach potwierdzonych na świecie, ale jako kraj o dużym potencjalne badawczym chcemy się włączyć w badania naukowe, m.in. nad nowymi wskazaniami - powiedział.

Liczą na wsparcie ze strony resortu zdrowia
Prof. Krzysztof Kurek, dyrektor Narodowego Centrum Badań Jądrowych (NCBJ), ocenił, że INPRONKO jest bardzo dobrym projektem - nie tylko z punktu widzenia pacjentów i technologii medycznych.

- Zbudowanie tego urządzenia jest wyzwaniem technologicznym. To jest okazja dla lekarzy zajmujących się kliniką, ale też dla inżynierów zajmujących się technologią. W wielu wypadkach maszyny protonowe są maszynami służącymi nauce. Zdobycie doświadczenia w tym zakresie daje nam szansę robienia pewnych elementów do największych urządzeń tego typu na świecie - ocenił.

Oprócz Wielkopolskiego Centrum Onkologii i NCBJ, kluczowymi partnerami projektu są: Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu oraz Uniwersytet Medyczny w Poznaniu. - Mamy też podpisane umowy z samorządami pięciu województw Polski Zachodniej - wielkopolskiego, zachodniopomorskiego, lubuskiego, opolskiego i dolnośląskiego - o współpracy w tym zakresie - przypomniał prof. Malicki.

Wartość projektu jest szacowana na 250 mln zł. Jego realizacja wymaga wsparcia ze strony różnych resortów, w tym m.in. Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Rozwoju.  - Bardzo liczymy też na wsparcie Ministerstwa Zdrowia - podkreślił ekspert.

Joanna Morga (PAP)

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum