• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Skierowanie "na cito" to tylko świstek papieru? Ministerstwo Zdrowia odpowiada na zarzuty dziennikarzy

Autor: Piotr Wróbel • Źródło: Rynek Zdrowia28 czerwca 2022 06:00

Jak to możliwe, że w 13 ośrodkach hematoonkologii odmówiono pacjentce przyjęcia "na cito"? Taka informacja obiegła media dokładnie w tym samym dniu, w którym wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski przedstawiał informację na temat dostępności do leczenia pacjentów hematoonkologicznych. Złożył kilka obietnic.

Skierowanie "na cito" to tylko świstek papieru? Ministerstwo Zdrowia odpowiada na zarzuty dziennikarzy
Hematoonkologia. Ile czasu chorzy oczekują na przyjęcie? Fot. Shutterstok
  • Według danych Ministerstwa Zdrowia połowa pacjentów hematoonkologiczych jest przyjmowana w czasie krótszym niż 10 dni od momentu zgłoszenia się ze skierowaniem do szpitala
  • Tyle teorii, bo jak podała Wirtualna Polska ciężko chorzy na białaczki ludzie umierają bez dostępu do leczenia szpitalnego, diagnozy są skrajnie spóźnione, a NFZ przekazuje kłamliwe dane dotyczące kolejek
  • Prof. Ewa Lech-Marańda: Zadaniem kierownika oddziału hematologii jest taka analiza skierowań i takie pokierowanie chorymi, aby rozdzielić pacjentów pilnych od stabilnych
  • "Myślę, że w żadnym oddziale hematologicznym nie zdarza się, aby pacjent z rozpoznaniem ostrej białaczki nie został przyjęty w ciągu kilku dni"
  • Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski złożył kilka obietnic dotyczących dostępności do lecznictwa onkologicznego

Ministerstwo Zdrowia o kolejkach w hematoonkologii. Co mówią dane?

W Wirtualnej Polsce ukazał się w poniedziałek artykuł, który pokazywał, że ciężko chorzy na białaczki ludzie umierają bez dostępu do leczenia szpitalnego, diagnozy są skrajnie spóźnione, a NFZ przekazuje kłamliwe dane dotyczące kolejek.

Jeśli mielibyśmy zaufać danym podanym na stronie NFZ większość oddziałów jest w stanie przyjąć pacjenta ze skierowaniem wystawionym w trybie pilnym z dnia na dzień. Na miejsce w niektórych oddziałach trzeba - sugerując się danymi przekazywanymi przez NFZ - poczekać kilka dni - zauważa WP.

- To jedno wielkie kłamstwo. Proszę sprawdzić, jak jest w rzeczywistości - przekazał hematolog, który chce pozostać anonimowy.

Dziennikarz WP postanowił zatem zadzwonić do kilkunastu szpitali w całej Polsce. W żadnym z nich nie uznano skierowania w trybie pilnym do przyjęcia do szpitala.

Oczekiwania kontra rzeczywistość 

Tekst ukazał się rano w poniedziałek, po południu tego samego dnia obradowała senacka komisja zdrowia, na której wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski przedstawiał informację na temat dostępności do leczenia pacjentów hematoonkologicznych. 

Michał Dzięgielewski, dyrektor Departamentu Lecznictwa Ministerstwa Zdrowia zapewniał, że ministerstwo przyjrzało się "jak naprawdę wygląda realizacja przyjęć na oddziały hematologiczne dla dorosłych".

Trafiają tam pacjenci nie tylko ze schorzeniami onkologicznymi, także niedokrwistością, na tych oddziałach prowadzona jest też np. diagnostyka skaz krwotocznych. Około 80 proc. z tych przyjęć, to przyjęcia w stanie stabilnym, czyli przyjęcia pacjentów, którzy są przyjmowani do planowej diagnostyki i planowego leczenia.

- Połowa pacjentów jest przyjmowana w czasie krótszym niż 10 dni od momentu zgłoszenia się ze skierowaniem do szpitala. 4871 pacjentów z 5550 przyjętych, czyli znakomita ich większość, bo to jest praktycznie 80 proc., było przyjmowane w czasie poniżej miesiąca. Pozostałe przypadki przyjęcia - do dwóch miesięcy i ponad dwa miesiące, to odpowiednio 505 i 174 pacjentów - referował dyr. Dzięgielewski, opierając się na ministerialnych danych.

"My chcemy ocenić jak to wygląda wiarygodnie"

- Sytuacja, przynajmniej z tych raportów, które oglądamy, nie wydaje się być aż tak dramatyczna jakby to przebijało z artykułów w mediach. 35 proc. oddziałów hematologicznych w ogóle nie wykazywało w swoich raportach żadnych pacjentów oczekujących na przyjęcie - podkreślał.

Problem jednak w tym, że tym danym nie można zaufać. 

Beata Małecka-Libera, przewodnicząca senackiej komisji zdrowia, zwróciła uwagę na porażającą wymowę artykułu w WP. - Wykonano 13 telefonów do różnych placówek i w żadnej nie przyjęto na cito pacjenta. Chciałabym, żeby pan i konsultant krajowa w dz. hematologii powiedzieli o tym jaka jest rzeczywista dostępność z państwa punktu widzenia, bo my chcemy ocenić jak to wygląda wiarygodnie - mówiła, dopytując dyr. Dzięgielewskiego.

Dyrektor odpowiedział: - Trudno nam zweryfikować dane w artykule.

Dał natomiast do zrozumienia, iż do danych kolejkowych publikowanych na stronie NFZ trzeba podchodzić z pewną ostrożnością: - Pamiętam w NFZ akcje tego typu, gdy dane kolejkowe, które mieliśmy zgłaszane przez świadczeniodawców jako terminy przyjęć były weryfikowane przez pracowników NFZ. Sprawdzali na ile są one wiarygodne. Nie mamy innej możliwości zdobycia informacji o najbliższym wolnym terminie przyjęcia na oddział czy do poradni, jak tylko w oparciu o informację, którą świadczeniodawcy codziennie sami przekazują - przyznał.

Jak podkreślił, trudności w dostępie do świadczeń w hematoonkologii nie można tłumaczyć limitem ich  finansowania, bo takiego nie ma: - Wszystko co jest związane z onkologią płacone jest w stu procentach i tu nie ma żadnej bariery finansowej.

W ocenie dyr. Dzięgielewskiego rozmawiając o przyjęciach na hematoonkologię trzeba zauważyć, iż - jak to określił - w ostatnich czasach nastąpiła dość mocna inflacja określenia „cito” na skierowaniu, w tym i na tak specjalistycznym, jak skierowanie hematologiczne.

Rozmawiamy o czasie przyjęcia na oddział hematologiczny.  A czas oczekiwania do poradni hematologicznej? - dopytywała dociekliwie Beata Małecka-Libera.

- Mamy informację, że oczekuje się minimum 2 miesiące na porady. Zatem pacjent najpierw trafia do poradni po dwóch miesiącach. Tam mu ewentualnie wyznaczają kierunek dalszego postępowania i dopiero wtedy trafia do szpitala i tam znowu czeka. No to już nie jest to miesiąc, ale dużo dłużej - mówiła.

Dyr. Michał Dzięgielewski odpowiedział, że nie ma przygotowanych danych dotyczących czasu oczekiwania do poradni.

Kadry, łóżka, niedoszacowanie procedur

 Jak natomiast przyznał, pacjent który trafia ze skierowaniem do szpitala a nie do AOS powinien mieć możliwość zrealizowania porady ambulatoryjnej przyszpitalnej - W tej chwili zastanawiamy się nad tego typu rozwiązaniem. Nie ma żadnych przeszkód formalnych, żeby pacjent został zbadany, ale nie bardzo to może zostać rozliczone - poinformował dyrektor.

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski zaznaczył: - To jest problem, który zgłaszają nam świadczeniodawcy i mają rację. W najbliższym czasie wpiszemy w ustawie o świadczeniach zdrowotnych odpowiednią zmianę, gdyż nie każdy przypadek pacjenta, który ma skierowana do szpitala w rzeczywistości wymaga leczenia w trybie szpitalnym. Dostrzegamy krytyczne znaczenie tej kwestii.

Konsultant krajowy dz. hematologii prof. Ewa Lech-Marańda odnosząc się do wątku dostępności do świadczeń w hematoonkologii podała, że istotnie mamy za mało lekarzy, za mało jest też łóżek hematoonkologicznych.

Na koniec grudnia 2021 roku mieliśmy 556 czynnych hematologów, co daje wskaźnik 1,46 specjalisty hematologa na 100 tys. mieszkańców. Optymalny wskaźnik powinien wynosić powyżej 2-2,5. Mamy 48 ośrodków hematologicznych, z tego 17 klinik uniwersyteckich lub w instytutach i 31 oddziałów hematologicznych. Według raportów konsultantów wojewódzkich dysponują one łącznie 1509 łóżkami hematologicznymi. - Obłożenie łóżek hematologicznych jest ponad 100-procentowe. To oznacza, że na pewno mamy niedobory tych łóżek  - mówiła profesor.

Jak dodała, dyrektorzy szpitali niechętnie otwierają oddziały hematologiczne ze względu na poziom ich rentowności: -  Oczywiście leki, chemioterapia są refundowane, ale jest cały szereg leków potrzebnych do właściwego prowadzenia pacjenta hematologicznego. Chociażby antybiotyki przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze, leki przeciwwirusowe. A to pochłania ogromne koszty. Te koszty niejednokrotnie nie są pokrywane przez wycenie świadczeń.

Profesor przywołała w tym miejscu prowadzoną ok. 4 lata temu przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wycenę świadczeń w instytutach. Ta wycena pokazywała niedoszacowanie samych hospitalizacji w hematoonkologii na poziomie 30-40 proc.

Konsultant krajowa: Myślę, że w żadnym oddziale hematologicznym to się nie zdarza

Konsultant przekonywała, że jednym z powodów oczekiwania na pilne przyjęcie do leczenia hematoonkologicznego jest nadmiar skierowań "na cito". - Lekarz na poziomie szpitala ocenia morfologię i nierzadko mamy do czynienia z białaczką, ale nie ostrą lecz przewlekłą limfocytową, która powinna być diagnozowana na poziomie poradni - twierdzi.

Jak przekonywała lekarz hematolog musi mieć możliwość weryfikacji skierowania. - I zadaniem kierownika oddziału hematologii jest taka analiza skierowań i takie pokierowanie chorymi, aby rozdzielić pacjentów pilnych od pacjentów stabilnych. Aby mieć wiedzę i zdecydować, kto może być i powinien być leczony w szpitalu, a kto powinien mieć wykonaną diagnostykę w trybie ambulatoryjnym. 

- Myślę, że w żadnym oddziale hematologicznym nie zdarza się, aby pacjent z rozpoznaniem ostrej białaczki czy ostrej białaczki szpikowej, czy ostrej białaczki limfoblastycznej lub agresywnego chłoniaka nie został przyjęty w ciągu kilku dni. Dlatego bardzo proszę, aby właściwie odczytywać pewne informacje dotyczące hematologii.

- To nie jest wszystko takie proste i wydaje mi się, że artykuł, który został przywołany jest powierzchowny merytorycznie - mówiła konsultant, ale nie podjęła polemiki z tezami tam zawartymi.

Według konsultant na czas oczekiwania na przyjęcie do szpitala mają też wpływ trudności z przekazaniem chorych paliatywnych z oddziałów hematologii do hospicjów, co blokuje łóżka. - Nie mamy możliwości przekazania chorego do hospicjów, dlatego że w hospicjach nie ma możliwości przetaczania preparatów krwiopochodnych. Umożliwienie takiej procedury w hospicjach zdecydowanie usprawniłoby działanie oddziałów hematologicznych - oceniła.

Obietnice wiceministra

Jak z kolei powiedział prof. Krzysztof Jamroziak z Kliniki Hematologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, odnosząc się do obrazu dostępności leczenia i diagnostyki hematoonkologicznej ukazanego w artykule "z przykrością muszę powiedzieć, że on w dużym stopniu jest prawdziwy".

Próbował tłumaczyć skąd wynika dysonans między rejestrowanym czasem oczekiwania na przyjęcie do oddziału hematologii a czasem oczekiwania rzeczywistym: - My statystycznie dysponujemy tymi skierowaniami, które są zarejestrowane w szpitalu. Natomiast, jeżeli pacjent dowiaduje się, że czas oczekiwania będzie długi, to po prostu tego skierowania nie rejestruje i szuka innego szpitala.

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski na koniec posiedzenia senackiej komisji zdrowia złożył kilka obietnic dotyczących dostępności do lecznictwa onkologicznego.

- Jeśli chodzi o kwestię związaną z terapii paliatywną to obiecuję, że się tym zajmiemy. Temat jest bardzo trudny, związany możliwościami transfuzji i m.in. ze specjalnymi uprawnieniami diagnostów laboratoryjnych. Przejrzymy procedury, by rozważyć, którzy pacjenci mogą być leczeni w trybie ambulatoryjnym. To też obiecuję - powiedział wiceminister.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum