• PATRON HONOROWYpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Rak prostaty. Są pacjenci, którzy tkwią w terapeutycznej próżni. Można to zmienić

Autor: PW • Źródło: Rynek Zdrowia11 października 2021 17:56

Istnieje niewielka grupa, licząca około 400 mężczyzn z rakiem prostaty, u których po wystąpieniu oporności na hormonoterapię kastracyjną nie wdraża się kolejnego etapu leczenia do czasu wykrycia przerzutów. Są już jednak rekomendowane terapie, które na tym etapie mogą być skutecznie zastosowane - zwracają uwagę eksperci.

Rak prostaty. Nieliczna grupa mężczyzn po wystąpieniu oporności na hormonoterapię kastracyjną, by otrzymać nowoczesne leczenie musi oczekiwać na przerzuty wykrywalne w obrazie radiograficznym. Badanie PSA nie wystarczy. Fot. Shutterstock
  • W ograniczonej grupie pacjentów z rakiem prostaty z opornością na hormonoterapię kastracyjną metody diagnostyki obrazowej nie pozwalają wykryć zmian o charakterze przerzutowym
  • U tych chorych, pacjentów M zero, podjęcie kolejnego etapu leczenia następuje dopiero po wykryciu rozsiania nowotworu
  • U pacjentów M zero przy zastosowaniu nowoczesnych leków antyandrogenowych możliwe jest wydłużenie czasu do ujawnienia się przerzutów nowotworowych o około dwa lata
  • Program lekowy B.56. „Leczenie opornego na kastrację raka gruczołu krokowego” wymaga optymalizacji, włączenia nowych leków oraz zmiany zapisów, tak, by odpowiadały aktualnym wytycznym - postulują eksperci

Rak prostaty to najczęściej występujący nowotwór u mężczyzn. Doprowadza u nich do 19,6 proc. zachorowań i powoduje ok. 10 proc. wszystkich zgonów na nowotwory złośliwe. Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że odnotowujemy w Polsce wzrost liczby zachorowań i zgonów z powodu raka gruczołu krokowego. W 2014 roku na raka prostaty zachorowało ok. 12 tysięcy i zmarło z tego powodu 4,4 tys. mężczyzn. W 2018 roku odpowiednie dane to 16 tysięcy zachorowań i 5,6 tysiąca zgonów.

- Zatem w okresie 5 lat nastąpił wzrost liczby zachorowań  o 25 proc. i wzrost liczby zgonów o 20 proc. - wylicza dr Jakub Gierczyński, ekspert systemu ochrony zdrowia.

Jak podkreśla, w raku prostaty, podobnie jak w przypadku innych nowotworów, szybka diagnoza i dostęp do skutecznej terapii chirurgicznej i farmakologicznej to kluczowe elementy skutecznego leczenia.

O sytuacji chorych z rakiem prostaty, szczególnie z tzw. grupy M zero, eksperci rozmawiali podczas spotkania prasowego zorganizowanego przez Dziennikarski Klubu Promocji Zdrowia i Instytut Komunikacji Zdrowotnej pt.: Czy w raku prostaty osiągnęliśmy już wszystko? Perspektywa kliniczna i systemowa.

Diagnoza - leczenie - oporność

Prof. Piotr Radziszewski, urolog, kierownik Kliniki Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wyjaśnia, że będziemy rozpoznawać coraz więcej nowotworów prostaty, podobniej jak ma to miejsce w krajach Zachodniej Europy, ale na wcześniejszym etapie.

- Umieralność powinna się ustabilizować, jeśli będziemy leczyli pacjentów zgodnie ze standardami. Gro nowotworów prostaty, co bardzo ważne, rozpoznajemy i leczymy, gdy nie są one jeszcze chorobą rozsianą – mówi profesor, podkreślając, że w niektórych krajach, które dobrze radzą sobie z diagnostyką raka prostaty, tylko 3 do 5 proc. pacjentów ma pierwotnie rozpoznaną chorobę rozsianą.

Jeśli choroba zostanie wykryta odpowiednio wcześnie, terapia opiera się na leczeniu radykalnym, metodami chirurgicznymi lub radioterapii. Jednak u części pacjentów pod wpływem stosowanego leczenia z wykorzystaniem klasycznych form hormonoterapii o założeniu kastracyjnym, nowotwór staje się na nie oporny.

Większość chorych, gdy pojawia się oporność na kastrację, ma już przerzuty. Jednak w ograniczonej grupie pacjentów z opornością na hormonoterapię metody diagnostyki obrazowej nie pozwalają wykryć zmian o charakterze przerzutowym.

Stan terapeutycznej próżni

- To progresja choroby na poziomie obrazu mikroskopowego. Przerzuty nie są widoczne w klasycznej diagnostyce radiograficznej z wykorzystaniem czy to tomografii komputerowej, czy scyntygrafii kości. Natomiast rosnące stężenie czynnika PSA pokazuje, że jednak progresja następuje. Po pewnym czasie dochodzi u pacjentów do specyficznej, biologicznej przemiany guza, który wyzwala się spod kontroli kastracji farmakologicznej - wyjaśnia dr hab. Jakub Żołnierek, onkolog kliniczny z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie.

Zaznacza: - Są to chorzy, u których skoro nie ma przerzutów, czyli gdy nie identyfikujemy czynnika bezpośrednio zagrażającego zdrowiu i życiu, nie jest potrzebne stosowanie toksycznej chemioterapii. Jej podanie razem z terapią hormonalną też nie przekłada się na wydłużenie czasu przeżycia.

Pacjenci z tej grupy to tzw. pacjenci CRPC M0 (M zero). W Polsce jest ich około 400. Z powodu braku stwierdzenia przerzutów, nie mają możliwości leczenia, choć w ciągu ostatnich lat pojawiły się skuteczne formy terapii dla tej grupy chorych.

Pacjenci z kastracyjno opornym nieprzerzutowym rakiem prostaty, to chorzy zwykle w dobrej kondycji ogólnej, często aktywni zawodowo, realizujący się społecznie i rodzinnie. Skuteczne leczenie na tym etapie choroby daje im możliwość normalnego życia.

Szansa na wydłużenie czasu przeżycia

Jak przyznaje dr hab. Jakub Żołnierek, kluczową kwestią w przypadku chorych z grupy M zero - będących w specyficznej i szczególnie trudnej sytuacji klinicznej, wiążącej się z pewnym rodzajem bezradności czy bezczynnego czekania na ujawnienie się nowotworu w wykonywanych badaniach obrazowych - jest wprowadzenie odpowiedniego leczenia przy pomocy selektywnych inhibitorów receptora androgenowego.

- Wiemy, że nowoczesne leki antyandrogenowe mogłyby znakomicie kontrolować rozwój choroby. Efektem wykorzystania ich w leczeniu tej grupy pacjentów jest wydłużenie czasu do ujawnienia się przerzutów nowotworowych o ok. dwa lata w stosunku do obecnie dostępnych leków, a w konsekwencji czasu całkowitego przeżycia - rekomenduje dr hab. Jakub Żołnierek.

- Tych pacjentów jest w kraju kilkuset. Wszystkie światowe towarzystwa zalecają, żeby pacjenci M0 dostawali tego typu leczenie. Dzisiaj to chorzy niejako zawieszeni w terapeutycznej próżni. Gdy pojawi się przerzut, to paradoksalnie oddychają z ulgą, bo wiedzą, że będą mogli wreszcie otrzymać leczenie - mówi prof. Piotr Radziszewski.

Nowoczesne leki antyandrogenowe takie jak apalutamid, daralutamid czy enzalutamid w Polsce nie są dostępne, co z perspektywy pacjentów jest przyczyną szybszego progresu choroby i skracania życia. Natomiast z perspektywy systemowej jest to źródło wydatków ponoszonych przez NFZ na zaawansowane procedury leczenia przerzutów szybciej, niż mogłoby to nastąpić w przypadku refundacji.

Z powodu raka prostaty w 2020 roku ZUS odnotował 432 tys. dni absencji chorobowej, orzeczono 485 pierwszorazowych rent i 1000 ponownych. - Rak prostaty u mężczyzn generuje olbrzymi odsetek inwalidztwa i wczesnego wypadania z ról społecznych. To nie tylko praca, ale również bycie aktywnym rodzinnie i społecznie – mówi dr Jakub Gierczyński.

Rekomendacje ekspertów

Już w 2019 roku Europejskie Towarzystwo Urologiczne u pacjentów z rozpoznanym rakiem gruczołu krokowego opornym na kastrację, u których nie stwierdzono obecności przerzutów, rekomendowało rozpoczęcie terapii nowoczesnymi lekami antyandrogenowymi takimi lekami jak apalutamid, daralutamid czy enzalutamid.

- Te wytyczne mówią, że jest to leczenie w szczególności dedykowane pacjentom CRPC M0 z wysokim ryzykiem rozsiewu. Tu miarą jest czas podwojenia stężenia PSA krótszy niż 10 miesięcy - wyjaśnia dr hab. Jakub Żołnierek. Również̇ standardy Polskiego Towarzystwa Urologicznego zawierają̨ takie wytyczne. Podobne stanowisko przedstawia amerykańska National Comprehensive Cancer Network (NCCN).

Aktualnie w ramach funkcjonującego programu lekowego B.56 dla grupy M1 CRPC leczonych jest około 3700 pacjentów. Nie obejmuje on pacjentów M zero. Program lekowy B.56. „Leczenie opornego na kastrację raka gruczołu krokowego” wymaga optymalizacji poprzez włączenie nowych leków oraz zmianę zapisów programu, tak, by odpowiadały aktualnym wytycznym - postulują eksperci. Skąd pieniądze na zmiany?

Jak przypomina prof. Piotr Radziszewski, pacjenci z grupy M0 CRPC, którzy zgodne z międzynarodowymi wytycznymi kwalifikowałaby się do tego programu, to populacja bardzo ograniczona. A z kolei leczenie populacji M1 CRPC bardzo potanieje, w związku z pojawieniem się generyków.

Prof. Maciej Krzakowski, krajowy konsultant w dz. onkologii klinicznej w komentarzu do opracowywanego raportu „Leczenie opornego na kastrację raka gruczołu krokowego”, przygotowanego przez Instytut Komunikacji Zdrowotnej wskazuje: „Opóźnienie powstania przerzutów u chorych na raka gruczołu krokowego pozwala na utrzymanie zadowalającej jakości życia i zachowanie możliwości wypełniania funkcji społecznych, w tym aktywności zawodowych. Utrzymanie dobrego stanu zdrowia bez cech rozsiewu raka gruczołu krokowego w stadium oporności na kastrację może mieć znaczenie pod względem ekonomicznym, ponieważ chorzy nie będą przez dłuższy czas wymagali bardziej agresywnego postępowania i rokowanie będzie lepsze”.

W ocenie konsultanta krajowego „zapewnienie kompleksowości postępowania, uzasadniające korzystanie z możliwości związanych z wczesnym stosowaniem nowoczesnych inhibitorów receptorów androgenowych powinno mieć istotne znaczenie w dyskusji nad tworzeniem modelu opieki onkologicznej w naszym kraju”.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum