IB/Rynek Zdrowia | 29-05-2017 16:51

Rak płuca: problemy z diagnostyką molekularną blokują dostęp do nowoczesnych terapii

Współczesna medycyna oferuje pacjentom z rakiem płuca nowoczesne terapie celowane, które mogą przedłużyć życie chorych i poprawić jego jakość, wymagają jednak diagnostyki molekularnej. A z tym mamy w Polsce problem.

Diagnostyka nieprawidłowości genetycznych kwalifikuje do leczenia terapiami ukierunkowanymi molekularnie Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Dane World Cancer Research Fund International wskazują, że Polska zajmuje 9. miejsce wśród 20 krajów o najwyższej zachorowalności na raka płuca. Według opublikowanego w 2016 r. raportu "Obraz raka płuca w Polsce" opracowanego przez HealthQuest, Polska jest na 3. miejscu w Unii Europejskiej (za Węgrami i Danią) jeśli chodzi o zachorowalność na raka płuca w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Pod względem umieralności na ten nowotwór zajmujemy drugie miejsce po Węgrach.

Zgodnie z danymi Krajowego Rejestru Nowotworów, w 2013 r. w Polsce raportowano 21 524 nowych przypadków zachorowań na raka płuca oraz 22 628 zgonów z powodu raka płuca - najwięcej spośród wszystkich nowotworów złośliwych.

Wśród nowotworów płuca występuje najczęściej jego odmiana niedrobnokomórkowa (NDRP). To aż 85% przypadków. Podstawą leczenia raka płuca jest chirurgia, a dla pacjentów niekwalifikujących się do zabiegu chirurgicznego - radioterapia/chemioradioterapia. Przyjmuje się, że u takich chorych najlepsze efekty daje terapia skojarzona z wykorzystaniem chirurgii, radioterapii i chemioterapii. Nie dla wszystkich jednak oznacza to koniec leczenia.

Współczesna medycyna oferuje pacjentom z zaawansowanym NDRP terapie celowane, wśród których najnowsze to immunoterapia i leki antyangiogenne. Nowoczesne leczenie może przedłużyć życie chorych i poprawić jego jakość, wymaga jednak diagnostyki molekularnej. A z tym mamy w Polsce problem.

- 30 grudnia 2016 r. weszło w życie zarządzenie prezesa NFZ ws. finansowania diagnostyki genetycznej u chorych na niedziedziczne nowotwory, tj. diagnostyki nieprawidłowości genetycznych kwalifikujących do leczenia terapiami ukierunkowanymi molekularnie. W raku płuca chodzi o mutację w genie EGFR oraz rearanżację genu ALK - mówi nam prof. Paweł Krawczyk, kierownik Pracowni Immunologii i Genetyki, Katedra i Klinika Pneumonologii, Onkologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

- Po wykryciu tych nieprawidłowości i spełnieniu kryteriów określonych w programach lekowych pacjent może być leczony odpowiednimi lekami, uzyskując dużą korzyść z terapii, przede wszystkim ustąpienie objawów, wydłużenie czasu życia i czasu wolnego od progresji choroby. Problem polega na tym, że diagnostyka genetyczna, mimo iż finansowana ze środków publicznych, nie jest dostępna dla wszystkich chorych - wyjaśnia ekspert.

Dodaje, że aby wykonać diagnostykę genetyczną szpitale muszą mieć zawarte umowy podwykonawstwa z laboratoriami genetycznymi. Duże jednostki, np. Centrum Onkologii - Instytut w Warszawie, czy Świętokrzyskie Centrum Onkologii w Kielcach, mają własne laboratoria genetyczne, ich zatem ta kwestia nie dotyczy. Rzecz jednak w tym, że programy lekowe w raku płuca realizuje w Polsce ok. 110-120 różnych szpitali, często niewielkich jednostek, które nie mają umów podwykonawstwa z laboratoriami genetycznymi.

- Często nie widzą też potrzeby ich zawierania. Przyczyną jest fakt, iż diagnostyka genetyczna może być rozliczona tylko wtedy, gdy pacjent jest hospitalizowany i w ramach tej hospitalizacji diagnozowany. Wspomniane szpitale leczą jednak zwykle chorych diagnozowanych w zupełnie innym miejscu, przyjmowanych kilka miesięcy po przeprowadzeniu takiej diagnostyki. W takim przypadku koszty za badania genetyczne ponosiłby sam szpital, który nie ma już możliwości rozliczenia badania - zaznacza prof. Krawczyk.

Wskazuje ponadto, że szpitale zostały zaskoczone wejściem w życie zarządzenia, na które nikt ich nie przygotował. Obecnie wiele z nich próbuje podpisywać umowy i rozpisywać konkursy, ale większość tego nie robi, ponieważ nadal jeszcze diagnostyka genetyczna jest finansowana, choć w niewielkim stopniu, przez niektóre koncerny farmaceutyczne.

- Dyrektorzy lecznic mają nadzieję, że to się nie zmieni, ale prawdopodobnie finansowanie przez koncerny skończy się wraz z końcem 2017 r. Spowoduje to dramatyczne załamanie się diagnostyki molekularnej i dostępu do nowoczesnych metod leczenia, ponieważ szpitale zostaną nagle pozbawione tej możliwości, a jednocześnie nie przygotują umów z laboratoriami genetycznymi. Jeżeli tak się stanie, duża grupa chorych z rakiem płuca (można szacować, że nawet kilka tysięcy osób), przestanie mieć dostęp do diagnostyki genetycznej - ocenia specjalista.

- Dyrektorzy szpitali są o tym informowani, ale - ze względu na wspomniany już brak przygotowania przez NFZ wejścia w życie zarządzenia - chyba nie do końca zdają sobie sprawę z sytuacji - mówi ekspert.

- Istotnym problemem jest także brak zapewnienia jakości badań genetycznych, gdyż zarządzenie prezesa NFZ nie precyzuje, które laboratoria mogą prowadzić diagnostykę genetyczną i nie obliguje ich do prowadzenia jakiejkolwiek kontroli jakości - dodaje prof. Krawczyk.