• PATRON HONOROWYpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Rak piersi potrójnie ujemny. W USA wchodzą terapie, które zmieniają oblicze tej choroby

Autor: LJ • Źródło: Rynek Zdrowia14 listopada 2021 07:15

Jeszcze 20 lat temu czas przeżycia pacjentek z rakiem piersi był znacznie krótszy niż dzisiaj. Obecnie ten nowotwór nabrał charakteru choroby przewlekłej. Nadal jednak są białe plamy w możliwościach jego leczenia. Dotyczy to raka piersi potrójnie ujemnego.

Brak diagnostyki powoduje gorsze efekty zdrowotne FOT AdobeStock
  • Pacjentki z rakiem piersi umierały jeszcze 20 lat temu o wiele wcześniej niż obecnie
  • Dzisiaj, dzięki postępom w metodach terapii ten nowotwór nabrał wręcz charakteru choroby przewlekłej
  • Ale nadal mamy pewne białe plamy w skutecznym leczeniu, na przykład w raku piersi potrójnie ujemnym, gdzie różnica w przeżywalności osób z zaawansowanej postaci choroby, w porównaniu do innych podtypów, jest o połowę mniejsza
  • W USA do zastosowania wchodzą immunoterapie, immunochemioterapie, które zmieniają oblicze tej choroby

- Myśląc o jakości w systemie ochrony zdrowia musimy wiedzieć, czego szukamy w efektach leczenia. To jest kwestia chociażby tego, jakie mamy technologie lekowe i nielekowe, w tym całą diagnostykę (zarówno obrazowania jak i badania genetyczne) - ocenia dr Magdalena Władysiuk, prezes Stowarzyszenia CEESTAHC i wiceprzewodnicząca HTA Consulting.

Dodaje: - To jest też kwestia czasu dostępności, czyli kiedy pacjentki trafiają do szpitala, na jakim etapie, po jakim momencie od rozpoznania i jaka jest czujność onkologiczna systemu.

Często kobiety nie wiedzą, jakie objawy powinny je zaniepokoić

W jej opinii, nie do przecenienia jest rola podstawowej opieki zdrowotnej, bo często kobiety nie wiedzą, na jakie objawy powinny zwrócić szczególną uwagę.

- Przykładem są choćby bardzo nieswoiste objawy w raku jajnika. Jednocześnie kobieta może nie zaobserwować, co zmienia się w jej funkcjonowaniu, choćby narastające zmęczenie, które może być objawem pogarszającego się stanu zdrowia. Dodatkowo epidemia COVID-19 wpływa na nasz stan psychiczny i wzrost poziomu stresu - mówi ekspertka.

Przypomniała, że niedawny raport Narodowego Instytutu Onkologii pokazał, że z tego powodu mamy poważne przesunięcia w diagnostyce i jej opóźnienie.

- Dodatkowo to, że żyliśmy w dużym stresie i izolacji społecznej, będzie powodowało, że będziemy mieli prawdopodobniej więcej przypadków nowotworów. Może nie od razu w pierwszym roku, ale w końcu będzie widoczna fala. Po drugie, będziemy musieli liczyć się z tym, że brak wykonywania diagnostyki albo wykonywanie jej na późniejszych etapach, będzie powodował gorsze efekty zdrowotne - dodała.

Kolejna kwestia to dostępność leczenia.

- Nie można powiedzieć, że same leki spowodują zmianę, gdyż bardzo ważna jest też organizacja świadczeń. Mamy prawo do konstytucyjnej równości. Nie chciałabym się znaleźć jako pacjentka w sytuacji, że mieszkam w miejscowości, gdzie nie ma możliwości dostępu do unitów ginekologicznych czy breast cancer unitów. Wszystkie dane pokazują, że kompleksowość przyspiesza czas do postawienia diagnozy, a przede wszystkim przyspiesza czas do podjęcia leczenia - zaznacza dr Magdalena Władysiuk.

Drugim elementem, po zdiagnozowaniu, jest konieczność zapewnienia szansy, by te pacjentki móc leczyć.

- Jeszcze 20 lat temu chore z rakiem piersi umierały o wiele wcześniej, a dzisiaj ten nowotwór nabrał nawet charakteru choroby przewlekłej. Nawet porównując przeżywalność 5-letnią zaawansowanych postaci w porównaniu do innych typów nowotworów: raka jajnika czy innych, udało się odnieść duży sukces - stwierdza ekspertka.

Pojawiały się terapie, które zmieniły oblicze raka

Ale nadal - jak przyznaje dr Władysiuk - mamy pewne białe plamy: - Weźmy przykład raka piersi potrójnie ujemnego, gdzie różnica w przeżywalności zaawansowanych postaci w porównaniu do innych podtypów, jest o połowę mniejsza. W tych innych nowotworach, pojawiały się terapie, które były przełomem, zmieniły oblicze raka i szanse pacjentek.

Natomiast szanse pacjentek z rakiem piersi potrójnie ujemnym są mniejsze. Ale i tu zaczynają się pojawiać innowacje. Wchodzą immunoterapie, immunochemioterapie, które zmieniają oblicze tej choroby i w USA to już się dzieje.

O ile, jednak w Polsce pacjentki mają dostęp do terapii celowanych choćby w raku piersi her dodatnim czy nawet w populacji hormonozależnej, to w raku potrójnie ujemnym tego jeszcze nie ma.

- Mówiąc o raku piersi her ujemnym musimy pamiętać, że tylko 10-15 procent kobiet odpowiada na chemioterapię, zaś pozostałe pacjentki zostają z podejściem paliatywnym i z mniejszymi szansami na choćby to, że będą funkcjonować w dobrej jakości - dodaje ekspertka.

- Patrząc na horyzont scanning, rak piersi to duża populacja na tle innych chorób nowotworowych, ale nie zmienia to faktu, że miarą długu zdrowotnego będzie to, jakie będziemy dawać szanse tym pacjentkom, które już w tej chwili są w gorszej sytuacji - dodaje.

- Dostępność do systemu wczesnej diagnostyki i leczenia jest obecnie utrudniona. Tworzenie kompleksowych rozwiązań jest wyzwaniem finansowym i organizacyjnym, którego wdrażanie powinno być rozłożone w czasie, ale w rozsądnych miarach - uważa dr Magdalena Władysiuk.

Wypowiedź zarejestrowana podczas sesji "Onkologia – wybrane zagadnienia terapeutyczne", w ramach XVII Forum Rynku Zdrowia.

Czytaj też:

Od zakażenia do rozwoju tego raka może minąć nawet 30 lat. Prosty test mógłby temu zapobiec

"Zaawansowany Rak Piersi. Wiem Więcej!". Kampania edukacyjna

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum