IB/Rynek Zdrowia | 25-03-2017 07:00

Rak piersi: mastektomia dotyka każdego aspektu życia pacjentki

Po leczeniu raka piersi ważna jest szeroko rozumiana rehabilitacja: zarówno fizjoterapia, jak i wsparcie psychospołeczne - mówi dr Hanna Tchórzewska-Korba, kierownik Zakładu Rehabilitacji Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Problemów pacjentki, która dowiaduje się o raku piersi, nie da się zrozumieć wyrywając ją z kontekstu społecznego, kultury, obyczaju i oczekiwań formułowanych w odniesieniu do kobiet. Fot. Archiwum

- Co dzieje się z kobietą, która była leczona z powodu nowotworu piersi? Deformacja ciała wynikająca albo ze zmniejszenia obszaru piersi, albo z jej amputacji, wpływa na obniżenie poczucia własnej wartości oraz zaburzenie tożsamości płciowej i koherencji społecznej, tj. spójności w postrzeganiu swojej roli jako kobiety, żony, pracownika itd. - wskazywała 23 marca dr Tchórzewska-Korba podczas konferencji "Wszystko o raku piersi''.

Dodała, że jeśli chodzi o zakres samej fizjoterapii, to jej celem jest przyspieszenie powrotu do zdrowia oraz profilaktyka wtórnego obrzęku limfatycznego lub jego leczenie zachowawcze. Specjalistka przypomniała, że jednym z elementów rehabilitacji jest operacja odtworzenia piersi.

- Po fizjoterapii pacjentka przechodzi do nowego etapu - poprawiania jakości swojego życia. Chodzi o zachowanie sprawności, co można osiągnąć nie tylko poprzez rehabilitację (ma ona miejsce wtedy, gdy są wskazania medyczne), ale głównie poprzez codzienną aktywność fizyczną: permanentny, efektywny wysiłek. Nie wystarczy raz w roku wyjechać na narty i raz w roku na żagle - ruch powinien nam towarzyszyć każdego dnia - zauważyła szefowa Zakładu Rehabilitacji CO-I.

Wskazała, że choć aktywność fizyczna jest dla zachowania sprawności kluczowa, bardzo istotne jest dostosowanie jej rodzaju do możliwości konkretnej osoby tak, aby nie okazała się ona ani niewystarczająca, ani zbyt obciążająca. Chodzi także o to, aby nie zwiększyć ryzyka wystąpienia obrzęków limfatycznych, które mogą pojawić się nawet kilkanaście lat po przebytym zabiegu operacyjnym.

- Za najlepsze rodzaje aktywności dla pacjentek po leczeniu raka piersi uważamy pływanie oraz nordic walking, a ponadto wszelkiego rodzaju marsze i marszobiegi oraz jazdę na rowerze. Biegania nie polecam, choćby ze względu na możliwość wystąpienia problemów z bólem pleców - mówiła dr Tchórzewska-Korba.

Dieta w (i po) chorobie
Do aktywności fizycznej nawiązał także dr Daniel Śliż z III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

- Nadwaga i otyłość są ważnym czynnikiem ryzyka zachorowania na chorobę nowotworową. Tymczasem problem otyłości dotyczy aż 22 proc. Polaków, co oznacza, że zmaga się z nim 6,5 mln osób. Mają one, z definicji, złe nawyki żywieniowe, powinny ponadto bardziej zwracać uwagę na bilans kaloryczny. Codzienna porcja ruchu jest niezbędna, choć mam na myśli raczej wybór spaceru, niż jazdy autobusem lub wejścia po schodach, zamiast jazdy windą, niż porywanie się na biegi maratońskie - wyjaśnił specjalista.

Dodał jednocześnie, że w ostrej fazie choroby redukcja masy ciała nie jest jednak zalecana.

- Z badań wynika, że w społeczeństwach krajów mniej rozwiniętych zachorowań na raka piersi jest mniej niż w np. w Polsce, dlatego wydaje się, że jeśli chodzi m.in. o sposób żywienia warto wrócić do prostszego stylu życia. Pacjentkom onkologicznym zaleca się diety roślinne: kalorie uzupełniać powinny co najmniej pięcioma porcjami warzyw i owoców dziennie. Na kolejnych miejscach w diecie powinny być węglowodany zbożowe, a następnie nabiał, który jest dobrym źródłem białka i wapnia. Należy jednak pamiętać, że chodzi o nabiał odtłuszczony, bo ten z dużą zawartością tłuszczu nie jest polecany - zaznaczył dr Śliż.

Specjalista przypomniał ponadto kwestię czerwonego mięsa, które (przetworzone) ma udowodnione działanie kancerogenne.

- Z badań wynika, że u kobiet, które w dzieciństwie spożywały duże jego ilości, ryzko wystąpienia raka piersi rośnie w okresie przedmenopauzalnym aż o 43 proc. Z kolei częste spożywanie tłuszczów nasyconych podwyższa to zagrożenie o 13 proc. - wskazał dr Śliż.

Choroba mówi „sprawdzam”
Dr Mariola Kosowicz, kierownik Poradni Psychoonkologii CO-I w Warszawie zwróciła uwagę, że problemów pacjentki, która dowiaduje się o raku piersi, nie da się zrozumieć wyrywając ją z kontekstu społecznego, kultury, obyczaju i oczekiwań formułowanych w odniesieniu do kobiet.

- To, jak kobieta ma wyglądać, wydaje się obecnie ważniejsze niż cokolwiek innego. Nic zatem dziwnego, że u chorej leczonej z powodu nowotworu piersi naruszona zostaje każda w zasadzie sfera życia: małżeństwo, życie seksualne, praca. W trakcie leczenia i po nim dominującymi uczuciami są gniew, lęk, przygnębienie, depresja i ból - zaznacza dr Kosowicz.

- Zaburzony obraz samej siebie nie pozostaje bez wpływu na relacje z innymi ludźmi, także z najbliższymi, i wpływa dewastująco na życie intymne. Jedna na pięć kobiet będących kilka miesięcy po mastektomii traci całkowicie zainteresowanie seksem. Problematyczne stają się także relacje w małżeństwie: mąż, który był dotychczas życiowym partnerem, staje się nagle opiekunem. To może prowadzić do wzajemnej utraty zainteresowania sobą obojga małżonków - wyjaśnia psychoonkolog.

Dodaje, że rak piersi to ''sprawdzam'' dla związku.

- Nie chodzi o to, że ktoś nie zdaje egzaminu z powodu choroby, bo zazwyczaj stanowi ona tylko pretekst, ale raczej o to, że choroba odsłania prawdę. Związek nie wytrzymuje próby, bo nigdy, także w pełnym zdrowiu, nie miał zasobów, które mogłyby stanowić o jego przetrwaniu - mówi dr Kosowicz.

Ciąża i rak
Dr Anna Skrzypczyk-Ostaszewicz z Kliniki Ginekologii Onkologicznej CO-I w Warszawie przypomniała o pacjentkach z rakiem piersi przed 40 rokiem życia, które stanowią 7 proc. chorych na ten nowotwór.

- Te młode kobiety niemal zawsze wymagają agresywnej chemioterapii lub hormonoterapii, nawet 10-letniej. Z punktu widzenia onkologa fakt, iż pacjentka przestaje miesiączkować, jest dobrą wiadomością, bo daje to lepsze rokowania. Punkt widzenia kobiety, która nie zdążyła jeszcze zajść w ciążę i urodzić dziecka, jest nieco inny. Owszem, zaraz po diagnozie chora myśli wyłącznie o tym, czy ma szansę przeżyć, ale w miarę upływu czasu myślenie się zmienia: chce się leczyć, ale jednocześnie chronić swoją płodność. Tym właśnie zajmuje się nowa dziedzina: oncofertility - wyjaśnia specjalistka.

W jej ocenie, ciąża po dwóch latach od zakończenia leczenia raka piersi, gdy organizm kobiety wzmocnił się i oczyścił z metabolitów leków, nie pogarsza rokowania i nie ma powodów, by uznać ją za przeciwwskazaną.

- Zdarzają się także młode pacjentki, które diagnozę ''rak piersi'' słyszą już będąc w ciąży. Leczymy je zgodnie z opracowanymi dla takich przypadków standardami: diagnoza i terapia są niemal identyczne jak u chorych, które nie są w ciąży. Chociaż dzięki wiedzy i doświadczeniu można je skutecznie i bezpiecznie prowadzić przez chorobę, nadal zdarzają się sytuacje, gdy do CO-I zgłaszają się ciężarne z różnych miejsc w kraju, którym lekarze nakazują usunięcie ciąży - zauważa dr Anna Skrzypczyk-Ostaszewicz.

Dodaje, że z badań przeprowadzonych w Belgii wynika, że leczenie przeciwnowotworowe matki nie ma żadnego wpływu na stan zdrowia dziecka w jego dorosłym życiu.