• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Rak piersi. Nowela rozporządzenia ws. Breast Unitów usuwa absurdalne zapisy

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia03 września 2022 12:00

Procedowana nowela rozporządzenia dot. Breast Unitów usuwa wszystkie absurdalne zapisy i większość tych, które stawiały bariery dla powstawania tych ośrodków. Czy projekt umożliwi jednak ich tworzenie również w mniejszych placówkach, co zwiększyłoby dostępność dla pacjentek? - pyta Magdalena Zmysłowska ze Stowarzyszenia Polskie Amazonki Ruch Społeczny.

Rak piersi. Nowela rozporządzenia ws. Breast Unitów usuwa absurdalne zapisy
Czy projekt umożliwi jednak ich tworzenie również w mniejszych placówkach, co zwiększyłoby dostępność dla pacjentek? Fot. PAP/Tomasz Gzell
  • Procedowana nowela rozporządzenia dot. Breast Unitów usuwa wszystkie absurdalne zapisy i większość tych, które stawiały bariery dla powstawania tych ośrodków - mówiła Magdalena Zmysłowska podczas debaty nt. BU
  • Rozporządzenie w brzmieniu z maja 2019 r. kompletnie uniemożliwiało stworzenie gęstej sieci Breast Unitów. W efekcie powstały 33 takie ośrodki, choć powinno ich być ok. 70 - wskazywała
  • Czy nowy projekt umożliwi jednak ich tworzenie również w mniejszych placówkach, co zwiększyłoby dostępność dla pacjentek? - pytała
  • Tu mamy wątpliwości, bo znając sytuację kadrową w ochronie zdrowia wiemy, że zapis mówiący o zakładzie patomorfologii w lokalizacji z dwoma doświadczonymi patomorfologami na etacie skutecznie to uniemożliwi - zaznaczyła
  • Mamy bardzo mocne dowody z całego świata, że leczenie w unitach narządowych jest znacznie skuteczniejsze, a wcale nie droższe, m.in. dlatego, że tu nie ma potrzeby powtarzania pewnych procedur z powodu ich złej jakości - wyjaśnił prof. Jacek Jassem

"Pacjentki z rakiem piersi giną w systemie"

- Pacjentka z podejrzeniem raka piersi jest średnio w wieku 63. lat. Kiedy już dostanie się do onkologa, otrzymuje plik skierowań: na mammografię, na biopsję, na badania laboratoryjne. Zaczyna wędrówkę po instytucjach, które jej te badania wykonają. Po drodze może się okazać, że np. wyniki biopsji są niediagnostyczne i trzeba ją powtarzać - mówił prof. Jacek Jassem, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego podczas debaty na temat Breast Unitów w ramach XII Letniej Akademii Onkologicznej.

- Pacjentka wraca z wynikami do onkologa, dowiaduje się, że ma raka piersi i czeka ją operacja. Miejsce zabiegu musi znaleźć sobie sama i ustawić się tam w kolejce. Na tym nie koniec, ponieważ po operacji potrzebna jest chemioterapia. Sytuacja się powtarza - sama ma znaleźć sobie miejsce, gdzie ją otrzyma. To samo jest w przypadku radioterapii - wskazywał prof. Jassem.

Nie ukrywał, że jeśli pacjentka ma wsparcie rodziny, da sobie radę, ale jeśli ma 75 lat lub więcej i jest samotna, w pewnym momencie nie podoła trudnościom i wypadnie z systemu.

"Chora nie powinna niczego organizować sobie sama"

- Czym różni się od tego opieka w Breast Unit? W naszej placówce pacjentkę przyjmują onkolog i chirurg onkolog, przy czym od razu zostaje ustalony termin biopsji. Rozpoznanie powinno być postawione w ciągu tygodnia, ale nie zawsze się to udaje, ponieważ wąskim gardłem jest tu patomorfologia. Następnie, po konsylium, chora ma wyznaczony termin operacji w naszej klinice chirurgii onkologicznej. Po zabiegu konsylium spotyka się ponownie, ponieważ cała sztuka w terapii raka piersi polega na dobrym leczeniu uzupełniającym - wymieniał ekspert.

- Pacjentka idzie swoją ścieżką diagnostyczno-terapeutyczną pod jednym dachem (co nie musi oznaczać, że w jednym miejscu), ma pomoc psychologa, rehabilitanta, wie, gdzie będzie miała wykonane badania molekularne. Niczego nie musi sobie organizować sama - dodał.

- Mamy bardzo mocne dowody z całego świata, że leczenie w takich unitach narządowych jest znacznie skuteczniejsze, a wcale nie droższe, m.in. dlatego, że tu nie ma potrzeby powtarzania pewnych procedur z powodu ich złej jakości - wyjaśnił prof. Jassem.

Przypomniał, że jeden Breast Unit powinien przypadać na 150 tys. kobiet, co daje możliwość połączenia jakości i bliskości placówki dla pacjentki. To oznacza, że w Polsce takich ośrodków powinno być 70-80, tymczasem nie ma nawet połowy (33).

"Rozporządzenie uniemożliwiło stworzenie gęstej sieci Breast Unitów"

Dlaczego tak się stało? Magdalena Zmysłowska ze Stowarzyszenia Polskie Amazonki Ruch Społeczny przypomniała, że po publikacji w maju 2019 r. rozporządzenia ministra zdrowia dotyczącego Breast Unitów oraz zarządzenia prezesa NFZ ws. programu KON-Pierś oczekiwano, że szybko powstanie co najmniej 30-40 takich ośrodków. Okazało się, że w pierwszym etapie powstało ich tylko 18.

- To był wielki zawód. Kiedy okazało się, że do pierwszej rundy kontraktowania KON-Pierś przystąpiło tylko 11 placówek postanowiłyśmy sprawdzić dlaczego. Chciałyśmy też wiedzieć, czemu nie przystąpiły do tego projektu doświadczone szpitale, o których wiadomo, że doskonale leczą raka piersi - mówiła.

Dodała, że w drugiej połowie 2021 r. zostało przeprowadzone badanie, w którym udział wzięło pięć dużych ośrodków operujących powyżej 250 pacjentek rocznie. Okazało się, że w ich ocenie warunki czasowe realizacji świadczeń były na skraju wykonalności, a jakby tego było mało, pozostawały w totalnym konflikcie z reżimami czasowymi Karty Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO).

- Pojawiały się także wymagania dla samych wymagań, bez związku z jakością, np. wymóg członkostwa w KIDL dla zakładu patomorfologii. Ponadto placówka, z którą ośrodek miał mieć sformalizowaną współpracę, musiała znajdować się w odległości nie większej niż 100 km. Odległość np. 108 km powodowała, że wymóg nie był spełniony. Na miejscu musiała być także pracownia wykonująca protezy piersi, choć powszechnie wiadomo, że kupuje się je w sklepie. Dalekie od oczekiwanych były także warunki finansowe. To pokazywało, że rozporządzenie w brzmieniu z maja 2019 r. kompletnie uniemożliwiało stworzenie gęstej sieci Breast Unitów - oceniła Magdalena Zmysłowska.

"Odchodzenie od tego co potwierdzone i sprawdzone źle się zazwyczaj kończy"

Jak mówiła Anna Jędrzejczak z Fundacji Onkologia 2025, kiedy zaczęły się pojawiać dokumenty legislacyjne dotyczące Breast Unitów, Fundacja sprawdzała, na ile implementują one do polskiego systemu najważniejsze elementy, do których należy dążyć.

- Chodzi o to, aby jednostki te były wielospecjalistyczne (konsylium), aby opieka była skoordynowana, tj. aby pacjentka rzeczywiście szła po swojej ścieżce jak „po sznurku”, aby istniały zalecenia oraz mechanizm pracy nad jakością w oparciu o dane i wskaźniki. Nasz niepokój pojawiał się w momencie kiedy widzieliśmy, że tych elementów nie ma lub są wprowadzane w niewłaściwy sposób - zaznaczyła.

- Choć w dobrej wierze i dla dobra pacjenta, ale wprowadzano w rozporządzeniu bardzo restrykcyjne limity czasowe, które były niemożliwe do spełnienia. Generalnie odejście od tego co potwierdzone i sprawdzone kończy się źle i tak też, w naszej ocenie, zakończyło się wdrożenie pierwszych regulacji dotyczących Breast Unitów w Polsce. Tymczasem to, co już mamy w koszyku świadczeń gwarantowanych, tylko inaczej ustawione i uzupełnione troską o organizację opieki, może działać znacznie lepiej - podkreśliła.

"Trzeba pogodzić wymagania formalne z koordynacją procesu leczenia"

Jak mówił Bartłomiej Trzmiel, naczelnik wydziału świadczeń gwarantowanych w Ministerstwie Zdrowia, największym problemem w opracowaniu koncepcji Breast Unitów i jej wdrożeniu było pogodzenie wymogów formalnych, które powinien spełniać podmiot w zakresie personelu, doświadczenia, czy wyposażenia, z koordynacją procesu leczenia i ścieżki pacjenta.

- Inny problem polegał na tym, że zapisy rozporządzenia, czy wcześniej jego projektu, zasady rozliczeniowe płatnika i założenia kary DiLO to różne światy, które trzeba jakoś pogodzić - wskazywał.

- Ponadto model organizacji jakim jest Breast Unit, czy każdy innym unit narządowy, w wykazie świadczeń gwarantowanych jest tylko jednym elementem w systemie. Na kompletny pakiet regulacji składa się nie tylko model organizacyjny i warunki formalne, ale również zalecenia ze ścieżką diagnostyczno-terapeutyczną pacjenta i nałożone na tę ścieżkę mierniki oceny jakości świadczeń - zauważył.

"Mamy wątpliwości, czy nowela rozporządzenia umożliwi tworzenie BU w mniejszych ośrodkach"

Jak przypomniała Magdalena Zmysłowska, za chwilę wejdzie w życie nowelizacja rozporządzenia dot. Breast Unitów.

- Nowela usuwa wszystkie absurdalne zapisy i większość tych, które stawiały bariery dla powstawania tych ośrodków. Z punktu widzenia pacjenta ważne jest jednak, aby wysoka jakość była szeroko dostępna, pytanie zatem, czy ten procedowany projekt umożliwia tworzenie Breast Unitów również w mniejszych placówkach - zaznaczyła Zmysłowska.

- Tu mamy wątpliwości, bo znając sytuację kadrową w ochronie zdrowia wiemy, że zapis mówiący o zakładzie patomorfologii w lokalizacji z dwoma doświadczonymi patomorfologami na etacie skutecznie to uniemożliwi. Jest też zapis, że ośrodek musi wykonywać 75 proc. zabiegów oszczędzających. To także niewykonalne, nie wspominając o tym, że to nie od ośrodka zależy, w jakim stanie zaawansowania przychodzi pacjentka. Naszą troską jest natomiast stworzenie warunków do rozwoju gęstej sieci Breast Unitów - podkreślała.




 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum