• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Rak piersi. Ekspertka: leku o takiej skuteczności nie było już od dawna. "Tak, to jest przełom"

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia22 grudnia 2022 14:00

Nie ulega wątpliwości, że mamy lek, który zmienia rzeczywistość w leczeniu raka piersi. Trastuzumab derukstekan był stosowany przede wszystkim w drugiej, trzeciej i dalszych liniach leczenia u chorych na HER2-dodatniego raka piersi i znacząco poprawił rokowanie pacjentek z chorobą rozsianą. Teraz liczymy na szybką refundację - mówi dr Joanna Kufel-Grabowska.

Rak piersi. Ekspertka: leku o takiej skuteczności nie było już od dawna. "Tak, to jest przełom"
Mamy lek, który zmienia rzeczywistość w leczeniu raka piersi - mówi onkolog Fot. AdobeStock
  • Wyniki badań dotyczących trastuzumabu derukstekanu były jednym z najważniejszych tematów poruszanych podczas konferencji San Antonio Breast Cancer Symposium (SABCS) - mówi dr Joanna Kufel-Grabowska
  • Był on stosowany przede wszystkim w drugiej, trzeciej i dalszych liniach leczenia u chorych na HER2-dodatniego raka piersi i znacząco poprawił rokowanie pacjentek z chorobą rozsianą - wskazuje
  • W drugiej linii leczenia wyniki badań pokazały dużą różnicę, jeśli chodzi o czas wolny od progresji choroby nowotworowej. Dla standardu postępowania, tj. dla trastuzumabu entanzyny, wynosił on niespełna 7 miesięcy, a dla trastuzumabu derukstekanu - 29 miesięcy - wyjaśnia
  • W trzeciej i kolejnych liniach leczenia czas do progresji nowotworu wyniósł 18 miesięcy dla trastuzumabu derukstekanu versus 7 miesięcy dla terapii standardowej - zaznacza
  • Obecnie zalecenia amerykańskie mówią już o trastuzumabie derukstekanie jako o standardzie postępowania w drugiej linii terapii, wyparł on zatem trastuzumab entanzynę - dodaje

"Ten lek zmienia rzeczywistość w leczeniu raka piersi"

- Wyniki badań dotyczących trastuzumabu derukstekanu były jednym z najważniejszych tematów poruszanych podczas zakończonej niedawno konferencji San Antonio Breast Cancer Symposium (SABCS) - mówi dr Joanna Kufel-Grabowska z Kliniki Onkologii Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

- Nie ulega wątpliwości, że mamy lek, który zmienia rzeczywistość w zakresie leczenia raka piersi. Był on stosowany przede wszystkim w drugiej, trzeciej i dalszych liniach leczenia u chorych na HER2-dodatniego raka piersi i znacząco poprawił rokowanie pacjentek z chorobą rozsianą - wskazuje specjalistka.

Dodaje, że trastuzumab derukstekan należy do grupy immunokoniugatów, które oceniane są jako leki bardzo skuteczne. Lek wiąże się z receptorem HER2, wnika do wnętrza komórki nowotworowej i tam uwalnia cytostatyk - chemioterapię. Niszczy ona nie tylko komórkę, we wnętrzu której się znajduje, ale również komórki położone obok, które także powinny ulec zniszczeniu. To tzw. „bystander anti-tumor” efekt.

Druga linia leczenia. "Ponad dwa lata bez nawrotu choroby nowotworowej"

- Dotychczas standardem postępowania w HER2-dodatnim raku piersi w pierwszej linii są: pertuzumab, trastuzumab i chemioterapia. W drugiej linii oferujemy chorym trastuzumab entanzynę, ale badanie porównujące ten lek z trastuzumabem derukstekanem pokazało, że to ten drugi preparat jest zdecydowanie lepszy - zaznacza dr Kufel-Grabowska.

Jak wyjaśnia, w drugiej linii leczenia wyniki badań pokazały dużą różnicę, jeśli chodzi o czas wolny od progresji choroby nowotworowej. Dla standardu postępowania, tj. dla trastuzumabu entanzyny, wynosił on niespełna 7 miesięcy, a dla trastuzumabu derukstekanu - 29 miesięcy, tj. ponad dwa lata. Lek ten wpływa również na wydłużenie czasu przeżycia, ale na te dane trzeba jeszcze zaczekać.

- Z kolei w badaniu DESTINY-Breast02 trastuzumab derukstekan był stosowany w trzeciej i dalszych liniach leczenia. Pacjentki, które weszły do badania, były wcześniej leczone standardowo. Czas do progresji nowotworu wyniósł tu 18 miesięcy dla trastuzumabu derukstekanu versus 7 miesięcy dla terapii standardowej. W każdej linii leczenia różnica na korzyść trastuzumabu derukstekanu jest zatem znacząca - podkreśla ekspertka.

"Mam nadzieję, że przyszły rok przyniesie refundację dla polskich pacjentek"

Jak dodaje, lek ten nie tylko wchodzi wielkimi krokami w nowe linie leczenia w HER2-dodatnim rozsianym raku piersi, ale - co ciekawe - jest też stosowany w HER2-dodatnim raku piersi o niskiej nadekspresji, tzw. HER2 low, tj. tam, gdzie receptory HER2 wprawdzie występują, ale nie w tak duże liczbie. Również i w tych przypadkach trastuzumab derukstekan daje lepsze efekty, niż standardy postępowania.

- Obecnie zalecenia amerykańskie mówią już o trastuzumabie derukstekanie jako o standardzie postępowania w drugiej linii terapii, wyparł on zatem trastuzumab entanzynę. Obecnie jesteśmy ciekawi, kiedy wejdzie do linii pierwszej, bo różnice pomiędzy tym lekiem, a naszymi lekami standardowymi są ogromne. To wręcz przepaść, dlatego można nazwać ten lek przełomowym - ocenia dr Kufel-Grabowska.

- Nie jest on na razie dostępny dla polskich pacjentek, ale liczymy, że wkrótce to się zmieni, bo specyfiku o tak duże skuteczności w raku piersi nie było już dawno. Mam nadzieję, że przyszły rok przyniesie nam oczekiwaną zmianę - mówi specjalistka.

Hormonozależny rak piersi. "Dwuletnia przerwa w terapii na ciążę"

Dr Joanna Kufel-Grabowska odniosła się również do innych doniesień z konferencji w San Antonio.

- Do najbardziej godnych uwagi zaliczyłabym pierwsze ogłoszenie wyników badania POSITIVE, które dotyczyło hormonozależnego raka piersi. Pacjentki chorujące na ten nowotwór muszą przez 5-10 lat stosować hormonoterapię uzupełniającą. Powoduje to problemy w sytuacji, gdy chora planuje ciążę. Jeśli kobieta zachoruje np. w wieku 35. lat, jej szanse na urodzenie dziecka są już w tej sytuacji niewielkie - wyjaśnia.

- W badaniu zaproponowano jednak pacjentkom dwuletnią przerwę w hormonoterapii po okresie 18.-30. miesięcy jej stosowania. W tym czasie kobieta może zajść w ciążę, urodzić dziecko, wykarmić je piersią, a następnie wrócić do leczenia. Wczesne obserwacje nie wskazują, aby przerwa na ciążę, czy sama ciąża, pogarszały rokowanie chorych. Wręcz odwrotnie. Pacjentki, które zaszły w ciążę w czasie przerwy w terapii, miały lepsze rokowanie niż te, którym się to nie udało - zaznacza dr Kufel-Grabowska.

W jej ocenie do bardzo interesujących należały też wyniki badań przedklinicznych na szczurach, które pokazują, że nasza flora jelitowa ma wpływ nie tylko na odporność, ale także na odpowiedź na leczenie, np. na radioterapię. Jeśli zawiera więcej bakterii, a mniej grzybów, odpowiedź na leczenie jest lepsza, a tym samym terapia - bardziej skuteczna.

- Ciekawe informacje dotyczyły też pacjentek, które na raka piersi zachorowały w ciąży. Jak podkreślano, nie należy dążyć do tego, aby dziecko kobiety leczonej z powodu tego nowotworu urodziło się wcześniej, ponieważ wcześniactwo może się wiązać z poważnymi powikłaniami. Jeśli jest to możliwe, biorąc pod uwagę bezpieczeństwo matki i dziecka, ciążę należy zakończyć w 38.-40. tygodniu - mówiła dr Joanna Kufel-Grabowska.





 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum