• PATRON HONOROWYpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Rak jelita grubego. Prof. Wojtukiewicz o potrzebach refundacyjnych. "Tego nam brakuje"

Autor: IB • Źródło: Rynek Zdrowia20 grudnia 2021 08:56

Mamy coraz większy dostęp do leków o uznanej aktywności w terapii rozsianego raka jelita grubego. To jednak nie zaspokaja potrzeb wszystkich grup pacjentów - mówi prof. Marek Wojtukiewicz.

W raku jelita grubego można stosować coraz więcej skutecznych terapii Fot. AdobeStock
  • Ostatnie dwa lata były bardzo dobre, jeśli chodzi o dostępność terapii. W programie lekowym „Leczenie zaawansowanego raka jelita grubego” wprowadzono kilka istotnych zmian - mówił prof. Wojtukiewicz
  • W terapii rozsianego raka jelita grubego mamy teraz więcej leków o uznanej aktywności. To jednak nie zaspokaja wszystkich potrzeb - wskazywał
  • Przede wszystkim brakuje nam enkorafenibu z cetuksymabem oraz immunoterapii - zaznaczył
  • Wyniki badań wskazują, że są to terapie bardzo skuteczne - zauważył

- Liczba zachorowań na nowotwory ogółem w latach 2020-2040 wzrośnie, jak się szacuje o 50 proc., ale jeśli chodzi o raka okrężnicy ten wzrost będzie na świecie jeszcze bardziej dynamiczny, bo o dwie trzecie przypadków, tj. niemal o 70 proc. W Polsce, jak się przewiduje, będzie dotyczył jednej trzeciej przypadków, będzie zatem wynosił ok. 30 proc. - mówił prof. Marek Wojtukiewicz, kierownik Kliniki Onkologii UMB podczas konferencji Onkologia 2021 - podsumowanie roku.

- Liczba zachorowań będzie narastała szczególnie w grupie osób starszych, powyżej 75, a nawet 85 roku życia. To stanowi wielkie wyzwanie, bo trzeba będzie sobie radzić i z onkologią geriatryczną i z wielochorobowością - zaznaczył ekspert.

Zmiany w programie lekowym. "Mamy teraz więcej możliwości"

Jak wskazywał, ostatnie dwa lata były bardzo dobre, jeśli chodzi o dostępność terapii. W programie lekowym „Leczenie zaawansowanego raka jelita grubego” wprowadzono kilka istotnych zmian:

  • „wakacje od oksaliplatyny” oraz „wakacje od chemioterapii” u chorych odpowiadających na leczenie indukcyjne;
  • refundacja triflurydyny/tipiracylu w trzeciej i czwartej linii leczenia;
  • refundacja panitumumabu w skojarzeniu z chemioterapią FOLFIRI (poprzednio tylko FOLFOX) w pierwszej linii leczenia;
  • refundacja cetuksymabu w skojarzeniu z chemioterapią FOLFOX (wcześniej tylko z FOLFIRI);
  • dostęp w pierwszej linii terapii do przeciwciał antyEGFR w skojarzeniu z chemioterapią FOLFOX u chorych, u których stosowano oksaliplatynę w leczeniu adjuwantowym.

Tego nam brakuje

- Mamy zatem więcej leków o uznanej aktywności w terapii rozsianego raka jelita grubego. To jednak nie zaspokaja wszystkich potrzeb - podkreślił prof. Wojtukiewicz.

Jak mowił, brakuje nam dostępności:

  • enkorafenibu z cetuksymabem;
  • immunoterapii: pembrolizumabu lub niwolumabu z ipilimumabem;
  • ramucirumabu;
  • regorafenibu.

"Można dopasować terapię do potrzeb pacjenta"

- Jak podkreśliło Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ASCO) rok 2021 w nowotworach układu pokarmowego był czasem zwrócenia szczególnej uwagi na profilowanie molekularne. Ocena molekularna może wpłynąć nie tylko na poprawę opieki nad pacjentami - umożliwia dopasowanie terapii, w tym immunoterapii, do potrzeb chorego - ale także przyspieszyć postęp w badaniach nad nowymi terapiami - zauważył prof. Wojtukiewicz.

- Na pierwszym miejscu należy wymienić grupę chorych, którzy mają mutację V600R w genie BRAF. Problem dotyczy ok. 8 proc. chorych na zaawansowanego raka jelita grubego i stanowi niekorzystny czynnik prognostyczny - wyjaśniał ekspert.

Czytaj też: Miłkowski o refundacji w onkologii: rok 2021 był dobry. "Oby ten trend się utrzymał"

Czytaj też: MZ: środki z Funduszu Medycznego nie przepadają. Pacjenci: leżące na kontach pieniądze nie leczą

"Dzięki tej terapii osiągniemy znacznie lepsze wyniki leczenia"

- Wyniki leczenia klasyczną chemioterapią nie są zadowalające, ale nowa terapia - enkorafenib (inhibitor BRAF) z cetuksumabem (inhibitor EGFR) w drugiej linii leczenia systemowego może znacznie wydłużyć czas całkowitego przeżycia. Ponadto łączne stosowanie dwóch leków biologicznych powoduje nie tylko lepsze wyniki leczenia, ale daje także lepszą tolerancję terapii - podkreślił.

Prof. Wojtukiewicz przypomniał, że w badaniu BEACON CNC sprawdzono, czy nie należy do tych dwóch leków dołożyć jeszcze jednego, blokującego kinazę MEK.

- W pierwszym ramieniu stosowano terapię trójlekową: do enkorafenibu i cetuksymabu dołączono binimetynib (inhibitor MEK). W drugim ramieniu stosowano dwa leki - enkorafenib i cetuksymab. Porównywano oba ramiona do grupy kontrolnej, w której pacjenci otrzymywali cetuksymab z FOLFIRI bądź z irinotecanem. Okazało się, że terapia trójlekowa jest tak samo efektywna jak dwulekowa, nie ma zatem potrzeby wprowadzania trzeciego leku i blokowania kinazy MEK - podkreślił specjalista.

"Na razie tylko RDTL"

Jak mowił, w badaniu wykazano, że liczba odpowiedzi obiektywnych na leczenie enkorafenibem z cetuksymabem wzrosła, w porównaniu z grupą kontrolną, z 2 do 20 proc. Czas przeżycia całkowitego także był wyższy: 9,3 miesiąca w porównaniu do 5,9 miesiąca. Czas przeżycia wolnego od progresji również był o trzy miesiące dłuższy. Dodatkowo okazało się, że toksyczność terapii tymi dwoma lekami nie była wyższa niż grupie kontrolnej.

- W Polsce leczenie enkorafenibem z cetuksymabem dostępne jest na razie jedynie w ramach Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych (RDTL), ale minister zdrowia wprowadził je na listę technologii lekowych o wysokiej wartości klinicznej, zaproponowaną wcześniej przez AOTMIT co daje nadzieję na finansowanie tej terapii - zaznaczył prof. Wojtukiewicz.

"Leczeniem z wyboru wydaje się immunoterapia"

Jak zauważył, osobną grupą są chorzy z niestabilnością mikrosatelitarną. To ok. 5 proc. pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego. W ich przypadku obecne są mutacje w genach naprawy DNA (u części chorych rodzinne zachorowania na nowotwory złośliwe - zespół Lyncha). U niektórych chorych jest wysokie obciążenie mutacjami w komórce nowotworowej.

- Leczeniem z wybory wydaje się immunoterapia, której aktywność jest wysoka zarówno w pierwszej linii leczenia systemowego, jak i w liniach kolejnych, przy czym skuteczność immunoterapii w pierwszej linii jest o wiele wyższa niż klasycznej chemioterapii z lekami biologicznymi - mówił ekspert.

Potwierdzają to badania

Dodał, że w grudniu ub. r. opublikowano wyniki badania KEYNOTE 177, w którym chorzy wcześniej nie leczeni byli kwalifikowani do immunoterapii (pembrolizumabu). Porównywano ich do pacjentów leczonych dwu- lub trójlekową chemioterapią w połączeniu z bewacyzumabem lub cetuksymabem.

- Okazało się, w grupie leczonej pembrolizumabem ryzyko progresji było o 40 proc. niższe. Efekt był trwały, bo po 24 miesiącach u 83 proc. pacjentów leczonych pembrolizumabem nie odnotowano progresji, podczas gdy w drugiej grupie było to zaledwie 35 proc. - wyjaśnił profesor.

- U chorych leczonych już wcześniej podawano z kolei niwolumab z ipilimumabem. W drugim ramieniu chorzy otrzymywali tylko niwolumab. Okazało się, że odpowiedzi na leczenie pojawiły się u dwóch trzecich chorych. Kontrolę choroby uzyskano o 80 proc. pacjentów. Po trzech latach brak progresji odnotowano u ponad 60 proc. chorych. Przeżycia całkowite obserwowano po 36 miesiącach u ponad 71 proc. chorych. Rok później odsetek ten spadł o niespełna 1 proc., leczenie było zatem bardzo skuteczne - podkreślił prof. Wojtukiewicz.

Czytaj też: To najczęstszy nowotwór w Polsce. Skuteczna terapia tylko dla nielicznych

Czytaj też: Krajowa Sieć Onkologiczna. Polskie Towarzystwo Onkologiczne ocenia projekt ustawy

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum