Rak jajnika jest zbyt późno rozpoznawany i często źle leczony Ryzyko raka jajnika drastycznie zwiększa mutacja w genach BRCA 1/2. Dlatego tak ważne są badania genetyczne; FOT. Arch. RZ

80 proc. pacjentek z rakiem jajnika operowanych jest w Polsce na oddziałach nieonkologicznych. Problemów z leczeniem tego nowotworu mamy znacznie więcej.

  • Większość kobiet z rakiem jajnika w naszym kraju trafia do szpitali,  które nie są przygotowane do wykonywania diagnostyki genetycznej
  • Tylko ok. 30 proc. chorych miało w Polsce wykonane badania w kierunku mutacji w genach BRCA 1/2, drastycznie podnoszącej ryzyko raka jajnika
  • Wśród 70-80 proc. nowo zdiagnozowanych pacjentek w Polsce rak jajnika jest rozpoznawany w trzecim lub czwartym stopniu zaawansowania
  • Dla większości polskich pacjentek z rakiem jajnika nie ma żadnej refundowanej terapii podtrzymującej

- W raku jajnika nie ma charakterystycznych, wczesnych objawów oraz metod, które pozwalałyby wykryć tę chorobę w jej początkowych postaciach - zaznacza prof. Radosław Mądry, kierownik Oddziału Ginekologii Onkologicznej w Szpitalu Przemienienia Pańskiego w Poznaniu, przewodniczący Polskiej Grupy ds. Raka Jajnika Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej.

Bardzo trudna diagnostyka

- Kiedy rozpoznajemy ten nowotwór, większość pacjentek jest w bardzo zaawansowanym stadium choroby - zwraca uwagę specjalista.

I dodaje: - Wówczas diagnostyka polega przede wszystkim na usytuowaniu pacjentki we właściwym etapie postępowania terapeutycznego, a więc np. na określeniu, czy jest kandydatką do pierwotnej cytoredukcji, czyli wykonania zabiegu operacyjnego, czy jest to pacjentka, u której powinniśmy rozpocząć leczenie od chemioterapii.

Czy problemy z wczesną diagnostyką raka jajnika mogłyby, przynajmniej do pewnego stopnia, rozwiązać badania przesiewowe (skryning) w kierunku jak najszybszego wykrywania tego nowotworu w jego wczesnych stopniach zaawansowania? Niestety, specjaliści także w tej kwestii nie mają najlepszych wiadomości.

Badania przesiewowe nie dają efektów

- Trzy zasadnicze programy przesiewowe, które funkcjonują obecnie m.in. w Polsce, dotyczą badań w kierunku raka szyjki macicy, raka piersi i raka jelita grubego. Są powszechnie wykorzystywane, ponieważ naukowo udowodniono, że ich stosowanie zmniejsza umieralność z powodu tych nowotworów od 20 do 40 proc. - mówi prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, kierownik Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie.

Zaznacza, że nie dysponujemy obecnie naukowym danymi, które uzasadniałyby prowadzenie badań przesiewowych w kierunku raka jajnika. - Niestety, podobny problem dotyczy także raka endometrium - dodaje konsultant krajowy.

- W przypadku raka jajnika prowadzone są rozmaite badania, które z czasem doprowadzą do zidentyfikowania jakiegoś biomarkera sygnalizującego ryzyko zachorowania na ten nowotwór. Jednak dziś najważniejsze jest mądre łączenie obecnie dostępnych metod leczenia, a więc odpowiednie kojarzenie oraz kompleksowość terapii w raku jajnika - podkreśla prof. Maciej Krzakowski.

Tych objawów nie należy lekceważyć

Wskazuje ponadto, że lekarze powinni zwracać uwagę kobietom, by reagowały nawet na niecharakterystyczne objawy, łączone zazwyczaj z niegroźnymi dolegliwościami.

Jeden z głównych problemów w diagnostyce raka jajnika tkwi właśnie w tym, że przez długi czas nie daje charakterystycznych, klinicznych objawów, a jeśli już daje, to są one niezbyt nasilone. Dlatego kobiety często je lekceważą. Jakie więc symptomy nie powinny umknąć uwadze lekarzy oraz potencjalnych pacjentek?

- Na pewno panie powinny zwrócić uwagę na historię rodzinną - czy ktoś z ich bliskich chorował na nowotwory jajnika. Dodatkowo, jeśli ta osoba jest nosicielem mutacji w genach BRCA, należy objąć ją szczegółowym programem nadzoru - tłumaczy prof. Radosław Mądry.

Dodaje: - Jeżeli ktoś od dłuższego czas ma dolegliwości związane z zaburzeniami perystaltyki, pęcherzem moczowym, a leczenie u lekarza rodzinnego nie przynosiło poprawy ani zdiagnozowania przyczyn tych dolegliwości, taka pacjentka wspólnie ze swoim lekarzem powinni zastanowić się, czy nie są to pierwsze, jeszcze bardzo dyskretne i niespecyficzne objawy raka jajnika - radzi specjalista.

- Kiedy już pojawia się płyn w jamie brzusznej, okazuje się, że mamy do czynienia z rakiem jajnika, a wcześniej przez dłuższy czas pacjentka była diagnozowana i badana np. w kierunku zaburzeń związanych z przewodem pokarmowym czy stanów zapalnych żołądka lub jelit - tłumaczy prof. Jarosław Mądry.

Dotrzeć do pacjentek z grup ryzyka

Z kolei prof. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej, kierownik Kliniki Ginekologii w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie zaznacza, że bardzo ważna jest edukacja zdrowotna dotycząca m.in. nowotworów kobiecych oraz skuteczne docieranie z odpowiednią informacją dotyczącą profilaktyki tych chorób.

- Mam na myśli kobiety z grup ryzyka. To często osoby z małych miejscowości, mające kilkoro dzieci, borykające się z problemami socjalno-ekonomicznymi. Mamy w Polsce ok. 27 tys. położnych środowiskowych, są tysiące pielęgniarek pracujących w placówkach POZ. To są właśnie te osoby, które powinny docierać do wspomnianych grup wysokiego ryzyka - tłumaczy prof. Mariusz Bidziński.

Zwraca uwagę, że takie edukacyjne i środowiskowe działania powinny być skierowane m.in. do kobiet, które od 10, 15, a nawet 20 lat nie były u ginekologa i nie wykonywały badań profilaktycznych.

Leczenie chirurgiczne nie wystarczy

Specjaliści wskazują, że bardzo poważne trudności z diagnostyką i brak skryningu powodują, że w większości przypadków raka jajnika nie wystarczy samo leczenie chirurgiczne i należy sięgać po farmakoterapię.

Także prof. Paweł Blecharz, kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej w krakowskim Oddziale Narodowego Instytutu Onkologii zaznacza, że problem z leczeniem raka jajnika polega na tym, że jego złe rokowanie jest bezpośrednio związana z bardzo wysokim odsetkiem przypadków zaawansowanych stadiów tej choroby już w momencie stawiania diagnozy.

- Wśród aż 70-80 proc. nowo zdiagnozowanych pacjentek ten nowotwór jest rozpoznawany w trzecim lub czwartym stopniu zaawansowania, czyli obejmującym już cała jamę brzuszną lub nawet pokonującą granicę jamy brzusznej - tłumaczy ekspert.

Dodaje: - Kiedy mamy do czynienia z chorobą rozsianą, z przerzutami, samo leczenie radykalne, chirurgiczne nie jest już skuteczne. Rak jajnika jest jednym z niewielu nowotworów, w którym zadaniem leczenia operacyjnego jest stworzenie sprzyjających warunków do dalszej terapii bardziej skutecznymi metodami.

Mamy poważny problem organizacyjny

- Jeżeli operując chorą z rakiem jajnika jesteśmy w stanie usunąć z jamy brzusznej kilogram, a czasami więcej, tkanki nowotworowej, łatwo sobie wyobrazić, że korzyść polegająca na usunięciu tak dużej ilości komórek nowotworowych będzie się przekładała na większą skuteczność leczenia systemowego (np. chemioterapią - red.) - stwierdza prof. Blecharz.

- Leczenie chirurgiczne w raka jajnika, chociaż wielokrotnie podkreślam jego znaczenie, ma tak naprawdę sens tylko wówczas, kiedy idzie w parze z bardzo dobrym, prawidłowo zaplanowanym i prowadzonym leczeniem systemowym (farmakologicznym) - tłumaczy prof. Blecharz.

Wskazuje też na zasadniczy, w jego opinii, organizacyjny problem w leczeniu raka jajnika w Polsce: - Większość pacjentek w naszym kraju trafia do szpitali, w których nie ma infrastruktury i procedur w zakresie diagnostyki genetycznej raka jajnika. 80 proc. operacji u chorych z tym nowotworem wykonuje się w Polsce w oddziałach całkowicie nieonkologicznych - podkreśla.

Postępy w metodach leczenia

Dobra wiadomość jest taka, że w ostatnim czasie nastąpił istotny postęp w farmakoterapii raka jajnika. Oprócz standardowej chemioterapii specjaliści mają dziś do dyspozycji, między innymi leczenie ukierunkowane molekularnie - inhibitory PARP, jako nowoczesne leczenie podtrzymujące.

- Ostatnie lata dają nadzieję na poprawę wyników leczenia pacjentek z tym nowotworem - przyznaje prof. Paweł Blecharz. Wskazuje, że przyszłością leczenia systemowego raka jajnika będą właśnie terapie ukierunkowane molekularnie, takie jak inhibitory PARP.

- To obecnie największa nadzieja na skuteczne leczenie zaawansowanego i nawrotowego raka jajnika. Okazuje się, że chociaż inhibitory PARP były tworzone dla chorych z mutacją w genach BRCA 1/2 - drastycznie podnoszącą ryzyko raka jajnika - to również pacjentki nie mające takiej mutacji odnoszą korzyść ze stosowania tej terapii - informuje ekspert.

- Pacjentki z rakiem jajnika w Polsce korzystają już z terapii ukierunkowanych molekularnie, chociaż nie w takim zakresie, jak byśmy chcieli. Powodem są koszty - zaznacza.

Dodaje, że największymi beneficjentkami inhibitorów PARP są w Polsce pacjentki z wrodzoną lub nabytą mutacją BRCA 1/2: - Regularną refundacją tego leku objęte są pacjentki z mutacją BRCA 1/2, mające dostęp do tej terapii - jako leczenia podtrzymującego - zarówno w pierwszej linii, jak też w nawrocie choroby. Pozostałe pacjentki muszą na razie szukać innych metod finansowania tego leczenia - przypomina prof. Blecharz.

Ograniczony dostęp do nowoczesnej terapii

Obecnie dla większości polskich pacjentek z rakiem jajnika (czyli ok. 70 proc., które nie mają mutacji w genach BRCA) nie ma żadnej refundowanej terapii podtrzymującej - ani w 1., ani w 2. linii leczenia.

- Różnice w czasie przeżycia pomiędzy pacjentkami po zastosowaniu inhibitorów PARP a chorymi, które nie korzystały tej terapii są dziś ogromne. Stąd należałoby pomyśleć o tym, że niezastosowanie tego leku w pierwszej linii jest dziś już pewnym błędem w sztuce - podkreśla prof. Radosław Mądry.

Czy jest więc szansa, by wszystkie pacjentki z rakiem jajnika w Polsce, których zresztą większość nie ma wykonywanych badań pod kątem mutacji BRCA 1/2, otrzymały inhibitory PARP przedłużające czas do kolejnej wznowy? - Myślę, kierunek zmian będzie prowadził do tego, że wszystkie pacjentki - głównie ze względu na fatalne rokowanie w tej chorobie - z czasem uzyskają możliwie szeroki dostęp do tej terapii - odpowiada prof. Paweł Blecharz.

Mamy o co walczyć

Wskazuje zarazem, że według ostrożnych szacunków tylko ok. 30 proc. chorych z rakiem jajnika miało w Polsce przeprowadzoną diagnostykę w kierunku nosicielstwa mutacji BRCA 1/2. - To zdecydowanie za mało, aby efekt stosowania inhibitorów PARP był w Polsce zauważalny - podsumowuje prof. Paweł Blecharz.

- Dla porównania, w Holandii badaniami genetycznymi w kierunku mutacji BRCA 1/2 objętych jest 95 proc. pacjentek. Tam nie ma dobrowolności w tej kwestii, jest natomiast określony standard postępowania - podkreśla prof. Mariusz Bidziński.

- Na raka jajnika choruje w naszym kraju 3 700 kobiet. Wskaźnik przeżyć 5-letnich w Polsce w przypadku tego nowotworu sięga 37,5 proc., podczas gdy np. w Szwecji 46 proc. Mamy więc o co walczyć - zaznacza prof. Joanna Didkowska, kierownik Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów i Krajowego Rejestru Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie.

Wszystkie wypowiedzi zanotowane zostały podczas debaty online Rynku Zdrowia pt. "Nowotwory kobiece w dobie COVID-19" transmitowanej 26 kwietnia br. w portalu rynekzdrowia.pl.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.