• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Programy lekowe w onkologii. "Warto policzyć, ile kosztują niepotrzebne hospitalizacje"

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia21 sierpnia 2022 07:00

Poprosiliśmy ekspertów o wskazanie, ile programów lekowych w onkologii wymaga, z medycznego punktu widzenia, hospitalizacji. Okazało się, że żaden. To oznacza, że hospitalizacje, z którymi mamy do czynienia, nie wynikają z przyczyn medycznych, a jedynie z finansowych - mówi prof. Jacek Jassem.

Programy lekowe w onkologii. "Warto policzyć, ile kosztują niepotrzebne hospitalizacje"
Te hospitalizacje nie wynikają z przyczyn medycznych, tylko finansowych - mówi prof. Jassem Fot. Shutterstock
  • Większość pacjentów z rakiem jelita grubego jest hospitalizowanych do podania leku w ramach programu lekowego. W raku płuca i raku piersi ten odsetek jest znacznie mniejszy, ale w niektórych regionach wyraźnie wyższy niż w innych - mówi Bernard Waśko
  • Te hospitalizacje nie wynikają z przyczyn medycznych, a jedynie z finansowych. Tak długo, jak NFZ będzie trzykrotnie wyżej wyceniał hospitalizacje, niż podanie tego samego leku w trybie ambulatoryjnym, tak długo szpitale będą z tego korzystać - wskazuje prof. Jacek Jassem
  • Problemem jest niejednoznaczność zapisów w programach lekowych. Lekarze często się w takich miejscach zastanawiają, ponieważ wiedzą, że mogą być obciążeni za niewłaściwe włączenie pacjenta do programu. Z tego też wynika wiele hospitalizacji - zaznacza prof. Tomasz Kubiatowski
  • Powinien być skrócony czas od podjęcia w MZ decyzji o uruchomieniu programu lekowego do realnej możliwości skorzystania z leczenia w programie. Jeśli w programie jest jeden lek, może nie trzeba robić przetargów w każdym ośrodku i wystarczy jeden przetarg centralny - dodaje prof. Marcin Czech

- Warto przyjrzeć się danym dotyczącym podawania leków w programach lekowych w trzech najczęstszych nowotworach: raku piersi, płuca i jelita grubego w latach 2019-21. W tym okresie najwięcej pacjentów z rakiem jelita grubego miało podawane leki w trybie pełnej hospitalizacji - mówił podczas debaty poświęconej lepszemu wykorzystaniu możliwości programów lekowych w onkologii podczas XII Letniej Akademii Onkologicznej Bernard Waśko, wiceprezes NFZ.

"Liderami leczenia w trybie ambulatoryjnym są Pomorskie i Świętokrzyskie"

Jednocześnie zauważył, że w poszczególnych regionach widać wyraźne różnice: w 2021 r. w województwie pomorskim hospitalizacja dotyczyła tylko 14 proc. chorych, za to w dolnośląskim czy lubelskim proporcja została odwrócona - do podawania leków w ramach programów lekowych hospitalizowano tam ok. 2/3 pacjentów.

- Generalnie, liderami leczenia w trybie ambulatoryjnym są Pomorskie i Świętokrzyskie, gdzie podaje się w ten sposób leki czterokrotnie częściej niż we wspomnianym Dolnośląskiem, czy Lubelskiem - wskazywał.

Dodał, że pacjenci z rakiem jelita grubego hospitalizowani do podania leków w ramach programu lekowego przebywają w szpitalu od 2,2 do 3,6 dnia. Najdłuższy pobyt w szpitalu ponownie dotyczy województwa lubelskiego.

- W raku płuca odsetek hospitalizowanych pacjentów jest znacznie mniejszy i wynosi kilkanaście procent. Np. w Kujawsko-Pomorskiem tylko 1,5 proc. chorych ma podawane leki w trybie hospitalizacji, w Pomorskiem i Świętokrzyskiem - ok. 5 proc., za to w Lubelskiem, Podlaskiem, czy Opolskiem - ponad 30 proc. Pacjenci są hospitalizowani średnio 2-4 doby - wymieniał Bernard Waśko.

Jak mówił, w przypadku raka piersi udział pacjentek leczonych ambulatoryjnie w programach lekowych jest jeszcze większy - hospitalizacje dotyczą ogółem tylko ok. 5 proc. chorych. Zmienność na poziomie województw nie jest tu już tak duża, niemniej widać, że najwięcej hospitalizacji jest w Opolskiem - ok. 16 proc. i w Małopolskiem - ok. 10 proc.

"Te hospitalizacje nie wynikają z przyczyn medycznych, tylko z finansowych"

- Jeśli chodzi o wycenę osobodnia hospitalizacji pełnej lub jednodniowej związanej z wykonaniem programu lekowego w raku jelita grubego, płuca lub piersi, wynosi ona ok. 700 zł. Z kolei przyjęcie pacjenta, związane z wykonaniem programu, w trybie ambulatoryjnym to niespełna 150 zł - przypomniał wiceprezes NFZ.

Prof. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii GUMed, prezes Polskiej Ligi Walki z Rakiem zaznaczył, że w ostatnim raporcie Ligi wyraźnie podkreślona została konieczność ograniczenia podawania leków w ramach programów lekowych w trybie hospitalizacji na rzecz trybu ambulatoryjnego.

- Poprosiliśmy ekspertów o wskazanie, ile programów lekowych wymaga, z medycznego punktu widzenia, hospitalizacji. Okazało się, że żaden. To oznacza, że hospitalizacje, z którymi mamy do czynienia, nie wynikają z przyczyn medycznych, a jedynie z finansowych. Tak długo, jak NFZ będzie trzykrotnie wyżej wyceniał hospitalizacje, niż podanie tego samego leku w trybie ambulatoryjnym, tak długo szpitale będą z tego korzystać - ocenił.

- Warto też policzyć, ile kosztują te niepotrzebne hospitalizacje i oszacować, ile nowych programów lekowych dałoby się wdrożyć za te pieniądze. Bo środki w systemie są, ale źle je wydajemy - zauważył.

- Jaka jest moja propozycja? Może należy lepiej zapłacić za procedurę, ale bez uwzględnienia tego, jak ona jest realizowana - bez płacenia za hospitalizację. Zapewniam - hospitalizacja do podania leku zniknie w ciągu dwóch miesięcy - mówił prof. Jassem.

"Lekarz nie zna ceny leku, który podaje"

Joanna Parkitna, dyrektor Wydziału Oceny Technologii Medycznych AOTMiT nie ukrywała, że system wygrałby na takim rozwiązaniu.

- Nie sądzę jednak, aby świadczeniodawcy, którzy obecnie korzystają z dobrze wycenionych świadczeń w ramach programów lekowych, chętnie przyjęli inną formę. A na to musi być zgoda wszystkich. Także pacjentów, którzy są przyzwyczajeni do opieki w szpitalu. Dlatego dużą rolę będzie odgrywała zmiana mentalności chorych - muszą zrozumieć, że ambulatoryjne podanie leku wiąże się dla nich z korzyścią, a nie z ryzykiem - wyjaśniała.

Dyrektor Parkitna zwróciła też uwagę na inne obszary, w których programy lekowe wymagają usprawnienia.

- Wiedzę o tym, ile kosztują leki podawane w ramach programu lekowego, ma MZ, NFZ i AOTMiT. Lekarz nie zna ceny leku, który podaje. Tymczasem, jeśli w programie są preparaty o takiej samej skuteczności i podawane w tej samej linii leczenia, nie widzę problemu, aby lekarz podjął decyzję racjonalną dla pacjenta, ale również racjonalną finansowo dla NFZ, wybierając lek kosztujący mniej. Takiej możliwości na razie nie ma. Uważam, że warto ją stworzyć - bez szkody dla pacjenta, z korzyścią dla systemu - oceniła.

SMPT. "Mamy duży problem"

- Mamy również duży problem z elektronicznym systemem monitorowania programów lekowych (SMPT). Z takiego systemu można by uzyskać wiele danych dotyczących sposobu leczenia pacjenta, jego kwalifikacji do programu lekowego, czy przyczyn wyłączenia z programu. W praktyce danych nie wprowadzają jednak lekarze, i tak już zbyt obciążeni, ale sekretarki medyczne. Dane wprowadzane są często błędnie i z dużym opóźnieniem, dlatego bardzo trudno nam ocenić działanie programów - wskazywała.

- Ponadto, jeśli porównamy dane dotyczące historii pacjentów z SMPT z danymi z baz, w których świadczeniodawcy rozliczają się z NFZ, widzimy różnice nawet rzędu 40-50 proc. Dane z SMPT są zatem niewiarygodne - zauważyła.

Prof. Tomasz Kubiatowski z Warmińsko-Mazurskiego Centrum Onkologii w Olsztynie nie ukrywał, że SMPT jest programem, który stwarza lekarzom wiele problemów.

- Uważamy, że dane, które trzeba tam wpisać, nie zawsze czemuś służą. Nie przyczyniają się do skutecznego monitorowania leczenia pacjenta, pokazania efektu końcowego czy wskazania przyczyn progresji i wyłączenia chorego z programu. To prowadzi do takiego stanu, jaki mamy - niezadowolone są obie strony - podkreślał.

- Brakuje ponadto spięcia SMPT z elektroniczną dokumentacją medyczną, co umożliwiłoby uzyskanie o wiele większej liczby informacji z obu systemów. Czasami bywa też tak, że uruchamiany jest nowy program lekowy, ale SMPT jeszcze nie działa. Mamy zatem pacjenta w programie, mamy świadomość obowiązku raportowania, ale nie mamy narzędzia, które nam to umożliwi - wskazywał.

Mała elastyczność programów lekowych. "Podam przykład"

- Problemem jest także niejednoznaczność zapisów w programach lekowych. Lekarze często się w takich miejscach zastanawiają, ponieważ wiedzą, że mogą być obciążeni za niewłaściwe włączenie pacjenta do programu. Z tego też wynika wiele hospitalizacji - pacjent trafia na oddział, gdzie wykonywane są badania, które mają potwierdzić, że spełnia kryteria włączenia. Potem jest już opieka ambulatoryjna - mówił prof. Kubiatowski.

Jego zdaniem należy też wypunktować małą elastyczność programów lekowych: jeśli pacjent wymaga pewnej indywidualizacji podejścia, zaczyna się problem, kto może wyrazić zgodę na pewne odstępstwa od programu.

- Podam przykład. Mamy pacjenta, który został włączony do programu lekowego, początkowo z intencją paliatywną, ale uzyskał remisję całkowitą. Zgodnie z zapisami programu powinien mieć wykonane badanie tomograficzne w określonych przedziałach czasowych. Wystąpiliśmy z prośbą do NFZ, aby można było rozrzedzić te badania. Efekt jest taki, że pomiędzy NFZ i MZ krążą pisma w tej sprawie, a my nadal nie mamy odpowiedzi. Brakuje jasnego sprecyzowania, kto może w takiej sprawie decydować - zaznaczył prof. Kubiatowski.

"Trzeba skrócić czas oczekiwania na realne leczenie w programie"

Prof. Marcin Czech, prezes Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego podkreślił, że większość tych postulatów wymaga w zasadzie zmian organizacyjnych, a nie wielkiego przemodelowania systemu.

- NFZ i MZ oraz klinicyści żyją w innych światach. Instytucje dążą do schematu i standaryzacji, podczas gdy w medycynie wielu pacjentów z takich schematów się wymyka. Są to jednak pojedynczy chorzy i nie zaburza to działania całego systemu. Dla takich osób powinna być jednak ścieżka kliniczno-administracyjna, która to uwzględnia. Być może zadziałałyby tu elementy rozwiązań z RDTL - mówił prof. Czech.

- Powinien być także skrócony czas od podjęcia w MZ decyzji o uruchomieniu programu lekowego do realnej możliwości skorzystania z leczenia w programie. Jeśli w programie jest jeden lek, może nie trzeba robić przetargów w każdym ośrodku i wystarczy jeden przetarg centralny - zauważył ekspert.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum