• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Profilaktyka nowotworów. Ta polska placówka ma wyniki na poziomie Skandynawii. Jak to się robi?

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia13 sierpnia 2022 10:26

Niska efektywność programów skriningowych w kierunku nowotworów jest w Polsce poważnym problemem. W 2021 r. zgłaszalność na mammografię wyniosła ogółem ok. 35 proc., a na cytologię - niespełna 13 proc. Tym bardziej zastanawia fakt, iż Centrum Medyczno-Diagnostyczne Sp. z o.o. w Siedlcach osiąga wyniki na poziomie 85 proc. Zapytaliśmy, jak to się robi.

Profilaktyka nowotworów. Ta polska placówka ma wyniki na poziomie  Skandynawii. Jak to się robi?
W 2021 r. zgłaszalność na mammografię wyniosła w Polsce ogółem ok. 35 proc. Fot. Shutterstock
  • Niska efektywność programów skriningowych w kierunku nowotworów jest w Polsce od lat poważnym problemem
  • W 2021 r. zgłaszalność na mammografię wyniosła ogółem ok. 35 proc., a na cytologię - niespełna 13 proc. Tymczasem Centrum Medyczno-Diagnostyczne Sp. z o.o. w Siedlcach osiąga wyniki na poziomie 85 proc.
  • Zamysł dotychczasowego konstruowania opieki profilaktycznej jest w Polsce od początku do końca nieoptymalny. Trzeba wdrożyć realnie strategię ogólną, wyznaczyć cele, zatrudnić profesjonalistów, powierzyć im organizację i pozwolić na w miarę samodzielne działania, prowadzić ewaluację i kontrolę - wymienia dr Artur Prusaczyk
  • Zbudowaliśmy indywidualną i zespołową odpowiedzialność, opracowaliśmy mechanizmy tworzenia procedur, przekazaliśmy obowiązki pielęgniarkom, wyznaczyliśmy koordynatorów, którzy nadzorują program i grupy podwyższonego ryzyka - mówi
  • Zatrudnione u nas pielęgniarki i położne aktywnie zapraszają na badania i aktywnie pobierają materiał do badań profilaktycznych. Na ten zadania przeznaczone jest maksymalnie 1/4 etatu - przeciętnie jedna godzina dziennie - wyjaśnia
  • Polscy pacjenci chcą być zapraszani na badania profilaktyczne, ale - z ich punktu widzenia - zaproszenie musi dotyczyć atrakcyjnego pakietu. Dlatego najlepszą formą wydaje się zaproszenie telefoniczne - wskazuje

"Te działania nigdy nie były politycznym priorytetem"

Jak mówi w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dr Artur Prusaczyk, wiceprezes zarządu Centrum Medyczno-Diagnostycznego Sp. z o.o., zamysł dotychczasowego konstruowania opieki profilaktycznej jest w Polsce od początku do końca nieoptymalny.

- Te działania nie były nigdy faktycznym politycznym priorytetem. Powstanie strategii ogólnej za czasów ówczesnego prezesa NFZ Adama Niedzielskiego nie wiązało się planem i działaniem w zakresie wdrożeń. Nie dołożono również starań, aby do budowania tego procesu i zarządzania nim wybrać osoby posiadające odpowiednie kompetencje kliniczne i organizacyjne. Nie wyodrębniono ponadto odpowiedniego budżetu na ten cel - punktuje dr Prusaczyk.

- Jeśli wszystko, począwszy od wycen, poprzez użytą technologię, po organizację, zostało zaplanowane nieprofesjonalnie, to nie można oczekiwać satysfakcjonujących wyników. Co trzeba zrobić? Wdrożyć realnie strategię ogólną. Wyznaczyć cele. Zatrudnić profesjonalistów, powierzyć im organizację i pozwolić na w miarę samodzielne działania, Prowadzić ewaluację i kontrolę - ocenia.

"Mamy system, który reaguje w ostatnim momencie: w SOR i w karetce pogotowia"

Na pytanie, dlaczego w takim razie udało się Centrum Medyczno-Diagnostycznemu w Siedlcach Artur Prusaczyk odpowiada: praca, efektywna praca.

- W Narodowym Funduszu Zdrowia znalazły się osoby, które podpowiedziały wiele różnego typu rozwiązań bardzo przydatnych w fazie organizacyjnej, a w późniejszych etapach NFZ nam po prostu nie przeszkadzał. To duża wartość, bo Fundusz walczy głównie o to, aby wszystko i za wszelką cenę było zgodne z rozporządzeniami, które nie są adekwatne do dzisiejszych wyzwań. Na postawę NFZ wpływa też fakt, iż profilaktyka nigdy nie była ważna dla polityków. W efekcie mamy system, który reaguje w ostatnim momencie: w izbie przyjęć, w SOR-ze, w karetce pogotowia. Nie mamy za to dobrze funkcjonującej profilaktyki - zaznacza.

Dr Prusaczyk zauważa, że kolejną przyczyną tej sytuacji jest niewłaściwe budowanie kompetencji pracowników POZ i zasadniczego AOS : nauczenie jak realizować priorytetyzację, stratyfikację, dyspanseryzację przyporządkowanie obowiązków, upoważnienie i egzekwowanie realizacji tych zadań.

- Świadczenia związane z profilaktyką powinny realizować przede wszystkim pielęgniarki i położne, bo ich wiedza, doświadczenie i sposób organizacji pracy umożliwia takie działania, jak zapraszanie pacjentów na badania, pobieranie materiału do badania, czy wypełnianie formularzy związanych z realizacją programu. Poza złą organizacją mamy też zły podział środków finansowych, brak finansowania poszczególnych etapów oraz brak identyfikacji i nadzorowania grup podwyższonego ryzyka zachorowania, co powinno być głównym zadaniem POZ i podstawowego AOS, np. ginekologii - wymienia.

Dodaje, że ponadto wycena działań powinna być identyczna jak w szpitalnictwie jeśli standard kliniczno-organizacyjny był identyczny. Za komfort nie trzeba się rozliczać w ramach środków NFZ.

"Daliśmy pracownikom cele i zadania. Zbudowaliśmy odpowiedzialność"

- Jeśli nam udaje się osiągać sukcesy na tym polu, to wynika to z faktu, iż zbudowaliśmy indywidualną i zespołową odpowiedzialność, opracowaliśmy mechanizmy tworzenia procedur, przekazaliśmy obowiązki pielęgniarkom, wyznaczyliśmy koordynatorów, którzy nadzorują program i grupy podwyższonego ryzyka. Daliśmy cele i zadania poszczególnym pracownikom i menedżerom. Ich praca musi być efektywna, dlatego z tych działań nasi pracownicy są rozliczani w określonych przedziałach czasowych - wyjaśnia Artur Prusaczyk.

- Zatrudnione u nas pielęgniarki i położne aktywnie zapraszają na badania i aktywnie pobierają materiał do badań profilaktycznych. Na ten zadania przeznaczone jest maksymalnie 1/4 etatu - przeciętnie jedna godzina dziennie - co czyni to rozwiązanie prawdziwie efektywnym . Tak jest u nas, dlatego w naszym Centrum to działa. Inni tego nie robią, dlatego gdzie indziej nie działa - ocenia.

"Od dyrektorów szpitali słyszę, że realizacja profilaktyki jest niemożliwa"

Dodaje, że powszechnym zjawiskiem jest wyznaczanie pracownikowi zadań, a następnie nieegzekwowanie ich realizacji przez organy założycielskie od menedżera.

- Powoduje to zjawisko, które należy określić jako niezdolność pracy. Pracownicy nie wykonują tych zadań, bo wiedzą, że nie jest to cel dla ich przełożonych: dyrektorów, kierowników, ordynatorów itd. Zdarza mi się słyszeć od dyrektorów szpitali powiatowych, że „realizacja profilaktyki jest niemożliwa”. Dzieje się tak, ponieważ stworzono niewłaściwe prawo: jeśli ktoś dostaje pieniądze za nierobienie, a nawet jeśli robi, nie jest to egzekwowane, to dlaczego miałby robić? - pyta dr Prusaczyk.

- W krajach takich jak Dania, czy Szwecja działa kontroling i ewaluacja. Tam żadnemu z menedżerów nie przyszłoby do głowy aby nie realizować działań profilaktycznych, ponieważ mógłby oczekiwać rozwiązania w trybie pilnym umowy o pracę - dodaje.

Podkreśla, że w Polsce należy zatem zbudować kontrolę jakości i systemy pomiarowe w oparciu o zintegrowane bazy danych, ale stworzenie takiego systemu dla profilaktyki jest jednym z ostatnich priorytetów dla cyfryzacji w ochronie zdrowia w naszym kraju.  - Dla decydentów profilaktyka jest ważna w rozumieniu werbalnego oświadczenia, ale w rozumieniu skutecznego działania - znacznie mniej - ocenia.

"Mamy wyniki na poziomie Danii i Szwecji"

Dr Artur Prusaczyk odnosi się również do wyników realizacji programów profilaktycznych w poszczególnych kategoriach - cytologii, mammografii, czy chorób układu krążenia - osiąganych w Centrum Medyczno-Diagnostycznym Sp. z o.o.

- Oscylują one na poziomie ok. 60 proc. w danym interwale czasowym. Nie bez znaczenia jest jednak obowiązujący sposób liczenia i prowadzenia tych statystyk. Są także pacjenci, którzy korzystają u nas z programów profilaktycznych, ale nie systematycznie, tj. np. mieli wykonane badanie trzy lata temu i miesiąc temu. W rozumieniu programu są to pacjenci bez opieki, ale w rozumieniu realnej mocy profilaktyki - są pod opieką. Wliczając takich pacjentów, nasze wyniki po 5 latach realizacji programów profilaktycznych wynoszą ok. 85 proc. - precyzuje.

Jak mówi, jest to wskaźnik porównywalny do tych osiąganych w Danii i w Szwecji, gdzie - jeśli ktoś ma zleconą cytologię, czy mammografię ze wskazań klinicznych w ramach AOS - system informatyczny zintegrowanych baz danych pobiera tę informację. U nas tego nie ma - w ten sposób, kierując się nomenklaturą, a nie realnym rozumieniem procesu profilaktycznego, sami zaniżamy sobie wyniki.

"Opieka koordynowana w POZ będzie rewolucją. Trzeba się do niej przygotować"

- Polscy pacjenci chcą być zapraszani na badania profilaktyczne, ale - z ich punktu widzenia - zaproszenie musi dotyczyć atrakcyjnego pakietu. Dlatego najlepszą formą wydaje się zaproszenie telefoniczne. Zajmują się tym nasi pracownicy, a w przypadku pacjentów opornych na nasze działania - profesjonalna firma - wyjaśnia dr Prusaczyk.

Jak ocenia, polski pacjent chętnie przyjdzie na badania, pod warunkiem, że usłyszy profesjonalne wyjaśnienie dlaczego warto to zrobić. Ponadto terminy i miejsce badania powinny być dostosowane do jego możliwości i preferencji. Jeśli wszystko to zostanie zapewnione, nie ma problemu z frekwencją, także w przypadku badań kolonoskopowych.

- Prawdziwą rewolucją w badaniach skriningowych może być wprowadzenie opieki koordynowanej w POZ, ale do tego trzeba się przygotować - dojrzeć do postawy, której podstawą jest systematyczna praca, trud, nauka, komunikacja i współpraca. To szansa na rewolucyjne przejście od mentalności „biorę stawkę kapitacyjną i niech nikt niczego ode mnie nie wymaga” do mentalności „najpierw wymagam od siebie, a dopiero potem od pacjentów i od personelu”. Proces będzie jednak długotrwały, a tempo działań będzie zależało od poziomu dojrzałości i chęci do tych działań - prognozuje Artur Prusaczyk.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum