• PATRON HONOROWYpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Prof. Ramlau: w leczeniu raka płuca przełamujemy kolejne bariery

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 18 maja 2018 13:03

- W raku płuca - podobnie jak w innych nowotworach - im większą liczbą opcji terapeutycznych o udowodnionej skuteczności dysponujemy, tym większe są szanse na uzyskanie odpowiedzi na leczenie - mówi prof. Rodryg Ramlau*, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Prof. Rodryg Ramlau; FOT. PTWP

Rynek Zdrowia: - Na obowiązującej od 1 maja br. liście refundacyjnej znalazły się leki immunologiczne, m.in. w raku płuca. To bardzo dobra wiadomość dla pacjentów i onkologów.
Prof. Rodryg Ramlau: - Oczywiście, bardzo cieszy nas fakt, że pod względem dostępności do nowoczesnych w terapii raka płuca zaczynamy zbliżać się do innych krajów Unii Europejskiej. Trzeba jednocześnie podkreślić, że nie wszystkie leki stosowane w terapii raka płuca, które mają unijną rejestrację, znalazły się na nowej liście refundacyjnej.

Można więc powiedzieć, że został uczyniony pierwszy krok w bardzo dobrym kierunku. Nadal jednak brakuje nam dostępu do wielu terapii, które powinniśmy stosować u naszych pacjentów.

- Eksperci podkreślają, że immunoterapia nie jest optymalnym rozwiązaniem dla wszystkich pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca. W jakich grupach chorych leczenie immunologiczne jest uzasadnione i przynosi korzyść, a kiedy należy sięgać po inne metody?
- Trzeba pamiętać, że jeśli mówimy o pierwszej linii leczenia chorych na najczęściej występującego raka płuca, czyli niedrobnokomórkowego (NDRP) - który stanowi 80-85% wszystkich rozpoznanych raków płuca - unijna rejestracja leków immunologicznych dotyczy wyłącznie pacjentów ze stwierdzonym wysokim profilem ekspresji określonych typów receptorów - wynoszącej w analizie materiału tkankowego powyżej 50%.

Szacujemy, że odsetek chorych na NDRP, spełniających to właśnie kryterium nie przekracza 20-25%. Dotyczy to zarówno gruczolakoraka, jak i raka płaskonabłonkowego. Grupa pacjentów na NDRP, którzy mogą odnieść korzyść z zastosowania immunoterapii, jest więc stosunkowo niewielka. Ze wspomnianych 80-85% trzeba jeszcze odjąć ok. 20% chorych, u których można zastosować leczenie operacyjne.

Zatem u około 40% pacjentów z NDRP nie stwierdza się wskazań ani do immunoterapii, ani do leczenia radykalnego. Dotyczy to również ok. 10-15% chorych na raka o utkaniu gruczołowym, u których rozpoznaje się rearanżację genu ALK i mutację w obrębie genu EGFR jako wskazanie do leczenia ukierunkowanego molekularnie.

- Co onkolodzy mogą zaproponować tym właśnie pacjentom?
- W przypadku tych pacjentów nadal stosujemy chemioterapię, czyli cytostatyki. Zachodzi więc pytanie, co przyniesie przyszłość i po jakie nowe rozwiązania będziemy mogli sięgać, aby pomóc grupie chorych na raka płuca z tzw. miejscowym zaawansowaniem choroby, u których nie można zastosować leczenia radykalnego. Wiemy, że ci chorzy potencjalnie największą korzyść odnoszą z leczenia skojarzonego, jednoczasowego chemio-radioterapeutycznego.

W tym kontekście pojawia się nowa cząsteczka immunologiczna, która niebawem zostanie zarejestrowana. Duże badania kliniczne udowodniły znaczącą efektywność immunoterapii jako leczenia podtrzymującego leczenie skojarzone - chemioterapię połączoną jednoczasowo z radioterapią. Tego rodzaju skojarzoną terapię powinniśmy rozważyć u pacjentów bez przerzutów odległych i bez możliwości leczenia operacyjnego.

- Inną opcją terapeutyczną dla chorych na raka płuca jest terapia antyangiogenna skojarzona chemioterapią. Znane są m.in. wyniki badania LUME-Lung 1 dotyczącego stosowania nintedanibu w skojarzeniu z chemioterapią. Jakie są główne wnioski z tego badania, m.in. w zakresie przeżycia wolnego od progresji choroby?
- Terapia antyangiogenna odnosi się do kolejnej grupy pacjentów i wpływa bezpośrednio na proces nowotworzenia naczyń w obrębie guza. Nintedanib jest jednym z nowoczesnych leków antyangiogennych, który nie znalazł się na najnowszej liście refundacyjnej, mimo że argumentacja merytoryczna, oparta o wyniki międzynarodowych badań klinicznych, doprowadziła do zarejestrowania tego leku w Unii Europejskiej. Na razie jednak ta argumentacja nie przekonała naszych decydentów, dlatego to leczenie nie jest jeszcze dostępne dla polskich pacjentów.

Przywołane badanie LUME-Lung 1 wskazuje na efektywność leczenia, oczywiście dla odpowiednio wyselekcjonowanej grupy pacjentów na raka płuca. Jest to leczenie drugiej linii, czyli u chorych po pierwszym etapie postępowania przeciwnowotworowego za pomocą cytostatyków.

Badanie pokazało, że dołączenie leku antyangiogennego do standardowego cytostatyku, czyli docetakselu, zdecydowanie poprawia pewne wskaźniki efektywności leczenia, w tym przeżycie wolne od progresji choroby, które jest jednoznacznie znamienne statystycznie na korzyść terapii skojarzonej z zastosowaniem nintedanibu.

Oczywiście istnieją także przeciwwskazania do takiego leczenia. Jest to natomiast niewielka grupa chorych, która dzięki tej cząsteczce może odnieść dodatkową korzyść. Przekłada się ona potencjalnie na stworzenie możliwości przejścia od choroby krótko trwającej, do choroby o charakterze przewlekłym.

Na początku czerwca, podczas światowego kongresu Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ASCO) przedstawione zostaną kolejne wyniki wieloletniej analizy dotyczącej tej metody leczenia.

- Czy można określić liczbę chorych w naszym kraju, którzy mogą odnieść istotną korzyść z takiego właśnie rodzaju skojarzonego leczenia?
- Szacujemy, że rocznie jest to w Polsce grupa licząca nie więcej niż kilkuset pacjentów. Ważne jest, aby taki program lekowy był realizowany w wysoko specjalistycznych ośrodkach, na podstawie precyzyjnej kwalifikacji chorych.

Przy każdej okazji przypominam, że leczenie raka płuca polega na pokonywaniu kolejnych barier i stwarzaniu następnych perspektyw terapeutycznych. To bardzo ważne, ponieważ nie mamy jeszcze metody leczenia, która pozwoliłaby na to, że problem raka płuca przestanie istnieć. Nie gwarantuje tego na razie żadna z terapii wymienionych w naszej rozmowie.

W raku płuca - podobnie jak w innych nowotworach - im większą liczbą opcji terapeutycznych o udowodnionej skuteczności dysponujemy, tym większe są szanse na uzyskanie odpowiedzi na leczenie.

- Jakie znaczenie w postępowaniu terapeutycznym ma nowy czynnik predykcyjny i prognostyczny w terapii gruczołowego raka płuc u pacjentów z agresywnym przebiegiem choroby - TSFLT < 9 miesięcy - dotyczący czasu od rozpoczęcia terapii pierwszej linii?
- Najogólniej można chorych podzielić na dwie grupy - odpowiadających na leczenie i nie odpowiadających. Na każdym etapie weryfikacji radiologicznej obserwujemy regresję procesu nowotworowego lub przynajmniej jego stabilizację. Niestety, znaczący odsetek chorych z rakiem płuca, bo 40-50-procentowy - bez względu na zastosowaną metodę w pierwszej linii - nie odpowiada na leczenie i dochodzi do progresji choroby.

Dotychczasowe badania wskazują, że zastosowanie terapii drugiej linii wśród tych chorych jest mało efektywne i pociąga za sobą nasilenie objawów toksyczności oraz innych działań niepożądanych. Badanie LUME-Lung 1 wskazało natomiast, że dołączenie u tych chorych nintedanibu do jednego z cytostatyków stwarza szansę uzyskania odpowiedzi na leczenie w drugiej linii postępowania terapeutycznego.

* Prof. Rodryg Ramlau jest członkiem Zarządu Polskiej Grupy Raka Płuca. W marcu br. został laureatem „Orła” - Nagrody Specjalnej Tygodnika „Wprost” dla osobowości regionu. Prof. Rodryg Ramlau otrzymał tę nagrodę „za profesjonalizm, konsekwentne dążenie do wprowadzenia w Polsce kompleksowej opieki nad chorymi na nowotwory płuca, nowoczesnych metod leczenia raka, za troskę i empatię okazywaną pacjentom” - czytamy w uzasadnieniu przyznania nagrody.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum