• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Prof. Pieńkowski: programy lekowe w onkologii puchną od czynności administracyjnych

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 19 marca 2019 15:03

- Pacjenci z nowotworami, nawet zaawansowanymi, mogą obecnie dożyć wieku należnego dla swojej populacji, warunkiem jest jednak dostępność odpowiednich leków i technologii medycznych - mówi prof. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Onkologii i Hematologii CMKP w CSK MSWiA w Warszawie.

Prof. Pieńkowski: programy lekowe w onkologii puchną od czynności administracyjnych
Prof. Tadeusz Pieńkowski; FOT. PTWP

- Problemem jest także brak wiedzy pochodzącej z badań klinicznych w przypadku chorych powyżej trzeciej linii leczenia. Decyzje są wówczas podejmowane w oparciu o doświadczenia, jak chory reagował wcześniej na leki, o opisy różnych przypadków, metaanalizy itd. Dlatego na świecie tworzy się obecnie gigantyczne rejestry typu Big Data, które zawierają dane na temat wielu pacjentów i które mogą być źródłem cennej wiedzy dla lekarzy leczących chorych poddawanych terapii np.po raz siódmy czy ósmy - wyjaśniał prof. Pieńkowski podczas sesji „Czas leczenia - czas życia. Terapia sekwencyjna w onkologii”, która odbyła się w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach (7-8 marca 2019 r.)

Jak zauważył prof. Pieńkowski, jeśli chodzi o warunki leczenia w Polsce, nie ma nowotworu, w którym można zastosować wszystkie dostępne na świecie terapie, ale należy też pamiętać, że każdego roku takich terapii powstaje wiele.

- Najważniejsze jest, jak szybko nowe leki trafiają do refundacji. U nas ten proces trwa bardzo długo, a dodatkowo programy lekowe zawierają mnóstwo ograniczeń utrudniających leczenie chorych i nakładających na lekarzy i ośrodek leczący liczne dodatkowe zobowiązania administracyjne. Dlatego warto zacząć od zmiany sposobu udostępniania nowych terapii - przekonywał specjalista.

W ocenie prof. Pieńkowskiego programy lekowe „puchną” w oczach: - Możemy przypuszczać, że chodzi o to, aby włączać do nich coraz mniej osób, bo skala czynności administracyjnych powoduje, że zwyczajnie nie będzie na to czasu. Przerażające jest także to, że w dyskusjach prowadzonych przez lekarzy coraz częściej temat dotyczący leczenia pacjenta, ważenia korzyści i ryzyka, wypierany jest przez kwestię „czy to się da rozliczyć” - mówił specjalista.

- Dodatkowo poszczególne oddziały wojewódzkie NFZ miewają różne interpretacje tych samych zachowań i to, co zostało rozliczone np. w Warszawie, wcale nie musi być rozliczone np. w Opolu. Obowiązujący system zabija u lekarzy myślenie. Przestają koncentrować się na tym, co dobre dla chorego - mówił prof. Pieńkowski.

Przypomniał, że w Polsce wydatki na onkologię pozostają na poziomie jednej trzeciej, jednej czwartej wydatków w krajach, do których aspirujemy, tj. np. Niemiec lub Francji i ustawiają nas na poziomie Turcji czy Meksyku. - Nie bierzemy natomiast w ogóle pod uwagę kosztów pośrednich spowodowanych przez nowotwory, a są one wielokrotnością nakładów ponoszonych przez publicznego płatnika. W roku 2012 z powodu raka piersi zmarło np. w Polsce 3 tys. kobiet, a straty z tytułu przedwczesnej utraty produktywności wyniosły 880 mln zł - mówił ekspert.

Pełna relacja z sesji wraz z galerią zdjęć:
www.rynekzdrowia.pl/Konferencje

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum