• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Prof. Bidziński: te terapie zawojowały leczenie raka jajnika. "Świetne wyniki. Wielka korzyść dla pacjentek"

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia28 grudnia 2022 17:30

Świetne wyniki uzyskiwane w badaniach są dowodem na to, że inhibitory PARP mają ogromne znaczenie w terapii podtrzymującej u chorych z zaawansowanym rakiem jajnika - mówi prof. Mariusz Bidziński.

Prof. Bidziński: te terapie zawojowały leczenie raka jajnika. "Świetne wyniki. Wielka korzyść dla pacjentek"
W tym roku nie brakowało nowych doniesień dotyczących leczenia raka jajnika Fot. AdobeStock
  • Wśród najbardziej znaczących doniesień tego roku należy zwrócić uwagę na te dotyczące inhibitorów PARP, które zawojowały ginekologię onkologiczną w zakresie raka jajnika - mówi prof. Mariusz Bidziński
  • W badaniu SOLO-1 w grupie pacjentek leczonych olaparibem siedem lat przeżywa 45 proc. chorych z nowo rozpoznanym zaawansowanym rakiem jajnika.To świetny wynik, który pokazuje, jakie znaczenie mają inhibitory PARP w terapii podtrzymującej - wskazuje
  • W badaniu PAOLA-1 okazało się, że grupa leczona olaparibem z bewacyzumabem rokuje zdecydowanie lepiej, niż grupa leczona bewacyzymabem i placebo. Ok. 60 proc. kobiet zyskało na tej terapii - wyjaśnia
  • FDA zaakceptowało także do leczenia nawrotowego raka jajnika preparat mirvetuximab soravtansine. Badanie SORAYA pokazało, że u pacjentek z rakiem platynoopornym, szczególnie niekorzystnym jeśli chodzi o rokowanie, przeleczonych jedną lub kilkoma liniami chemioterapii, odpowiedzi były w graniach 30-35 proc. - dodaje

- Temat raka jajnika był w 2022 r. prezentowany na wielu najważniejszych kongresach onkologicznych, m.in. na ASCO, ESMO, ESGO czy SGO. Wśród najbardziej znaczących doniesień tego roku należy zwrócić uwagę na te dotyczące inhibitorów PARP, które zawojowały ginekologię onkologiczną w zakresie raka jajnika - przypomniał prof. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej.

Inhibitory PARP w terapii podtrzymującej. "To badanie pokazuje ich znaczenie"

Jak wskazywał podczas konferencji Onkologia 2022, w badaniu SOLO-1 przez 7 lat obserwowano chore z nowo rozpoznanym zaawansowanym rakiem jajnika, które otrzymały leczenie podtrzymujące po zakończeniu chemioterapii. Były leczone albo inhibitorem PARP - olaparibem albo dostawały placebo.

- Po upływie tego czasu widać, że różnice w przeżyciach całkowitych są znaczące: w grupie pacjentek leczonych olaparibem siedem lat przeżywa 45 proc. To świetny wynik, który pokazuje, jakie znaczenie mają inhibitory PARP w terapii podtrzymującej - zaznaczył konsultant krajowy.

- Jeśli chodzi o czas do pierwszej kolejnej terapii lub zgonu, różnice są również bardzo istotne: aż 63 proc. kobiet aktywnie leczonych funkcjonuje pod tym względem lepiej, niż pacjentki w grupie kontrolnej. Terapia olaparibem przynosi zatem wyraźne korzyści także tym chorym, u których dochodzi do nawrotu w trakcie terapii - dodał.

Prof. Bidziński podkreślił jednocześnie, że jeśli chodzi o działania niepożądane, okazuje się, że jest ich więcej, szczególnie jeśli chodzi o indukowanie innych nowotworów, czy ciężkich powikłań, m.in. zespołu mielodysplastycznego, Istnieje zatem, niestety, potencjał do działań uszkadzających inne szlaki, nie tylko w zakresie naprawy DNA.

- Dlatego do tej terapii należy podchodzić z dużą rozwagą - ocenił ekspert.

Inhibitory PARP z lekiem antyangiogennym. "Mamy możliwość stosowania" 

Jak wskazywał, drugie badanie, które w istotny sposób wpłynęło na postępowanie w reku jajnika, to PAOLA-1: podtrzymujące leczenie u pacjentek z zaawansowanym rakiem jajnika nie tylko inhibitorami PARP, ale również lekiem antyangiogennym - bewacyzumabem.

- Okazało się, że grupa leczona olaparibem z bewacyzumabem rokuje zdecydowanie lepiej, niż grupa leczona bewacyzymabem i placebo. Ok. 60 proc. kobiet zyskało na tej terapii, a liczba nawrotów w grupie leczonej aktywnie była dużo mniejsza - zaznaczył.

Dodał, że wyniki badania oraz dobra tolerancja terapii przemawiają za tym, aby olaparib z bewacyzumabem stał się standardem leczenia dla pacjentek z zaawansowanym nowo rozpoznanym rakiem jajnika z deficytem homologicznej rekombinacji.

- W Polsce mamy na szczęście możliwość zastosowania tych dwóch cząsteczek w programie lekowym w wybranej grupie: pacjentek z mutacją BRCA1/2 lub właśnie z deficytem homologicznej rekombinacji, tj. z nieprawidłowościami w innych genach, które również biorą udział w naprawie DNA - zauważył prof. Bidziński.

"Ta cząsteczka stosowana samodzielnie w leczeniu raka jajnika nie ma racji bytu"

Przypomniał, że istotnym projektem było również badanie PRIME. Pacjentki, które w nim uczestniczyły, miały indywidualnie dobieraną dawkę innego inhibitora PARP - niraparibu. Chore ważące poniżej 77 kg lub mające wartość płytek poniżej 150 tys. ma mililitr otrzymywały niższe dawki niż chore o wyższych parametrach. Okazało się, że dzięki temu mniej pacjentek wymagało zmniejszenia dawki, czy ewentualnego odstąpienia od leczenia.

- Badanie PRIME potwierdziło, że monoterapia niraparibem powinna być standardem postępowania po pierwszej linii chemioterapii opartej na związkach platyny, niezależnie od statusu biomarkerów - mówił konsultant krajowy.

Kolejne badanie, które przywołał, SOLO-3 , miało za zadanie określenie, czy u pacjentek z nawrotowym rakiem jajnika platynowrażliwym z mutacją BRCA1/2 leczenie (nie leczenie podtrzymujące) olaparibem jest skuteczniejsze od samej chemioterapii. W tym przypadku wyniki dotyczące przeżyć całkowitych nie pokazały różnic.

- Obecnie Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej uważa, że zastosowania olaparibu jako samodzielnej cząsteczki w leczeniu raka jajnika nie ma racji bytu - podkreślił prof. Bidziński.

Koniugat. "W takich przypadkach działanie tego preparatu może się sprawdzić"

Dodał, że FDA zaakceptowało także do leczenia nawrotowego raka jajnika preparat mirvetuximab soravtansine.

- To koniugat - połączenie inhibitora receptora folianowego z lekiem cytostatycznym, przerywającym cykl komórkowy komórki, do której dostaje się ta cząsteczka. W ten sposób możemy zahamować wzrost guza - wyjaśniał konsultant krajowy.

- Badanie SORAYA pokazało, że u pacjentek z rakiem platynoopornym, szczególnie niekorzystnym jeśli chodzi o rokowanie, przeleczonych jedną lub kilkoma liniami chemioterapii, odpowiedzi były w graniach 30-35 proc. W takich przypadkach działanie tego preparatu może się zatem potwierdzić. Może on dawać objawy niepożądane, dotyczące głównie narządu wzroku, mogą to być również zaburzenia żołądkowo-jelitowe, ale na akceptowalnym poziomie - mówił profesor.

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum