• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Potrójnie ujemny rak piersi dotyczy głównie kobiet młodych. "Nie spodziewając się, bagatelizują problem"

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia25 września 2022 17:30

- Pacjentki z potrójnie ujemnym rakiem piersi stanowią 15-20 proc. wszystkich chorych na ten nowotwór. Ten podtyp raka piersi charakteryzuje się bardziej dynamicznym przebiegiem, a w związku z tym gorszym rokowaniem - przestrzega dr n. med. Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld z Narodowego Instytutu Onkologii - Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.

Potrójnie ujemny rak piersi dotyczy głównie kobiet młodych. "Nie spodziewając się, bagatelizują problem"
Potrójnie ujemny rak piersi charakteryzuje się bardziej dynamicznym przebiegiem Fot. AdobeStock
  • - Potrójnie ujemny rak piersi charakteryzuje się bardziej dynamicznym przebiegiem, a w związku z tym gorszym rokowaniem - przestrzega dr n. med. Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld z Narodowego Instytutu Onkologii
  • Dotyczy to przeważnie kobiet młodych, często matek małych dzieci, co przekłada się na duże zainteresowanie społeczne tym podtypem nowotworu
  • Doktor Jagiełło-Gruszfeld przestrzega, że młode kobiety nie spodziewają się zachorowania na raka piersi i nie decydują się na badania bagatelizując problem

Potrójnie ujemny rak piersi charakteryzuje się dynamicznym przebiegiem

- Pacjentki z potrójnie ujemnym rakiem piersi stanowią 15-20 proc. wszystkich chorych na ten nowotwór. Ten podtyp raka piersi charakteryzuje się bardziej dynamicznym przebiegiem, a w związku z tym gorszym rokowaniem, niż w przypadku pozostałych podtypów biologicznych raka piersi. Dodatkowo brakuje obecnie dostępnej metody leczenia celowanego, która mogłaby wyleczyć ten nowotwór bez potrzeby stosowania chemioterapii - mówi dr n. med. Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld z Narodowego Instytutu Onkologii - Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.

Ekspertka wskazuje, że pojawiają się nowe opcje terapeutyczne, które wydają się bardzo skuteczne i które będą mogły przedłużyć życie tym pacjentkom, ale są one stosunkowo nowe i w Polsce mało dostępne, bo nierefundowane.

Podkreśla jednocześnie, że potrójnie ujemny rak piersi dotyczy przeważnie kobiet młodych, często matek małych dzieci, co przekłada się na duże zainteresowanie społeczne tym podtypem nowotworu. Dodaje, że częściej chorują również kobiety, u których występują predyspozycje genetyczne, m.in. mutacja BRCA1/2.

 - Fakt, iż choroba dotyka zazwyczaj kobiet młodszych, ma swoje implikacje kliniczne. Młode kobiety nie spodziewają się raczej, że zachorują na raka piersi i nie decydują się na badania w tym kierunku. Nawet jeśli wyczują guz w piersi, uważają, że nie może to być nic innego, jak łagodna, niegroźna zmiana. Odwlekają wizytę u lekarza, ponieważ bagatelizują problem. Zdarza się także, że ze względu na młody wiek pacjentki taką zmianę zbagatelizuje również lekarz. W ten sposób upływają kolejne miesiące - mówi dr Jagiełło-Gruszfeld.

 - Dlatego potrójnie ujemny rak piersi wykrywany jest zazwyczaj na późniejszym etapie rozwoju, niż w przypadku kobiet w podeszłym wieku. Bywa, że chorobę rozpoznaje się u pacjentki, która ma już przerzuty odległe. Późne rozpoznanie rzutuje na przebieg choroby, ponieważ takie pacjentki wymagają bardziej intensywnych metod leczenia - dodaje.

"Pozostają zbiórki w internecie, ale w tym przypadku nie ma na nie czasu"

Jak mówi specjalistka, problem polega na tym, że w Polsce, w przeciwieństwie do wielu innych krajów, nie mamy dostępu do części metod terapii zaawansowanego potrójnie ujemnego raka piersi.

 - Taką metodą jest immunoterapia, która w tym nowotworze stosowana jest na świecie już od dwóch - trzech lat: atezolizumab z nab-paklitakselem oraz pembrolizumab z chemioterapią. Atezolizumab i pembrolizumab są zarejestrowane w naszym kraju i można je kupić, ale koszt takiego zakupu wielokrotnie przekracza możliwości przeciętnego Polaka - wyjaśnia ekspertka.

 - Pozostają zbiórki w internecie, ale w tym przypadku nie ma na nie czasu - immunoterapia w leczeniu zaawansowanego potrójnie ujemnego raka piersi jest skuteczna w zakresie wydłużenia czasu przeżycia pod warunkiem, że stosuje się ją w pierwszej linii leczenia. Wyniki badań klinicznych potwierdziły, że zastosowanie immunoterapii u chorych, które wcześniej były leczone jedną lub więcej niż jedną liniami terapii, nie ma sensu, ponieważ nie przekłada się to na wydłużenie przeżycia. Immunoterapię można zatem zastosować albo od razu po rozpoznaniu rozsianej choroby nowotworowej albo - wcale - precyzuje dr Jagiełło-Gruszfeld.

Jak zauważa, w tym nowotworze mamy w Polsce również inne braki, w tym dotyczące leczenia wczesnej choroby nowotworowej.

- Tam, gdzie nie ma jeszcze przerzutów odległych, również powinna być zastosowana immunoterapia - w tym przypadku pembrolizumab. Jednoznacznie udowodniono, że pacjentki, które otrzymują chemioterapię przedoperacyjną z immunoterapią, mają większe szanse na całkowite wyleczenie. Ta metoda powinna być zatem szeroko stosowana, ale niestety - w naszym kraju nie jest refundowana - zaznacza ekspertka.

 - Podobnie jak leczenie inhibitorami PARP. Są one w Polsce dostępne jedynie u pacjentek z rakiem jajnika. Dla chorych z rakiem piersi z mutacją BRCA1/2 te doustne leki nie są refundowane. Nie wydłużają one może całkowitego przeżycia, ale umożliwiają uniknięcie toksycznej chemioterapii, która pogarsza jakość życia i niesie ryzyko działań niepożądanych. Inhibitory PARP również nie są wolne od tego ryzyka - mogą np. powodować niedokrwistość, czy spadek poziomu białych krwinek - ale nie są takie działania niepożądane, jakie powoduje chemioterapia, podczas gdy skuteczność obu metod jest zbliżona - podkreśla dr Jagiełło-Gruszfeld.

"Wyniki badań są bardzo obiecujące"

Jak przypomina, nie można też pominąć leków z grupy koniugatów, takich jak sacituzumab govitecan - specyfik z ogromnym potencjałem.

- Ten preparat wykazał bardzo istotne statystycznie wydłużenie czasu przeżycia przy stosunkowo niewielkiej toksyczności terapii u pacjentek, które wcześniej otrzymały kilka linii chemioterapii. Lek jest obecnie w trakcie kolejnych badań klinicznych, w których testowany jest na wcześniejszych etapach choroby nowotworowej, w tym również u pacjentek, które chorują na inne podtypy biologiczne raka piersi niż rak potrójnie ujemny - wyjaśnia specjalistka.

- Udowodniono również skuteczność leku o podobnej konstrukcji, trastuzumabu derukstekanu. Kandydatkami do leczenia tym preparatem są pacjentki z potrójnie ujemnym rakiem piersi, u których na powierzchni komórek nowotworowych występuje receptor HER. Stanowi o punkt uchwytu dla preparatu, który następnie wprowadza do komórki nowotworowej zawarte w nim cząsteczki cytostatyku. Te niszczą komórkę nowotworu od środka. Preparat działa zatem podobnie jak koń trojański - mówi dr Jagiełło-Gruszfeld.

- Jeśli chodzi o przyszłość w leczeniu potrójnie ujemnego raka piersi, trwają badania nad kojarzeniem koniugatów z immunoterapią, przy czym wyniki tych badań są bardzo obiecujące. Być może szansą będzie również kojarzenie koniugatów z inhibitorami PARP, czy inhibitorami CDK4/CDK6, które obecnie są stosowane w leczeniu nowotworów hormonozależnych. Elementów tej układanki jest wiele, ale generalnie w walce z tą chorobą chodzi głównie o powstrzymanie jej rozwoju i tworzenia się nowych przerzutów, tj. o utrzymanie nowotworu pod kontrolą tak długo, jak to tylko możliwe - ocenia ekspertka.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum