• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PATRON HONOROWYpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Polscy hematolodzy autorami "złotego standardu" w leczeniu białaczki

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 26 lipca 2013 13:43

Opracowany przez polskich lekarzy schemat leczenia ostrej białaczki szpikowej pod nazwą DAC powinien stać się "złotym standardem" w leczeniu tej choroby - zaleciła w wydanych na 2013 rok rekomendacjach dotyczących leczenia nowotworów National Comprehensive Cancer Network, amerykańska organizacja skupiająca ekspertów wiodących ośrodków onkologicznych. Autorami nowego sposobu leczenia są polscy hematolodzy, działający w ramach Stowarzyszenia Polskiej Grupy Białaczkowej - PALG.

Polscy hematolodzy autorami "złotego standardu" w leczeniu białaczki

Pomysłodawca leczenia prof. Jerzy Hołowiecki, przewodniczący PALG, obecnie pracujący w gliwickim Centrum Onkologii-Instytucie im. M. Skłodowskie-Curie, wyjaśnia, że standard ten odnosi się do pierwszoliniowego leczenia ostrej białaczki szpikowej, czyli dotyczącego chorych ze świeżo rozpoznaną chorobą, którzy nie przekroczyli 60 roku życia.

Celem leczenia w tej pierwszej fazie, zwanej indukcyjną, jest uzyskanie remisji choroby, tzn. stanu, w którym nie jest ona wykrywana zwykłymi testami laboratoryjnymi. Uzyskanie remisji jest warunkiem niezbędnym do zastosowania kolejnych faz leczenia, a tym samym do powodzenia całości terapii.

Zmiana standardu

- Przez ponad 25 lat takim standardowym czyli najwłaściwszym sposobem leczenia tej choroby była terapia oparta na leczeniu daunorubicyną i arabinozydem cytozyny w określony sposób. Pomimo wysiłków wielu międzynarodowych grup naukowych z całego świata, przez kolejne dekady nie udało się opracować innego wariantu terapii indukcyjnej, który zwiększyłby wyleczalność chorych na ostrą białaczkę szpikową - wyjaśnia.


Tymczasem polska grupa badawcza skupiająca 20 polskich ośrodków hematologicznych działających w ramach Stowarzyszenia Polska Grupa Białaczkowa udowodniła, że wzbogacenie w tym wypadku chemioterapii o dodatkowy lek polskiej produkcji, biodrybinę (obecnie produkowany przez Bioton o wiele tańszy odpowiednik amerykańskiej kladrybiny) pozwala aż o jedną trzecią zwiększyć odsetek wyleczonych. Należy tu dodać, że program DAC może być stosowany również w starszych grupach wieku i wydaje się mieć szczególne zalety w przypadkach wyższego ryzyka cytogenetycznego.

Jak relacjonuje prof. Hołowiecki nowatorski pomysł leczenia chorych to efekt ponad 20-lat pracy specjalistów z polskich oddziałów leczących nowotwory układu krwiotwórczego. W latach 80-tych, kiedy zorganizował Polską Grupę Białaczkową działającą początkowo w ramach programu rządowego PR6, celem polskich lekarzy było zrównanie szans polskich chorych z tymi, jakie mają pacjenci leczeni w zachodnich klinikach. W tym czasie w Polsce wskaźnik remisji u chorych w ostrą białaczką szpikową wynosił 34 proc. a na świecie sięgał 70 proc.

Polskie badania

- Kiedy wyrównaliśmy ten poziom, zaczęliśmy pracować nad własnymi programami. Punktem wyjścia były amerykańskie badania eksperymentalne nad działaniem analogów puryn oraz pilotażowe doświadczenia z programem DAF. Tzn. podawanie chorym w zestawie z daunorubicyną i cytarabiną, pokrewnego chemicznie, innego analogu puryn - fludarabiny - opisuje specjalista.

Z badań amerykańskich i polskich przeprowadzonych przy innych chorobach wiedziano, że podobne działanie ma produkowany w kraju, wówczas jeszcze w laboratoriach Polskiej Akademii Nauk, lek nazywany roboczo 2-CDA, odpowiednik amerykańskiej kladrybiny (wytwarzany teraz w Polsce pod nazwą biodrybina).

- Podawaliśmy ten lek chorym łącznie z daunorubicyną i cytarabiną, przez kolejne pięć dni. W prospektywnym, randomizowanym badaniu udowodniliśmy, że dodanie tego leku zwiększyło odsetek remisji, a także, co jest o wiele ważniejsze wydłużyło statystycznie czas całkowitego przeżycia. Ten czas jest dłuższy i to wydłużenie nie jest dziełem przypadku - podkreśla prof. Hołowiecki.

Polscy specjaliści zrzeszeni w PALG obserwowali w sumie ponad 2 tys. chorych w różnych fazach choroby i sekwencjach czasowych. Ostatnie dwa badania, które były prospektywne, randomizowane i wieloośrodkowe objęły ponad 1 tys. chorych. Wyniki ostatniego z nich, oparte o obserwację ponad 670 chorych, lekarze opublikowali w ubiegłym roku w "Journal of Clinical Oncology" - najwyżej notowanym czasopiśmie onkologicznym na świecie.

Światowy standard

- To nasze badanie zostało wówczas, na tyle uznane za ważne, że do tego numeru napisano edytorial, w którym znany hematolog wyjaśniał na czym polega nasze osiągnięcie - podkreśla profesor. Pojawiło się wiele doniesień dyskutujących, czy to nowy standard.

Dodaje jednak, że dopiero tegoroczne rekomendacje NCCN stało się dla nich prawdziwą nobilitacją.

- W tym roku amerykańska agencja NCCN przedstawiła nas polski program jako referencyjny, pierwszoliniowy. Co to znaczy? Otóż ona nie przesądza, że wszyscy na świecie mają tak leczyć jak my. Przyznaje jednak, że obecnie na świecie chorych z tym rodzajem białaczki należy leczyć albo według poprzedniego, dwulekowego schematu, albo zgodnie z naszym schematem, albo też wzorem amerykańskich badaczy schematem opartym na dwóch lekach o podwyższonych dawkach - zaznacza profesor Hołowiecki.

Przy czym eksperci jednogłośnie uznali, że nasz wariant to praca o jakości pierwszej. Dlatego w tym momencie można powiedzieć, że ten schemat jest rekomendowany jako pierwszoliniowy. To bardzo rzadka sytuacja, żeby zalecenia NCCN, które są uznawane za najwyższej rangi w onkologii oparte zostały na polskich osiągnięciach - podkreśla prof. Hołowiecki. 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum