• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

"Połowa pacjentów z rakiem płuca bez żadnego leczenia". Szwedzki ekspert o wynikach ważnego badania

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia07 lutego 2022 18:51

Połowa chorych z niedrobnokomórkowym rakiem płuca z 12. badanych krajów Europy nie otrzymuje absolutnie żadnego leczenia - mówi dr Thomas Hofmarcher z IHE, współautor raportu.

"Połowa pacjentów z rakiem płuca bez żadnego leczenia". Szwedzki ekspert o wynikach ważnego badania
Jak rak płuca leczony jest w Europie? Fot. Shutterstock
  • Dr Thomas Hofmarcher ze Szwedzkiego Instytutu Ekonomiki Ochrony Zdrowia (IHE) jest współautorem raportu „Zdiagnozowani, ale nie leczeni. Jak w Europie poprawić dostęp do innowacyjnego leczenia pacjentom z zaawansowanym niedrobnokomórkowym rakiem płuca (NDRP)?”
  • Raport bierze pod uwagę 12 krajów Europy, w tym Polskę. Jego autorzy próbują odpowiedzieć na pytania: ilu chorych na NDRP otrzymuje realnie leczenie oraz czym są leczeni
  • Choć wytyczne wypracowane przez ESMO mówią, że ok. 75 proc. pacjentów z NDRP powinno być poddawanych leczeniu, w badanych krajach leczona jest zaledwie połowa
  • W Polsce największe znaczenie w leczeniu nadal ma chemioterapia, a większość pacjentów nie korzysta z nowych możliwości terapeutycznych - wynika z raportu
  • Jego twórcy przedstawiają także rekomendacje dla Polski. Dotyczą one m.in. refundacji oraz ścieżki pacjenta

- Rak płuca jest w Europie najczęstszą przyczyną zgonów z powodu chorób nowotworowych: odsetek przeżyć 5-letnich w większości krajów nie przekracza 10-20 proc. - przypomina dr Thomas Hofmarcher ze Szwedzkiego Instytutu Ekonomiki Ochrony Zdrowia (IHE), współautor raportu „Zdiagnozowani, ale nie leczeni. Jak w Europie poprawić dostęp do innowacyjnego leczenia pacjentom z zaawansowanym niedrobnokomórkowym rakiem płuca?”

Raport uwzględnia dane z 12. krajów

Jak mówi ekspert, do wydłużenia czasu przeżycia konieczne jest zwiększenie dostępności innowacyjnych technologii w diagnostyce i leczeniu. Potrzeba wykorzystania potencjału medycyny spersonalizowanej dotyczy zwłaszcza niedrobnokomórkowego raka płuca (NDRP), który stanowi ok. 85 proc. wszystkich przypadków raka płuca.

- Raport bierze pod uwagę 12 krajów, w tym Polskę. Uwzględniliśmy w nim dwa główne obszary. W ramach pierwszego szukaliśmy odpowiedzi na pytanie ilu pacjentów z NDRP realnie otrzymuje leczenie, choć wydawałoby się oczywiste, że powinni je otrzymywać wszyscy chorzy. W ramach drugiego obszaru tematycznego przyglądamy się czym leczeni są pacjenci. To szczególnie interesujące ze względu na pojawienie się w ostatnich latach dużej liczby nowych terapii - wyjaśnia dr Hofmarcher.

"Połowa chorych nie otrzymuje żadnego leczenia"

- Dla każdego kraju sprawdziliśmy te dwa parametry w przedziale czasowym pomiędzy 2014 i 2019 rokiem. Ustaliliśmy, że w roku 2014 jakiekolwiek leczenie - nie innowacyjne, ale także systemowe - otrzymało zaledwie 30 proc. pacjentów. To oznacza, że 70 proc. nie dostawało nic. Przez kolejne lata liczba leczonych pacjentów delikatnie nieznacznie wzrastała i w roku 2019 osiągnęła poziom 40 proc. W roku 2020 zbliżyła się do 50 proc. Obserwujemy zatem postęp, co nie zmienia faktu, że połowa chorych nadal nie otrzymuje absolutnie żadnego leczenia - wskazuje ekspert z IHE.

- Czy to jest wynik, który powinien nas zadowolić? Próbując odpowiedzieć na to pytanie szukaliśmy punktu odniesienia, patrząc na kraje, które osiągają zarówno dobre, jak i gorsze rezultaty w leczeniu NDRP - wyjaśnia.

Uwzględniliśmy przy tym wytyczne europejskie wypracowane przez ESMO, według których ok. 75 proc. pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca powinno być poddawanych leczeniu. Polsce niestety dużo do tego poziomu brakuje - nadal leczonych jest tu zaledwie 40-50 proc. chorych - zauważa Thomas Hofmarcher.

"Bogate kraje niekoniecznie muszą osiągać dobre wyniki"

Twórcy raportu przyjrzeli się wynikom osiąganym w 12. badanych krajach. Okazało się, że są wśród nich takie, które w zasadzie osiągnęły poziom rekomendowany przez ESMO. Należą do nich Norwegia, Portugalia, Grecja i Belgia, gdzie leczenie otrzymuje ok. 75 proc. pacjentów z NDRP. Na drugim końcu skali są Wielka Brytania i Polska, najbardziej odbiegające od tych wskaźników.

- Byliśmy bardzo zaskoczeni pozycją Wielkiej Brytanii. Okazuje się, że bogate kraje wcale niekoniecznie muszą osiągać dobre wyniki, podczas gdy te znacznie mniej zamożne, jak np. Grecja, czy Portugalia, radzą sobie z tym znacznie lepiej. Niemniej należy podkreślić, że kraje, które uzyskały dobry poziom w zakresie liczby pacjentów objętych leczeniem, nie zawsze są w stanie nadążyć za wykorzystaniem w tym leczeniu nowoczesnych terapii. Chemioterapia jest tam nadal dosyć szeroko stosowana - podkreśla ekspert z IHE.

Czym byli leczeni pacjenci z NDRP? "W Polsce problem jest podwójny"

Jak mówi, w drugim ramieniu badacze sprawdzali, czym byli leczeni pacjenci w okresie objętym badaniem. I tak: w roku 2014 dostępna była tylko chemioterapia. W kolejnych latach widać wyraźnie, że wzorzec rekomendowanych terapii się zmieniał - pojawiła się immunoterapia i terapie celowane. Wraz z każdym rokiem w coraz większym stopniu zastępują one tradycyjną chemioterapię, choć ta w wielu krajach nadal trzyma się mocno.

- W przypadku Polski widzimy niestety, że nie wpisuje się ona w ten trend - największe znaczenie nadal ma chemioterapia, a większość pacjentów nie korzysta z nowych możliwości terapeutycznych. Problem jest zatem podwójny, bo nie dosyć, że leczy się zbyt mało chorych, to jeszcze leczy się „po staremu” - ocenia ekspert.

Co mówią dane z raportu? W 2020 r. immunoterapię otrzymało w Polsce 14 proc. leczonych pacjentów z zaawansowanym NDRP, a z leczenia celowanego skorzystało 3 proc. Wyłącznie chemioterapią leczonych było 33 proc. W tym samym 2020 r. w Portugalii było to odpowiednio: 26 proc., 14 proc. i 48 proc.

"Jest kłopot z refundacją nowych leków i diagnostyką molekularną"

- Jeśli chodzi o wykorzystanie nowoczesnych terapii w leczeniu NDRP, w Polsce - w porównaniu z innymi krajami - widać duży problem. Zaczyna się od bardzo długiego czasu, jaki upływa pomiędzy rejestracją leku, a jego refundacją. To jeden z najdłuższych okresów oczekiwania na lek w Europie, co wynika oczywiście z mniejszego budżetu na refundację leków. Np. w Norwegii lek trafia do refundacji od razu po jego zarejestrowaniu, bardzo szybko dzieje się to również w takich krajach, takich jak Niemcy, czy Finlandia - mówi dr Hofmarcher.

- Drugim czynnikiem, który wpływa w Polsce na niski poziom wykorzystania nowoczesnych terapii w leczeniu NDRP, jest diagnostyka molekularna, w przypadku której brakuje pełnego finansowania. Z tego powoduje nie wykonuje się w wystarczającym stopniu badań, które są podstawą do zastosowania innowacyjnego leczenia u danego pacjenta - wskazuje.

- Ten problem jest obecnie polską specyfiką. W przeszłości dotyczył także innych krajów, ale szybki rozwój nowych terapii spowodował, że te musiały się one z nim zmierzyć i zrobiły to skutecznie. W Polsce jest on niestety nadal aktualny. Czynnikiem wpływającym negatywnie na diagnostykę NDRP jest ponadto deficyt patomorfologów, których brakuje niemal we wszystkich krajach, ale w Polsce ten problem jest szczególnie dotkliwy - ocenia ekspert.

Rekomendacje dla Polski. "Ścieżka pacjenta jest największym wyzwaniem"

- Jeśli chodzi o nasze rekomendacje dla Polski, najważniejszym wyzwaniem jest zmiana organizacyjna dotycząca ścieżki pacjenta. Powinna być ona bardzo precyzyjnie, krok po kroku opisana. Musi być jasne, kiedy i jakie badania powinny być wykonane oraz kiedy i jakie świadczenia powinien otrzymać chory. Potrzebne są bardzo konkretne przedziały czasowe na realizację poszczególnych etapów, opracowane specjalnie pod kątem raka płuca - podkreśla Thomas Hofmarcher.

Jak zauważa, opieka nad pacjentem powinna być nie tylko kompleksowa i koordynowana, ale także w pełni finansowana, co dotyczy np. wspomnianej wcześniej diagnostyki molekularnej. Specjaliści opiekujący się chorym powinni ze sobą ściśle współpracować, a wyniki pacjenta muszą wędrować za nim, co umożliwi uniknięcie konieczności powtarzania badań. Takie rozwiązanie przeniesie efekt w postaci oszczędności nie tylko czasu, tak ważnego dla pacjenta z rakiem płuca, ale także środków marnowanych w ten sposób na olbrzymią skalę.

- Przykładów na to, jak powinna wyglądać organizacja leczenia, mogą dostarczyć takie kraje jak Norwegia, czy Finlandia. To one mogą się pochwalić najlepszymi wynikami leczenia - przypomina ekspert.

"Analiza korzyści i ryzyk nie powinna tyle trwać"

- Jeśli chodzi natomiast o rekomendacje dotyczące terapii, pierwszą będzie na pewno skrócenie czasu od rejestracji leku do jego refundacji, który w Polsce wynosi nawet 3-4 lata i jest zdecydowanie za długi. Analiza korzyści i ryzyk nie powinna tyle trwać. EMA rejestrując lek wykonuje bardzo wiele pracy eksperckiej oceniając jego wartość, dlatego w poszczególnych krajach w procesie refundacji analizie powinna być poddawana raczej część ekonomiczna. W Polsce AOTMiT powtarza jednak analizę od samego początku - zaznacza dr Hofmarcher.

Jak mówi, wydaje się, że niezbędna jest priorytetyzacja tych analiz oraz cząsteczek poddawanych analizie, bo lek oceniony przez EMA i przez ESMO powinien iść do refundacji przetartą, krótszą ścieżką.

Leczenie NDRP w pandemii. Jak wyglądało w Europie?

Ekspert przypomina ponadto, że na ograniczony dostęp do diagnostyki raka płuca w Europie wpływ miała także pandemia. W marcu i kwietniu 2020 r. pacjenci w ogóle nie zgłaszali się do szpitali, a następnie oddziały pulmonologiczne zostały w dużym stopniu przekształcone w oddziały covidowe. W statystykach widać dramatyczne spadki chorych zgłaszających się do lekarzy, ale nie dlatego, że przestali chorować, tylko dlatego, że nie mieli dokąd pójść.

- W maju 2020 r. wskaźniki wróciły do normy, ale problem diagnozy odsuniętej w czasie pozostał. Nie dosyć, że w raku płuca pacjenci generalnie diagnozowani są późno, to pandemia jeszcze pogorszyła sytuację. Znacznie więcej przypadków diagnozowanych jest teraz w stadium zaawansowanym, co przekłada się na możliwości leczenia i na rokowania - wskazuje Thomas Hofmarcher.

Jak zauważa, pandemia nie wpłynęła natomiast na wykorzystanie innowacyjnych terapii w leczeniu NDRP w badanych krajach. Terapie celowane podawane są w tabletkach, dlatego nie pacjenci wymagają hospitalizacji. Ponadto, jeśli chodzi o immunoterapię w programach lekowych, podania leku odbywają się z reguły w sporych odstępach czasowych.

- Dlatego nic się tutaj na szczęście nie wydarzyło. Najbardziej ucierpiały chirurgia onkologiczna i radioterapia - mówi ekspert z IHE.

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum