Pandemia skraca życie chorym na nowotwory. Najgorsze jeszcze przed nami W przypadku wielu chorych onkologicznie diagnostyka i leczenie bardzo się opóźniły. Fot. Archiwum

Onkolodzy nie mają wątpliwości, że rok pandemii koronawirusa przełoży się na stracone lata życia wielu chorych na nowotwory. Opóźnienia w diagnozowaniu i leczeniu raka oznaczają jedno: będzie więcej zgonów.

  • Na początku pandemii był moment, w którym liczba pacjentów zgłaszających się do NIO-PIB spadła o ok. 50 proc
  • W skali całego roku odsetek niewypełnionych kart DiLO wynosi 10-12 proc., ale w pewnych miesiącach nawet 40 proc
  • W okresie wiosenno-letnim 2020 r. odwołanych zostało 40 proc. zaplanowanych operacji pacjentów onkologicznych

- Najgorszym okresem była wiosna i lato 2020 r., tj. czas pierwszej fali pandemii. Najbardziej fatalne dane dotyczące niewypełnionych Kart Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO) dotyczą kwietnia, maja i początku czerwca ub.r. Wskazują one na spadek rzędu nawet 40 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku 2019. W skali całego roku 2020 ten odsetek wynosi 10-12 proc. - mówi Rynkowi Zdrowia dr Janusz Meder z Narodowego Instytutu Onkologii - Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, prezes Polskiej Unii Onkologii.

Co mówią dane NFZ? Jeśli chodzi o liczbę wydanych kart DiLO w roku 2019 wynosiła ona 258 790, a w roku 2020 - 239 163. W roku 2019 liczba wstępnych diagnostyk onkologicznych wynosiła 79 729, przy czym 74 proc. wykonano w terminie, a liczba pogłębionych diagnostyk onkologicznych - 86 532, z takim samym odsetkiem diagnostyk terminowych. Dane z roku 2020 mówią o 78 841 diagnostykach wstępnych, z których 75 proc. wykonano w terminie i 78 365 diagnostykach pogłębionych, z których w terminie wykonano 76 proc.

W ocenie dr Medera nie odzwierciedla to jeszcze skali problemu. Jest nim fakt, że wiele osób ze strachu przed zakażeniem nie zgłaszało się do lekarza pomimo odczuwanych dolegliwości, a być może również pomimo wstępnego rozpoznania.

- Skutki zobaczymy dopiero w następnych miesiącach i latach, kiedy u onkologów zacznie się pojawiać coraz więcej pacjentów w coraz wyższych stopniach zaawansowania nowotworów. Leczenie będzie wówczas o wiele trudniejsze, o wiele mniej skuteczne i o wiele bardziej kosztowne - zaznacza dr Meder.

Pierwsza fala zbiera żniwo

- Trudno jest walczyć z nowotworem, jeśli się go nie diagnozuje, a tym bardziej nie leczy. W takiej właśnie znaleźliśmy się sytuacji, bo gdy zaczęła się epidemia chorzy bali się zgłaszać do ośrodków onkologicznych. Był moment, że liczba pacjentów spadła o blisko 50 proc. Byli zamknięci w domach, nie wiedzieli czy mogą i czy powinni udać się do lekarza, tym bardziej, że POZ był „zabarykadowany” - mówiła w sierpniu dr Beata Jagielska z NIO-PIB w Warszawie.

- Ten czas zbiera swoje żniwo - mamy bardzo smutne spostrzeżenia. Nigdy nie widzieliśmy tak bardzo zaawansowanych nowotworów, jak u chorych, którzy zgłaszali się dopiero po zakończeniu lockdownu. Tych osób nie można już było kwalifikować do leczenia systemowego. Było za późno. Jeśli wywiad dotyczył pierwszych objawów w styczniu - lutym, a pacjent przeczekał marzec i kwiecień i zgłosił się na początku maja, to te stracone miesiące przełożyły się na progresję choroby - wyjaśniła ekspertka.

- Warto przypomnieć symulację przeprowadzoną w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych, z której wynika, że trzy miesiące opóźnienia w zgłoszeniu się do lekarza z podejrzeniem choroby nowotworowej powoduje pogorszenie wyników leczenia o 10 proc., a opóźnienie sześciomiesięczne skutkuje wynikami leczenia gorszymi aż o 30 proc. Grupa chorych, którzy wiosną i latem ub.r. opóźniła ze strachu przed wirusem swoją wizytę u onkologa, będzie na pewno duża i efekty zobaczymy już wkrótce - zapowiada dr Meder.

Zamknięte gabinety i bloki operacyjne

Dodaje, że obawy chorych przed zakażeniem nie były naturalnie jedyną przyczyną problemu. Był nią również utrudniony dostęp do lekarzy rodzinnych, obserwowany na początku pandemii. Na początku gabinety lekarskie były zamknięte, później próbowano ratować sytuację teleporadami, które w przypadku pacjenta onkologicznego nie do końca zdają egzamin, bo potrzebne jest spotkanie z lekarzem, zbadanie i skierowanie na kolejne badania.

Z drugiej strony na wysokości zadania stanęły naukowe towarzystwa onkologiczne, które bardzo szybko przygotowały wytyczne jak zorganizować opiekę onkologiczną w pandemii i rozesłały je do wszystkich szpitali onkologicznych.

- Pojawiły się jednak inne ograniczenia w dostępie pacjentów onkologicznych do leczenia, głównie w postaci zamykanych oddziałów. Jak podaje Polskie Towarzystwo Chirurgii Onkologicznej, w okresie wiosenno-letnim 2020 r. odwołanych zostało 40 proc. zaplanowanych operacji. Pacjentów, którzy mieli być wówczas operowani, zaczęto w większym zakresie wzywać na zabiegi dopiero od początku roku 2021 - wskazuje dr Meder.

- Z czego wynikała to sytuacja? Część lekarzy pozostała w domu, żeby zaopiekować się dziećmi, zamknięte były bowiem szkoły i placówki opiekuńcze. Na oddziałach chirurgii zaczęły się też pojawiać, pomimo ścisłego reżimu sanitarnego, zakażenia koronawirusem wśród personelu lekarsko-pielęgniarskiego. Podobnie było na oddziałach intensywnej terapii, co również wpływało na pracę chirurgii. Dodatkowo część personelu trafiała na kwarantannę - wyjaśnia specjalista.

Na problem ten wskazują również dane NFZ - w tym przypadku dotyczące kilku wybranych szpitali w Dolnośląskiem. I tak: w Dolnośląskim Centrum Chorób Płuc we Wrocławiu przeprowadzono w 2019 r. w ramach pakietu onkologicznego 268 operacji płuca, a w okresie od stycznia do września 2020 r. - 154.

Innym przykładem może być rak jajnika. Od stycznia do września 2020 r. 4 Wojskowy Szpital Kliniczny we Wrocławiu zoperował 8 takich pacjentek w ramach pakietu onkologicznego. W roku 2019 było ich 20.

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu w 2019 r. zoperował w ramach pakietu onkologicznego 27 pacjentów z rakiem pęcherza. W roku 2020 (od stycznia do września) - 3.

Ostatnia deska ratunku

- Chorzy leczeni w różnych szpitalach szukali możliwości kontynuowania terapii w wyspecjalizowanych placówkach onkologicznych, w tym także w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie. Tak było również przed koronawirusem - w NIO-PIB leczą się przecież pacjenci z całej Polski - ale w pandemii zjawisko to jeszcze bardziej się spotęgowało - zauważa dr Meder.

- W sumie w pierwszym okresie pandemii wykonaliśmy 24 proc. więcej zabiegów w tzw. karcie DiLO (w terminie dwóch tygodni od konsylium) w porównaniu z analogicznym okresem 2019 r. - wskazywała dr Jagielska.

Także prof. Adam Maciejczyk, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu, realizującego od kilku lat pilotażowy projekt Krajowej Sieci Onkologicznej informował, że podczas drugiej fali pandemii ośrodek nie zrezygnował z żadnego z zakresów diagnostyki i leczenia, choć konieczność stosowania zabezpieczeń wydłużyła te procesy i podniosła ich koszty. Wydłużenie się diagnostyki przełożyło się z kolei na przesuwanie terminów konsyliów i ich mniejszą liczbę.

- Osobną kwestią stało się indywidualne podejście do różnych typów nowotworów. Pod koniec ub.r. zauważyliśmy np. znaczący spadek zgłaszalności pacjentów z rakiem płuca. Uruchomiliśmy wówczas specjalną ścieżkę przejęcia chorych ze szpitala pulmonologicznego, przemianowanego właśnie na covidowy. Takich osób mieliśmy po kilkanaście tygodniowo, przy czym 50-60 proc. z nich trafiało do diagnostyki onkologicznej - mówił nam prof. Maciejczyk.

- Zauważyliśmy również zmniejszenie zgłaszalności w nowotworach przewodu pokarmowego oraz w uroonkologii, głównie w raku pęcherza. Ten ostatni przestał być chyba leczony w czasie pandemii przez urologów w dolnośląskich szpitalach, bo pacjenci z tych placówek pojawili się w DCO. W efekcie utworzyły się kolejki oczekujących - dodał dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii.

- Mamy także problem z pacjentkami z rakiem jajnika, dla których to SOR-y były zazwyczaj miejscem, gdzie trafiały one na swoją drogę leczenia. Teraz oddziały ratunkowe zajmują się głównie Covidem, a chore pozostały w domach. Także i tutaj potrzebna jest odrębna ścieżka, być może nawet z hospitalizacją na czas diagnostyki, bo jest to nowotwór rzadki i rozproszony - ocenił ekspert.

- Ponieważ pacjentów onkologicznych leczą nie tylko centra onkologii, ale także inne szpitale, tym ważniejsza staje się potrzeba koordynacji - zakończenie pilotażu Krajowej Sieci Onkologicznej i przeniesienie tego rozwiązania na cały kraj. Pandemia przyczyniła się do przyspieszenia decyzji w tej sprawie - przypomniał dr Meder.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.