• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Pacjent onkologiczny w hotelu? Są plusy, ale i problemy do rozwiązania

Autor: BĄCZEK Iwona • Źródło: Rynek Zdrowia02 maja 2021 08:01

Pacjenci, którzy wymagają leczenia, ale już niekoniecznie hospitalizacji, mogliby korzystać z miejsc hotelowych, zamiast szpitalnych łóżek. Czy to dobry kierunek?

Pacjent onkologiczny w hotelu? Są plusy, ale i problemy do rozwiązania
Rozwiązaniem dla takich pacjentów mogłyby być miejsca w hotelach Fot. Shutterstock
  • Nie każdy pacjent wymagający leczenia w szpitalu wymaga jednocześnie hospitalizacji
  • Rozwiązaniem dla osób, mieszkających daleko od lecznic, mogłyby być miejsca hotelowe
  • Problemy, które należy rozwiązać wdrażając taką możliwość, dotyczą kwestii m.in. bezpieczeństwa zdrowotnego, wyżywienia i transportu do szpitala

Zarządzenie w sprawie warunków umów o udzielanie onkologicznych świadczeń kompleksowych opublikowane w kwietniu przez NFZ umożliwi - pod określonymi warunkami - zakwaterowania pacjenta onkologicznego w hostelu.

Chodzi o sytuację, w której pobyt pacjenta w oddziale nie jest konieczny, a jednocześnie potrzebna jest codzienna terapia. Decyzję podejmuje kierujący na leczenie lekarz onkolog. Dotychczas zakwaterowanie w hotelu możliwe było w przypadku pacjentów poddawanych radioterapii. Zarządzenie poszerza tę możliwość o brachyterapię.

Nawet 30 proc. świadczeń

- Wszelkie działania umożliwiające umieszczenie pacjenta w hotelu są krokiem w dobrą stronę. Mówimy oczywiście o chorych mieszkających daleko od szpitala, w którym są leczeni, a jednocześnie nie wymagających hospitalizacji - mówi Magdalena Borkowska, dyrektor Białostockiego Centrum Onkologii (BCO).

- Taka opcja wpisuje się także w trend przekierowania części leczenia szpitalnego, nie tylko w onkologii, w stronę ambulatorium. Wszystko, co możemy wykonać w warunkach ambulatoryjnych, naturalnie przy reżimach związanych z jakością świadczeń, powinno być tam wykonywane - wskazuje dyrektor Borkowska.

- Oceniamy, że w trybie ambulatoryjnym, m.in. z wykorzystaniem miejsc hotelowych dla chorych, moglibyśmy wykonywać nawet ok. 30 proc. świadczeń spośród tych, które obecnie wykonujemy w BCO w trybie hospitalizacji - dodaje.

Argumentuje, że takie leczenie jest krótsze, tańsze, lepiej znoszą je także sami pacjenci, dla których hospitalizacja zawsze stanowi duże obciążenie psychiczne. - Korzyść jest również taka, że umieszczenie części pacjentów w hotelach daje nam możliwość objęcia leczeniem większej liczby chorych, którzy tego potrzebują - podkreśla dyrektor BCO.

Białostockie Centrum Onkologii ma podpisane umowy z dwoma podmiotami hotelowymi położonymi w niedalekiej odległości od szpitala, które dysponują takimi miejscami. - Do ewentualnego poszerzenia bazy hotelowej dla naszych pacjentów musimy się organizacyjnie przygotować, ale nie sądzę, aby wiązało się to z większymi problemami - przewiduje Magdalena Borkowska.

Co z bezpieczeństwem pacjenta?

- Można się naturalnie zastanawiać co zrobić, jeśli u pacjenta przebywającego w hotelu pojawią się jakieś komplikacje. Ale BCO jest szpitalem całodobowym, na miejscu zawsze są lekarze dyżurni, działa też izba przyjęć. Ponadto można pomyśleć o tym, aby pacjentów przebywających w hotelu zabezpieczała pielęgniarka, która byłaby dla nich pierwszą linią pomocy w nagłych wypadkach - zaznacza.

Przypomina, że kolejną kwestią jest bardzo ważna dla pacjentów strona socjalna. Chory przebywający w szpitalu może liczyć na całościową opiekę oraz na całodzienne wyżywienie. Co innego, jeśli jest leczony ambulatoryjnie i do szpitala dojeżdża z hotelu. W takim wypadku zarówno koszt wyżywienia, jak i dojazdu do lecznicy, pozostaje po jego stronie.

- Należy jednak podkreślić, że szpital nie powinien być gwarantem zabezpieczenia socjalnego - organizuje leczenie i to tym zakresem powinien zajmować się przede wszystkim - podkreśla dyrektor Borkowska.

Co na to sami pacjenci? Mowa o chorych leczonych radioterapią, w przypadku której już istnieje możliwość umieszczenia chorego w hotelu. - Można powiedzieć, że widzimy dwa rodzaje chorych. Jedni proszą o hospitalizację, ponieważ tak bardzo obawiają się o swoje zdrowie i życie, że bezpiecznie czują się tylko w szpitalu. Inni mówią wprost, że nie stać ich na codzienne dojazdy i żywienie poza domem przez kilka tygodni, bo tyle trwają napromieniania - mówi dyrektor BCO.

- Doskonale to rozumiemy, choć z drugiej strony trudno przenosić tego rodzaju koszty na szpital. Niemniej sfera socjalna jest przez pacjentów podnoszona bardzo mocno i podmiot leczniczy musi ją uwzględniać w swoich decyzjach - ocenia.

Jak wskazuje, pewnym rozwiązaniem dla pacjentów mogłaby być także aktywność samorządów, które organizowałyby im dojazdy do szpitala.

- W trakcie realizacji projektów unijnych pojawiła się taka możliwość przy okazji badań profilaktycznych i zauważyliśmy, że zainteresowanie profilaktyką od razu wzrosło. To ważny sygnał na przyszłość. Tym bardziej, że taka formuła dobrze sprawdza się np. w nefrologii, bo pacjenci są przecież do stacji dializ dowożeni nie od dziś. Z podobnych udogodnień mogliby skorzystać pacjenci onkologiczni - zaznacza Magdalena Borkowska.

Hospitalizacji jest zbyt wiele

Jak podkreśla prof. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii GUMed, onkologia jest dziedziną, w której 90 proc. procedur da się wykonać w trybie ambulatoryjnym.

- W obszarze diagnostyki można na palcach jednej ręki policzyć procedury wymagające choćby jednodniowego pobytu w szpitalu. W obszarze chirurgii onkologicznej bardzo skrócił się czas hospitalizacji po zabiegach, także tych dotyczących np. raka jelita grubego, czy płuca, i zwykle nie przekracza on pięciu dni. Radioterapia jest dziedziną zdecydowanie ambulatoryjną, dlatego zastąpienie hospitalizacji możliwością pobytu hotelowego jest jedną z największych zdobyczy pakietu onkologicznego - mówił wcześniej prof. Jassem podczas spotkania z dziennikarzami.

- W chemioterapii guzów litych sytuacji, w których chory musi zostać w szpitali dłużej niż dobę, jest zaledwie kilka. W naszej klinice pacjenci już od dawna wychodzą do domu z infuzorami, które są przecież znane i stosowane od lat - dodał.

- Musimy wyprowadzić onkologię z hospitalizacji, w której znalazła się z przyczyn systemowych. Częściowo wynikało to także z pewnych przyzwyczajeń. Przez lata atrybutem prestiżu w środowisku była jak największa liczba łóżek. Teraz staje się nim liczba chorych leczonych w skali roku. Należy także zmienić podejście, w ramach którego kładzie się pacjenta do szpitala „na wszelki wypadek”, bo nie jest przecież wykluczone, że wystąpią powikłania. Uważam, że chory powinien być hospitalizowany wówczas, gdy powikłania wystąpią - przekonywał ekspert.

- Absolutnym priorytetem jest jednak bezpieczeństwo pacjenta, dlatego musimy stworzyć warunki, aby w przypadku, gdy coś się dzieje, mógł uzyskać pomoc. Nasza klinika jako jedna z pierwszych w Polsce wprowadziła aplikację, poprzez którą pacjent może zgłosić problem. Zgłoszenie analizuje pielęgniarka, która w przypadku, gdy zachodzi taka potrzeba, natychmiast umawia wizytę do lekarza. W ten sposób radzimy sobie z sytuacjami, w których np. nie można się dodzwonić - mówił prof. Jassem.

- Co do konieczności samodzielnego wyżywienia się przez pacjentów przebywających w hotelach (sam pobyt w hotelu jest refundowany) to wydaje się, że Funduszowi bardziej opłacałoby się finansowanie bonów żywieniowych dla takich osób, niż płacenie za hospitalizację, którą wielu wybiera właśnie ze względów socjalnych. To samo dotyczy np. mikrobusów, które mogłyby dowozić chorych z hotelu do szpitala i odwrotnie - argumentował ekspert.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum