• PATRON HONOROWYpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Onkologia potrzebuje rozwiązań na czas pandemii. Czy namiastka sieci poprawi sytuację pacjentów?

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 21 kwietnia 2020 06:01

Ponieważ nie zdążyliśmy wprowadzić przed pandemią Krajowej Sieci Onkologicznej w całej Polsce, potrzebne jest wdrożenie rozwiązań, które w tym trudnym czasie będą jej namiastką. Chorzy nie mogą czekać - muszą mieć dostęp do diagnostyki i terapii nowotworów - alarmują onkolodzy.

Chorzy nie mogą czekać - alarmują onkolodzy Fot. Archiwum

Jak wskazuje prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków, pełnomocnik dyrektora ds. badań klinicznych Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie - Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, przewodniczący Zespołu MZ ds. Narodowej Strategii Onkologicznej, na poziomie ośrodków onkologicznych nie widać na razie większych zakłóceń spowodowanych przez pandemię.

- To pokazuje, że gdyby nie były one odizolowane, całkowity upadek onkologii byłby w obecnych, trudnych warunkach nieunikniony. Warto zauważyć, że większość problemów, z którymi mamy teraz do czynienia, występuje nie w szpitalach onkologicznych, ale w placówkach, w których oddział onkologii jest po prostu jednym z wielu. Problemy dotyczą też oddziałów chirurgii ogólnej, które albo w ogóle nie działają, albo wykonują jedynie operacje w trybie ostrym. To właśnie z tymi obszarami wiążą się obecne kłopoty pacjentów onkologicznych tracących dostęp do leczenia - mówi nam ekspert.

Dlaczego chorzy muszą czekać?
Jak wygląda sytuacja chorych np. z rakiem płuca? Jak zauważa prof. Paweł Krawczyk, kierownik Pracowni Immunologii i Genetyki w Katedrze i Klinice Pneumonologii, Onkologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, diagnozują ich przede wszystkim oddziały pulmonologiczne, a zatem jednostki diagnozujące różne infekcje. Są one narażone na to, że będą trafiali do nich także chorzy zakażeni SARS-CoV-2. Oddziały te przeżywają zatem obecnie liczne ograniczenia w przyjmowaniu pacjentów.

- Tymczasem to właśnie na oddziałach pulmonologicznych wykonywana jest, na podstawie wcześniej zaplanowanej tomografii komputerowej, bronchoskopia. I - jak można się spodziewać - obserwujemy teraz mniejszą liczbę tych badań. Dodatkowo bronchoskopia jest procedurą stwarzającą zagrożenie dla personelu (pielęgniarek i lekarza bronchoskopisty), ponieważ w trakcie jej trwania narażenie na kontakt z wydzielinami pacjenta jest naprawdę duże, a nie można przecież wykluczyć, że pacjent z podejrzeniem raka płuca będzie osobą zakażoną koronawirusem - wyjaśnia prof. Krawczyk.

- Choć ograniczenia w wykonywaniu bronchoskopii wydają się obecnie naturalne, nie zmienia to faktu, że chorzy z podejrzeniem raka płuca wymagają takiej diagnostyki. Jeśli zaprzestaniemy wykonywania tego badania, zaprzestaniemy diagnozowania raka płuca. I teraz właśnie tak się najprawdopodobniej w Polsce dzieje. Na razie nie trwa to długo, ale jeśli pandemia rozciągnie się w czasie, może się okazać, że wykrywalność raka płuca będzie o połowę mniejsza niż w analogicznym okresie ub.r. - ocenia ekspert.

Dodaje, że kolejna sprawa to ograniczenia w funkcjonowaniu oddziałów pulmonologii, ale i onkologicznych, prowadzących leczenie chorych na raka płuca.

- Chorzy, którzy rozpoczęli już leczenie immunoterapią, chemioterapią bądź terapiami ukierunkowanymi molekularnie, leczeni są nadal, bo inaczej być nie może, chociaż nawet w tej grupie pacjentów obserwujemy niewielkie, kilkudniowe opóźnienia w podawaniu kolejnych cykli terapii. Gorzej natomiast wygląda sytuacja chorych kwalifikowanych do leczenia - zaznacza prof. Krawczyk.

Kwestia życia i śmierci
I przypomina, że o ile w niektórych nowotworach można sobie pozwolić na odroczenie terapii o kilka, kilkanaście tygodni, o tyle w przypadku raka płuca najczęściej jest to niemożliwe. Chory, który kwalifikuje się do operacji, po upływie dwóch, trzech miesięcy będzie już pacjentem nieoperacyjnym, wzrośnie bowiem stadium zaawansowania nowotworu. Z kolei w przypadku chorych w zaawansowanym stadium choroby opóźnienie spowoduje spadek sprawności i co za tym idzie - brak możliwości jakiegokolwiek leczenia systemowego.

- Zatem dla chorego na raka płuca, dla którego liczy się czas, odroczenie leczenia oznacza dramatyczne skrócenie czasu życia lub nawet brak możliwości wyleczenia z tej choroby (pacjenci operacyjni) - podsumowuje ekspert.

- Dlatego onkologia najbardziej potrzebuje teraz koordynacji działań na poziomie danego województwa. Chodzi o zapewnienie ciągłości działania szpitali, możliwość przekierowania do nich lekarzy i pielęgniarek z oddziałów, które obecnie nie pracują, a także stałe monitorowanie sytuacji pacjentów onkologicznych w danym regionie w celu zapewnienia im właściwej diagnostyki i leczenia - przekonuje prof. Piotr Rutkowski.

Monitorujmy sytuację
- Mamy obecnie możliwość korzystania z różnych ułatwień, takich jak telewizyty, czy możliwość wydawania leków w programach lekowych na dłuższy czas. Wszystko to służy temu, aby ten, kto nie musi, nie pojawiał się w szpitalu. Są jednak pacjenci, których leczenie związane z koniecznością obecności w ośrodku odraczane być nie powinno. Monitoring obejmujący całe województwo na służyć właśnie temu, aby do takich sytuacji nie dochodziło - wskazuje.

- Jeśli z jakiegoś powodu chory nie może być leczony np. tam, gdzie dotychczas, powinien być kierowany do innego szpitala. Pozostawienie go samemu sobie z informacją, że ma szukać nowego miejsca, jest niedopuszczalne. Napisaliśmy w tej sprawie do Ministerstwa Zdrowia i MZ współpracuje obecnie nad rozwiązaniami na okres pandemii zarówno z Narodowym Instytutem Onkologii, jak i z Polskim Towarzystwem Onkologicznym - dodaje prof. Rutkowski.

W jego ocenie obecna sytuacja pokazuje, jak ważne byłoby teraz działanie Krajowej Sieci Onkologicznej w skali całego kraju, gdzie świadczenia onkologiczne funkcjonowały dotychczas w warunkach dużego rozproszenia. Ekspert przypomina, że na razie KSO działa jedynie tam, gdzie trwa pilotaż, ale przynajmniej w tych województwach zbierane są dane.

- Tym mniej zrozumiały wydaje się apel o zawieszenie pilotażu sieci (apel OFO z 16 kwietnia br. - przyp. red.), bo świadczy on o całkowicie błędnym podejściu jego sygnatariuszy i może służyć jedynie zwiększeniu liczby chorych z IV stopniem zaawansowania nowotworu. Pozostaje jeszcze kwestia Narodowej Strategii Onkologicznej. Opracowaliśmy mapę drogową jej realizacji, trwają działania przygotowawcze, jako że na razie, ze względu na sytuację, trudno mówić o wdrożeniu realnym. Czekamy - mówi prof. Rutkowski.

Raka nie da się przeczekać w domu
Jak podkreśla prof. Adam Maciejczyk, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu, teraz, w dobie kryzysu związanego z SARS CoV-2, najbardziej potrzebna jest koordynacja leczenia onkologicznego w skali całego kraju, w oparciu o wiodące ośrodki onkologiczne i konsultantów wojewódzkich.

- Do czego wspólnie z prof. Piotrem Rutkowskim gorąco namawiamy resort zdrowia. Byłaby to namiastka Krajowej Sieci Onkologicznej, której wdrożenie w całym kraju jest obecnie bardzo trudne. Ważnym aspektem tego działania byłoby m.in. monitorowanie kart DiLO, dzięki czemu można by dotrzeć do pacjentów, którzy boją się w czasie pandemii skorzystać z leczenia onkologicznego - wyjaśnia prof. Maciejczyk.

Odnosi się także do wspomnianego już apelu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej z 16 kwietnia br. - Apel o zawieszenie pilotażu KSO w województwie dolnośląskim ze względu na „niemożność zbierania danych” jest absurdalny, ponieważ trudna sytuacja nie oznacza, że należy przestać ją kontrolować. Jest wręcz odwrotnie. Im jest trudniejsza, tym bardziej trzeba analizować dane - zaznacza prof. Maciejczyk.

- To właśnie teraz, w czasie pandemii, wychodzą jak na dłoni problemy związane z organizacją opieki onkologicznej, a ich rozwiązaniem jest Krajowa Sieć Onkologiczna i koordynacja opieki onkologicznej. Z apelu o zawieszenie pilotażu sieci wynika także, że powinniśmy zamknąć call center i zrezygnować z koordynatorów. W kontekście funkcjonowania w okresie pandemii wydaje się to irracjonalne - bez tego pacjenci w ogóle nie dotrą teraz do etapu diagnostyki i leczenia. Dlatego wspomniany apel uważam za antysystemowy, antypacjencki i świadczący o głębokim niezrozumieniu idei koordynacji - ocenia ekspert.

-  Z danych, które zbieramy cały czas wynika np., że skrócił się okres oczekiwania na badania, głównie z tego powodu, że tych badań robimy mniej - zmniejszyła się zgłaszalność pacjentów z kartami DiLO, ponieważ są oni straszeni, niestety czasem również przez źle komunikujące się organizacje - dodaje prof. Maciejczyk.

- Dodatkowo mniej kart DiLO wystawianych jest także przez lekarzy POZ. Już rozmawiałem w tej sprawie z dr Jackiem Krajewskim, szefem Federacji Porozumienie Zielonogórskie i z konsultant krajową w dziedzinie medycyny rodzinnej i z obu stron uzyskałem deklarację pomocy w tej sprawie - podkreśla.

Po pandemii
Jak zaznacza profesor, kiedy pandemia się skończy, największym obciążeniem będzie większa liczba pacjentów z wyższym stopniem zaawansowania choroby.

- Dlatego trzeba teraz powoli uruchamiać badania profilaktyczne. Jeśli chodzi o raka jelita grubego, przymierzamy się obecnie do rozsyłania osobom z grup wysokiego ryzyka testów na obecność w kale krwi utajonej. W przypadku podwyższonego wskaźnika otrzymaliby zaproszenie na kolonoskopię. Byłaby to kontynuacja działań, które rozpoczęliśmy przed pandemią. Należy także powoli wracać do badań skriningowych w raku piersi. W związku z pandemią zabezpieczenia będą konieczne, ale nie możemy zrezygnować ze wszystkiego na tak długi czas, jaki jeszcze przed nami - argumentuje.

- Bardzo ważnym kierunkiem działań i niezbędnym narzędziem w tym trudnym okresie są telekonsultacje - coraz lepiej je potrafimy wykorzystywać, konieczne jest kontynuowanie tych działań - dodaje prof. Maciejczyk.

 

 

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum