• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Nowotwory piersi, jelita i ginekologiczne. "Leczenie nie zastąpi profilaktyki"

Autor: Katarzyna Mieczkowska • Źródło: Rynek Zdrowia24 września 2022 17:00

- Żadne nowoczesne leczenie nie zastąpi profilaktyki, czyli wczesnego wykrycia i możliwości wczesnego, mniej agresywnego, mniej okaleczającego leczenia - podkreślił prof. Piotr Matkowski podczas konferencji poświęconej nowej kampanii społecznej "Rak Chadza Wspak", związanej z profilaktyką onkologiczną.

Nowotwory piersi, jelita i ginekologiczne. "Leczenie nie zastąpi profilaktyki"
Rak Chadza Wspak to kampania związana z profilaktyką onkologiczną. Fot. Shutterstock
  • Co czwarty nowotwór u polskich kobiet to rak piersi. Odpowiada za 15 procent zgonów kobiet z powodów nowotworowych
  • Co roku w Polsce przybywa około 18 tys. nowych zachorowań na raka jelita grubego
  • Rak szyjki macicy do niedawna w Polsce i w Europie był jednym z najczęstszych nowotworów
  • Badania screeningowe w nowotworach są audytowane, a więc muszą spełniać określone normy

Rak piersi. Brakuje skutecznej profilaktyki pierwotnej

Prof. Rafał Matkowski, kierownik Centrum Chorób Piersi - Breast Unit, Dolnośląskie Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii, zajmuje się leczeniem, diagnostyką i profilaktyką raka piersi. Podkreślił, że "wtórna profilaktyka nowotworów, czyli polegająca na badaniach populacji bezobjawowej ma sens, kiedy choroba jest bardzo częsta, kiedy znane jest jej skuteczne leczenie i kiedy mamy system leczenia takiej choroby".

- Rak piersi doskonale wpisuje się w literę profilaktyki, jest chorobą bardzo częstą — co czwarty nowotwór u polskich kobiet to jest rak piersi — i odpowiada za 15 procent zgonów kobiet z powodów nowotworowych. Młode kobiety są bardzo dotknięte wszystkimi nowotworami, w tym rakiem piersi: wśród kobiet między 24. a 65. rokiem życia około 40 procent zgonów jest spowodowana nowotworami — zwrócił uwagę profesor.

Zaznaczył, że jest to ogromny problem epidemiologiczny, dodając, że dlatego w takim nowotworze jak rak piersi, gdzie nie ma bardzo skutecznej profilaktyki pierwotnej, lekarze nie są w stanie zrobić wiele, żeby uniknąć zachorowania.

- W takim nowotworze uczestniczenie w populacyjnych programach przesiewowych, które są do dyspozycji każdej Polki, jest niezwykle istotne. Badania wskazują, że uczestniczenie w programach przesiewowych zmniejsza ryzyko zgonu z powodu tego nowotworu o 30 procent. To jest naprawdę bardzo dużo — zauważył.

Niska zgłaszalność do programów przesiewowych

Jak ze smutkiem przyznał prof. Matkowski, zgłaszalność do programów badań przesiewowych jest w Polsce bardzo niska.

- Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego tak jest. To są badania nieodpłatne, doskonale zorganizowane; każde badanie organizowane populacyjne w screeningu jest badaniem audytowanym, czyli ma jakość, która jest zdefiniowana, jakie ma kryteria spełnić, i, co najważniejsze, jest kontrolowana: każdy ośrodek, który prowadzi badania przesiewowe — raka piersi, jelita czy szyjki macicy — musi poddawać się audytowi, a zatem uczestnictwo w programach przesiewowych jest o wiele skuteczniejsze dla zdrowia poszczególnych członków naszego społeczeństwa, niż wykonywanie badań oportunistycznych w pracowniach, których jakości tak naprawdę nie znamy — zauważył.

Ponadto wszystkie nowotwory, o których mówił profesor, mają populacyjny program badań przesiewowych. - Żaden z tych programów nie osiągnął pokrycia populacji tymi badaniami na poziomie 70 proc., czyli na poziomie, który daje ogromny efekt populacyjny — dodał.

Rak jelita grubego może rozwijać się bezobjawowo nawet przez 10 lat

Prof. Marek Bębenek, kierownik Centrum Nowotworów Przewodu Pokarmowego DCOPiH, zwrócił uwagę na drugi nowotwór co do częstości występowania, jakim jest rak jelita grubego. 

- W Polsce jest około 18 tys. nowych zachorowań, a na samym Dolnym Śląsku co roku około półtora tysiąca naszych pacjentów jest rejestrowanych po raz pierwszy — poinformował.

- Pacjenci zgłaszają się w bardzo wysokich stopniach zaawansowania: 70 proc. stanowi trzeci i czwarty stopień, w którym wyleczalność jest już dość słaba, grubo poniżej 50 proc., natomiast w pierwszych stopniach zaawansowania można osiągnąć praktycznie stuprocentowe wyleczenie — zauważył. Przypomniał również o badaniu profilaktycznym — kolonoskopii. Umożliwia wykrycie najwcześniejszych form nowotworu — a właściwie jeszcze nie nowotworu, tylko polipów gruczołowych, na których podłożu rozwija się sam rak. Rozwój raka jelita grubego z polipa trwa około 10 lat i odbywa się zupełnie bezobjawowo.

- Usunięcie polipów we wczesnym okresie, kiedy są jeszcze łagodne, praktycznie większości ludzi mogłoby uratować życie, dlatego, że nie ma podstawy, na której mógłby rozwinąć się nowotwór — wyjaśnił. - Bardzo szczerze namawiam do tego badania — dodał, przypominając, że badanie jest oferowane osobom pomiędzy 50. a 65. rokiem życia. - W niektórych sytuacjach, kiedy w rodzinie zdarzył się nowotwór czy wystąpiły już objawy, np. ślady krwi w stolcu, można znacznie wcześniej wykonać to badanie — zaznaczył.

Zgłaszalność na badania pod kątem raka szyjki macicy jest w Polsce bardzo zła

Lek. Michał Maciejewski z Centrum Nowotworów Ginekologicznych DCOPiH przyznał, że nowotwory ginekologiczne są specyficzną grupą. - Jeden z pierwszych modelowych programów screeningowych dotyczył raka szyjki macicy, a rak szyjki macicy do niedawna w Polsce i w Europie był jednym z najczęstszych nowotworów.

Specjalista zauważył, że wiedza o nowotworach ginekologicznych poprawiła się w ostatnich latach, a zachorowalność na inwazyjnego raka szyjki macicy spada. - Natomiast daleko nam w naszym kraju jeszcze do poziomów, które osiągnęły kraje bardziej doświadczone w programach profilaktycznych. Programy są skonstruowane podobnie, dostęp do badań profilaktycznych jest całkowicie bezpłatny — myślę tutaj o badaniu cytologicznym przede wszystkim — natomiast zgłaszalność jest bardzo zła — przyznał.

Badania w godzinach pracy dadzą lepszą zgłaszalność?

Wicemarszałek woj. dolnośląskiego Marcin Krzyżanowski zaznaczył, że w ciągu ostatnich kilku lat intensywnie promowano korzystanie z badań i testów, które wykrywają krew utajoną w kale. - W zeszłym roku te działania realizowaliśmy wspólnie z ponad 60 samorządami na Dolnym Śląsku.

- W wyniku tych działań przebadaliśmy prawie ponad 5,5 tys. próbek, z czego 13 proc., czyli w okolicach 700-800 mieszkańców Dolnego Śląska, były wskazania do pogłębionej diagnostyki. W tej pogłębionej diagnostyce wykrywaliśmy czy to polipy, czy już zmiany nowotworowe - wyjaśniał samorządowiec.

- W tym roku ruszyliśmy z kolejną inicjatywą, również wspólnie z Dolnośląskim Centrum Onkologii Pulmonologii i Hematologii, czyli cytobusem, który od marca jeździ po Dolnym Śląsku. Z jego usług skorzystało już ponad 400 pań — wyliczał wicemarszałek, dodając, że w akcję włączyło się wiele instytucji, między innymi Komenda Wojewódzka Policji czy urzędy, jak Urząd Marszałkowski, Urząd Wojewódzki i wiele samorządów, na których zaproszenie cytobus przyjeżdża i jest do dyspozycji.

- Obecnie prowadzimy również rozmowy z dużymi firmami na Dolnym Śląsku, żeby pracownicy mogli z tych badań korzystać — najlepiej w godzinach pracy. Z naszego doświadczenia wynika, że im bliżej pacjenta, im bliżej pracownika te badania są, tym łatwiej z nich skorzystać. Robimy to, ponieważ dane, które docierają z dolnośląskich szpitali wskazują, że między innymi, jeśli chodzi o choroby nowotworowe, pacjenci trafiają do nas zbyt późno, a jeżeli trafiają zbyt późno, to niestety nie zawsze lekarze będą w stanie pomóc i wiele procedur, wiele terapii już jest niemożliwych do wdrożenia. Temu chcemy zapobiec, chcemy, żeby pacjenci trafiali do nas — jeżeli jest taka potrzeba — szybciej i temu służy ta akcja — podsumował Krzyżanowski.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum