Luiza Jakubiak/ Rynek Zdrowia | 20-10-2015 05:50

Nowotwory: jakość życia staje się równie ważna jak skuteczność leczenia

Oceniając efekty terapii, pacjenci onkologiczni często biorą pod uwagę czynniki niemedyczne. Z perspektywy pacjentów, komfort i jakość życia są ważne nawet w przypadku tych chorych, którzy dzięki leczeniu mają perspektywę dodatkowych 2-3 lat przeżycia - wynika z badań.

Jakość życia staje się równie ważna jak skuteczność leczenia. Fot. mat. prasowe

Badania, o których mowa zaprezentowano podczas spotkania w ramach europejskiego kongresu onkologicznego w Wiedniu, opierając je na przypadkach pacjentów z rakiem płuca.

Rak płuca jest głównym zabójcą u kobiet i mężczyzn. Ponieważ 95 proc. przypadków spowodowanych jest przez czynne lub bierne palenie, dzięki odstawieniu nikotyny można byłby ten nowotwór prawie całkowicie wyeliminować z życia ludzi. Ale nałóg rządzi człowiekiem. Lekarze opowiadają, jak przykrym jest widok pacjenta, który przykłada papierosa do rurki tracheotomijnej, by dostarczyć do organizmu nikotynę.

W przypadku niektórych terapii palenie tytoniu osłabia działanie leków. W terapiach celowanych chorym trzeba podawać większe dawki, bo w przeciwnym wypadku leczenie jest mniej skuteczne.

Sekwencje leków
Jeszcze do niedawna chorzy na raka płuca byli bez szans w starciu z chorobą. Na rynku pojawiają się kolejne leki. Ale czy można mówić o przełomie?

- Rak płuca jest nowotworem heterogennym. Ponadto u tego samego pacjenta charakter molekularny nowotworu zmienia się: jednego dnia możemy mieć dotyczenia z obecnością mutacji w genie EGFR, a po progresji choroby, w przerzucie odległym, może to być zupełnie inna mutacja, wymagająca innego leczenia - wyjaśnia dr Marta Skoczek z oddziału onkologii Uniwersyteckiego Szpitala im. Jana Pawła II w Krakowie.

Jak ocenia dr Skoczek, są podgrupy chorych z określonymi mutacjami i w przypadku istnienia terapii ukierunkowanej molekularnie, pacjenci mogą odnieść dużą korzyść z terapii, w tym przedłużenie przeżycia nawet o dwa lata (mediana). Globalnie jednak, wydłużenie przeżycia w raku płuca nie ulega znaczącym zmianom.

- Dwa główne kierunki poszukiwań w raku płuca to terapie celowane i immunoterapia. Moim zdaniem, nie należy liczyć na wynalezienie uniwersalnego leku. Wyzwaniem będzie ustalenie optymalnej dla danego pacjenta sekwencji stosowania leków. Jeden pacjent lepiej będzie reagował na chemioterapię z radioterapią, u innego w pierwszej kolejności powinno się stosować leki celowane, a po progresji - kolejną linię chemioterapii - uważa dr Krzysztof Warot z działu onkologicznego Boehringer Ingelheim.

Dodaje, że dzięki temu pacjent zyskuje dodatkowe przeżycie na każdym etapie terapii, choć nie są to jeszcze tak spektakularne efekty, jak obserwowane w niektórych rodzajach nowotworów, np. raku piersi, kiedy choroba zmienia się ze śmiertelnej w przewlekłą.

Leczenie gorsze od choroby
Oceniając efekty terapii, pacjenci często biorą pod uwagę czynniki nie medyczne. Przeprowadzono badanie, w którym pytano lekarza, pielęgniarkę i pacjenta, jak postrzegają przypadek chorego, przed którym pozostało ledwie kilka miesięcy. Dla lekarza 3 miesiące to niewiele, pielęgniarka jest skłonna uznać walkę chorego do końca mimo świadomości niepowodzenia terapii.

Sam pacjent patrzy na to z innej perspektywy - chce doczekać narodzin wnuczki. Jednak w przypadku takiej terapii nikt nie myśli o jakości życia.

W dużej mierze ten element związany jest z bezpieczeństwem terapii i ograniczeniem działania jej skutków ubocznych. Toksyczność i ciężkie działania niepożądane leków mogą powodować, że leczenie było gorsze niż sama choroba. Następowało pogorszenie jakości życia, co przejawiało się m.in. ograniczeniem fizycznego i psychicznego funkcjonowania, zniechęceniem, wykluczeniem z aktywności i kontaktów społecznych, depresją, rozdrażnieniem, poczuciem winy, paniką i wzrostem zależności od innych.

W kontekście pojawiania się terapii wydłużających przeżycie w chorobach onkologicznych, i lekarze, i pacjenci zwracają większą uwagę na ten element. Z perspektywy pacjentów, komfort i jakość życia są ważne nawet w przypadku tych chorych, którzy dzięki leczeniu mają perspektywę dodatkowych 2-3 lat.

Długość życia czy jego jakość?
A lekarze? Przeprowadzono niedawno badania z udziałem 500 lekarzy z Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, których pytano o preferencje w wyborze terapii u pacjentów w różnym stanie ogólnym z zaawansowanym lub z przerzutowym (stopień IIIb/IB) niedrobnokomórkowym rakiem płuca (NSCLC), u których zastosowano już chemioterapię w I linii leczenia. Dla większości z pytanych lekarzy nich całkowite wydłużenie przeżycia jest mniej ważne niż jakość życia i stabilizacja choroby.

Wyniki badania pokazują, że przy podejmowaniu decyzji o terapii, 40 proc. lekarzy rozważa wydłużenie całkowitego przeżycia jako priorytet leczenia u pacjentów w dobrym stanie ogólnym. Dla 55 proc. lekarzy ten cel jest tak samo ważny jak jakość życia. Z kolei postawienie na jakość życia jest ważne dla 36 proc. lekarzy. Dla 19 proc. najważniejsze było osiągnięcie stabilizacji choroby.

Wyniki badania zaprezentowano podczas spotkania w ramach europejskiego kongresu onkologicznego w Wiedniu.

- Zrównoważenie skuteczności i tolerancji leczenia jest kluczowe dla osiągnięcia najlepszych wyników farmakoterapii u pacjentów z zaawansowanym rakiem płuca. Oba czynniki powinny być brane pod uwagę łącznie. Badania pokazują, że o ile znacząca liczba lekarzy jest zorientowana na przeżywalność chorych, to priorytetem i intencją jednej trzeciej lekarzy jest utrzymanie jakości życia - ocenił prof. Nicolas Girard z University Hospital of Lyon.

Odpowiedzi lekarzy zmieniały się nieco w zależności od linii leczenia i stanu pacjenta. Tolerancja na leczenie i brak skutków ubocznych stawała się ważniejsza w późniejszych liniach leczenia i przy gorszym stanie ogólnym pacjenta. Wtedy zyskiwała jakość życia. Czynnikiem branym pod uwagę była też współchorobowość pacjenta.