• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Nowotwory ginekologiczne. Prof. Bidziński: okres nadzoru musi zostać bezwzględnie wydłużony

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia05 grudnia 2022 18:00

Niepokoją sytuacje, w których pacjentka miała wykonaną cytologię i w ciągu roku od badania zachorowała na raka szyjki macicy. Takich przypadków bywało nawet kilkaset rocznie. Te liczby przerażają - mówi prof. Mariusz Bidziński.

Nowotwory ginekologiczne. Prof. Bidziński: okres nadzoru musi zostać bezwzględnie wydłużony
W 2023 r. czekamy przede wszystkim na Krajową Sieć Onkologiczną - mówi prof. Bidziński Fot. Adobestock
  • Statystyki dotyczące zachorowalności na nowotwory ginekologiczne, chorobowości, czy śmiertelności z ich powodu pokazują znaczące różnice pomiędzy województwami. Należy przeanalizować jakie są tego przyczyny - mówi prof. Mariusz Bidziński
  • Jeśli chodzi o przeżywalność, różnica pomiędzy populacją polską a europejską wynosi 10-12 punktów procentowych na korzyść populacji europejskiej - wskazuje
  • Należy się nisko pochylić nad programem badań skrinigowych w kierunku raka szyjki macicy, który obejmuje kobiety do 59. roku życia. Ponieważ najwięcej zachorowań mamy w grupie po 60. roku życia, okres nadzoru musi być bezwzględnie wydłużony - przekonuje
  • Tego nadzoru nie będzie w stanie zagwarantować 364 ginekologów onkologów, którzy pracują obecnie w naszym kraju. Muszą włączyć się do tych działań także inni lekarze specjaliści - ginekolodzy położnicy oraz lekarze rodzinni - podkreśla
  • W 2023 r. czekamy przede wszystkim na Krajową Sieć Onkologiczną, która wprowadza referencyjność ośrodków leczących m.in. pacjentki z nowotworami ginekologicznymi - dodaje

- Jeśli chodzi o epidemiologię nowotworów ginekologicznych, należy pamiętać, że dane, które posiadamy, pochodzą z roku 2019. To nasz ostatni zasób informacji z Krajowego Rejestru Nowotworów i to w oparciu o nie budujemy dziś naszą perspektywę - mówił prof. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej podczas konferencji "Praktyka Ginekologa Onkologa 2022".

Zachorowalność i chorobowość. "Znaczące różnice między województwami"

Konsultant krajowy zwrócił uwagę, że liczba zachorowań na 100 tys. ludności, czyli tzw. współczynniki standaryzowane, pokazują różnice pomiędzy województwami, co każe się zastanowić, dlaczego w niektórych regionach jest lepiej, a w innych - gorzej.

- Dane pokazują również, że poszczególne regiony mają swoją specyfikę w zakresie zachorowalności, zatem informacje te powinny posłużyć do prognozowania i planowania skutecznych działań - zauważył prof. Bidziński.

- Dane dotyczące chorobowości pochodzą z kolei z działu analiz i statystyki NFZ i również pokazują rozbieżności pomiędzy województwami w obszarze aktywności procesów diagnostycznych i terapeutycznych, dotyczących nowotworów ginekologicznych. To także powinno być przedmiotem analiz, musimy bowiem wiedzieć, w jakich miejscach potrzebny jest większy nacisk na działania organizacyjne - wskazywał.

- Nie można zadowolić się tym, że dobrze leczymy. Konieczna jest jeszcze taka organizacja systemu, która spowoduje, że wszystkie regiony naszego kraju będą funkcjonowały w obrębie zbliżonych wartości dotyczących standaryzowanych współczynników zachorowalności i chorobowości - podkreślił ekspert.

Dodał, że jeśli chodzi o świadczeniodawców realizujących programy lekowe, w niektórych województwach są to zaledwie pojedyncze ośrodki. To powoduje migracje pacjentów, którzy szukają możliwości leczenia daleko od miejsca zamieszkania. To kolejny punkt, przy którym trzeba się zatrzymać i zastanowić, jak poprawić system.

- Różnice między regionami dotyczą również statystyk śmiertelności, obejmujących przede wszystkim chorych operowanych. Tu również są województwa, które mają gorsze i lepsze wyniki. Co takiego się dzieje, że statystyka jest niejednolita i nie daje takich samych wskaźników? - pytał prof. Bidziński.

"Należy się pochylić nad programem badań skriningowych"

Konsultant krajowy przytoczył również statystyki dotyczące poszczególnych nowotworów ginekologicznych.

- Dane Ministerstwa Zdrowia z 2021 r. mówią, że 37 proc. przypadków raka szyjki macicy jest leczonych operacyjnie. 63 proc. to pacjentki, które prawdopodobnie mają bardziej zaawansowany nowotwór, nie kwalifikujący się do leczenia chirurgicznego. Ale 14,6 proc. stanowią chore, które nie otrzymały ani radioterapii, ani chemioterapii, ani chirurgii. Owszem, istnieje grupa pacjentek kwalifikujących się jedynie do leczenia objawowego, ale czy na pewno jest ich aż tyle? Te dane każą się głęboko zastanowić, czy w niektórych przypadkach zbyt szybko nie rezygnujemy z leczenia paliatywnego - zaznaczył prof. Bidziński.

Dodał, że w raku trzonu macicy 29 proc. pacjentek wymaga na szczęście tylko leczenia chirurgicznego, a 3,2 proc. - wyłącznie leczenia objawowego. Z kolei w raku jajnika 78 proc. pacjentek jest prędzej czy później operowanych, a 22,7 proc. pacjentek nie wymaga leczenia po zabiegu chirurgicznym.

- Generalnie: jeśli chodzi o przeżywalność, różnica pomiędzy populacją polską, a europejską, wynosi 10-12 punktów procentowych na korzyść populacji europejskiej. Polska porównując się z innymi krajami nie może się pochwalić ani współczynnikami zachorowalności, ani statystykami śmiertelności. Dlatego powinniśmy rozmawiać przede wszystkim o profilaktyce, która jest dzisiaj elementem niedoszacowanym, niewłaściwie prowadzonym i organizacyjnie słabym - ocenił ekspert.

Jak zauważył, także i tutaj widać duże różnice pomiędzy regionami - profilaktyka raka szyjki macicy ma się zdecydowanie lepiej w województwach po zachodniej stronie Wisły. Jednak niezależnie od wszystkiego wykładnikiem działań profilaktycznych jest umieralność.

- Bardzo niepokojący jest natomiast fakt, że wciąż zdarzają się sytuacje, w których pacjentka miała wykonaną cytologię i w ciągu roku od badania zachorowała na raka szyjki macicy. Np. w 2013 r. było takich przypadków 740, w 2014 r. - 674. Te liczby przerażają - mówił prof. Bidziński.

- Należy się także nisko pochylić nad programem badań skrinigowych w kierunku raka szyjki macicy, który obejmuje kobiety do 59. roku życia. Ponieważ najwięcej zachorowań mamy w grupie po 60. roku życia, okres nadzoru musi być bezwzględnie wydłużony - podkreślił.

Ginekologia onkologiczna. Nowy program specjalizacji

Jak wskazywał, wzmocnienia tego nadzoru nie będzie w stanie zagwarantować 364 ginekologów onkologów, którzy pracują obecnie w naszym kraju. Muszą włączyć się do tych działań także inni lekarze specjaliści - ginekolodzy położnicy oraz lekarze rodzinni.

Prof. Bidziński odniósł się również do nowego programu specjalizacji w dziedzinie ginekologii onkologicznej.

- Mamy nadzieję, że będzie on znacznie lepszy od realizowanego dotychczas. Zdecydowaliśmy się na przejście z systemu 2-letniego na 3-letni, ponieważ onkologia rozwija się najbardziej dynamicznie ze wszystkich dyscyplin medycznych. Dlatego kursy i staże będą w nowym systemie wydłużone i zoptymalizowane. Zależy mi także na tym, aby lekarze, którzy otrzymają dyplom ginekologa onkologa w Polsce, mogli korzystać z uprawnień międzynarodowych - wyjaśniał konsultant krajowy.

- Na co czekamy w 2023 r.? Przede wszystkim na Krajową Sieć Onkologiczną, która wprowadza referencyjność ośrodków leczących m.in. pacjentki z nowotworami ginekologicznymi. Druga kwestia to intensyfikacja działań związanych z profilaktyką onkologiczną - mówił prof. Bidziński.




 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum