• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Narodowy Instytut Onkologii zamiast rozproszonego leczenia

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 24 czerwca 2013 17:56

Jesteśmy przygotowani do utworzenia Narodowego Instytutu Onkologii i Hematologii - powiedział szef warszawskiego Centrum Onkologii prof. Krzysztof Warzocha na konferencji, która w poniedziałek, 24 czerwca, odbyła się w Warszawie.

Narodowy Instytut Onkologii zamiast rozproszonego leczenia

Dodał, że przed kilkoma dniami wysłał w tej sprawie oficjalne pismo do ministra zdrowia.

Narodowy Instytut na powstać na bazie Centrum Onkologii-Instytutu im. M. Skłodowskiej-Curie w Warszawie wraz z jego Oddziałami w Gliwicach i Krakowie. Ma stanowić trzon, na którym będzie się opierać leczenie onkologiczne w Polsce.

Szef warszawskiego Centrum powiedział, że Instytut będzie głównym koordynatorem całej polskiej onkologii, zarówno jeśli chodzi o leczenie chorób nowotworowych, jak i szkolenie lekarzy w dziedzinie onkologii.

Podkreślił, że jest to kontynuacja idei prof. Tadeusza Koszarowskiego, nieżyjącego już wieloletniego dyrektora warszawskiego Centrum Onkologii, a jednocześnie twórcy sieci ośrodków onkologicznych obejmującej cały kraj. W Polsce powstała ona zanim jeszcze podobne sieci utworzono w USA oraz innych krajach europejskich. Obecnie w Unii Europejskiej działa 20 krajowych sieci onkologicznych.

Leczeniem nowotworów zajmuje się w Polsce około 350 ośrodków, w tym małe szpitale regionalne, gdzie często nie ma odpowiedniej kadry ani wyposażenia. Wykonywane są głównie zabiegi operacyjne, tymczasem leczenie chorych na raka wymaga kompleksowej i skoordynowanej opieki. Według prof. Warzochy, nikt nad tym nie panuje, nie ma nadzoru merytorycznego, wojewódzcy konsultanci ds. onkologii nie są w stanie tego ogarnąć.

- W Polsce dominuje leczenie sekwencyjne. Chorzy poddawani są operacji usunięcia guza, a potem często czekają na kolejne etapy leczenia, czyli na radioterapię i chemioterapię. Jednocześnie odsyłani są z jednego ośrodka do drugiego, bo tylko w niektórych placówkach jest sprzęt do radioterapii. Niepotrzebnie wydłuża to czas leczenia - stwierdził prof. Bogusław Maciejewski, szef Instytutu Onkologii w Gliwicach.

- Tymczasem powinno być odwrotnie: po wykryciu choroby pacjentem najpierw powinien zająć się zespół wielospecjalistyczny, który określa jaki schemat leczenia jest u niego najlepszy - podkreślił prof. Maciejewski.

Czasami przed operacją warto poddać chorego chemioterapii, a niekiedy zamiast skalpela lepsze efekty daje użycie radioterapii. Zwracał uwagę, że nie może być zbyt długich przerw w poszczególnych etapach leczenia. Bywa, że nawet kilka dni zwłoki zmniejsza szanse wyleczenia. Wynika to z tego, że po zabiegu komórki nowotworowe mogą wielokrotnie szybciej się namnażać niż w okresie powstawania i wzrostu guza. Dlatego po operacji konieczne jest jak najszybsze zastosowanie radioterapii i chemioterapii.

Prof. Warzocha powiedział, że nie jest przeciwny tworzeniu nowych ośrodków zajmujących się leczeniem nowotworów: - Chcemy je tylko uporządkować w systemie opieki onkologicznej w zależności od poziomu ich referencyjności.

Pokreślił, że referencyjność - oznaczająca jakość leczenia - powinna również decydować o wysokości wycen procedur medycznych. W tej sprawie, jeśli chodzi o onkologię, prowadzone są rozmowy z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Prof. Maciejewski akcentował, że co piąta operacja w naszym kraju wymaga powtórzenia, ponieważ została źle wykonana. To zwiększa koszty leczenia, a jednocześnie zmniejsza szanse chorego na przeżycie.

Innym przytoczonym przez niego przykładem jest rak tarczycy. Prawie co trzecie badanie histopatologiczne dotyczące tego nowotworu jest nieprawidłowe - fałszywie pozytywne lub fałszywie negatywne. Oznacza to, że wykrywane są złośliwe guzy tarczycy, których nie potwierdzają kolejne badania (często wykonywane już po zabiegu jego usunięcia). W innych przypadkach guz nie zostaje wykryty i ujawnia się dopiero w stadium zaawansowanym, gdy leczenie jest już mało skuteczne i bardzo drogie.

Prof. Maciejewski przytoczył wyliczenia, na podstawie których szacuje się, że dzięki lepszej organizacji leczenia można byłoby zaoszczędzić w onkologii od 1,5 do 1,8 mld zł rocznie.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum